W poprzednim mieszkaniu na parterze wychodził na dwór. Mieszkam w mieście, ale to była spokojna okolica, okno wychodziło na podwórze. Z czasem jak to kot, mimo że kastrowany zaczął oddalać się od domu. Był na prawdę piękny i masę ludzi się nim interesowało. Podpalany kocurek, piękność. Raz kobieta chciała mi zapłacić 1000zł za niego :) Ale nie oddałabym go za nic. Któregoś razu nie wrócił na 3 dni, ale się pojawił niestety na krótko...:( po prostu nie wrócił następnym razem. Na starym mieszkaniu nadal czeka otwarte okno i miseczki, ale kotek zaginął lub ktoś go zabrał. Poszukiwania na własną rękę nie pomogły, w schronisku też go nie ma. Sprawdzaliśmy regularnie...
Teraz przeprowadziłam się do nowego mieszkania, jest ono jak już wspomniałam na 3 piętrze i nowy kotek będzie zmuszony pozostać w mieszkaniu.