Jump to content
Dogomania

cirro

Members
  • Posts

    11
  • Joined

  • Last visited

cirro's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Fajtek ok, po kastracji nie ma prawie śladu,goi się super. Bez towarzystwa Jożina odżył psychicznie, ale z jego aadopcji raczej nic nie wyjdzie. Pewnie wróci do Jożina i niewiele w ich stosunkach poprawi kastracja tego drugiego gdy tylko zdrowie pozwoli. Nie wiem kiedy odezwę się znowu, z powodu przykrego wypadku losowego jestem zaprzątnięty innymi działaniami
  2. Fajtek czuje się ok, na oko nic mu nie dolega ale sprawdzić nie daje. Jest teraz w Lublinie, gdzie nie ma jego "wroga", nie musi chodzić po schodach itp. Tak,wiem ze trzeba zadzwonić do redakcji ale pojawił sie cień szansy na jego adopcję więc jeszcze parę dni się wstrzymam. Pewnie będzie jak zawsze, "jednak nie",ale może...
  3. Dziś Fajtek stracił jajka...przy okazji wyszlo na jaw że ma kiepsciutką krzepliwość,kiepsko reaguje na narkozę,żle się wybudza. W zestawieniu z kolejną długotrwałą walką o zalożenie kagańca daje to negatywną odpowiedz na pytania o możliwosc zabiegów na oczach. Zresztą kolejny lekarz dziś to przyznał. Konsultacje wymagają premedykacji,a jego już to dziś scięlo,narkoza była "formalnością",znów ryzyko. Myślę że trzeba dac mu spokój, oczy chyba bardzo mu nie dolegają, nie trze ich czy cos takiego. Nauczył się tak żyć, radzi sobie a o ile wiem to najbardziej potrzebne mu poczucie bezpieczenstwa, wtedy będzie szczesliwy. Wszelkie nasze zabiegi mające mu pomóc odbiera jako zagrożenie bo nie rozumie ich sensu. Może ktoś chciał go oslepić i dlatego tak reaguje na każdą próbę przytrzymania głowy... przychodzi,daje się głaskać po głowie , pyszczku, tarmosić za uszy a sprobuj przytrzymac-furia, zresztą dziś chyba na sam brzęk klamerki od kagańca zaczął kłapać, jak to on na oślep..dopóki nic się nie dzieje trzeba dać mu żyć "po Fajtkowemu". Primo non nocere.
  4. Kastracja Fajtka planowana na czwartek u Pani Iwony Zadrzyńskiej na ul. Kosynierów w Świdniku,nie ma na co czekać. Co do oczu to nie chodzi o to że Fajtek nie daje ich dotknąć,on dostaje szału ze strachu gdy się go weżmie za głowę, a po operacji trzeba precyzyjnie,regularnie i punktualnie zapuszczać krople, probowałem to robić, przemywać solą fizjologiczną gdy ropiały więc wiem co piszę...potem nawet głaskać się nie dawał. nie wyobrażam sobie tego...A co do izolacji, Fajtek jest cwaniak,jak wyczuje że wróg siedzi w klatce to gania wzdłuż płotu i szczeka a wróg z drugiej strony. Też przerabiane... Wzdłuż kojca były wysokie chwasty,teraz jest KLEPISKO. Zresztą niedowiarków zapraszam do odwiedzenia Fajtka, to naprawdę jest ciężki przypadek i trudno się dziwić...mam oprócz niego 5 innych psow, wszystkie z interwencji, po przejściąch (2 kotów jako"bezobsługowych" nie liczę ), problemy "życia codziennego" itp, to nie jest tak że mi się nie chce,(odnoszę wrażenie,że niektórzy mają takie zdanie) po prostu chwilami nie daję rady, przede wszystkim boję się zaszkodzić,zawsze miałem w domu znajduchy ale nie uzurpuję sobie z tego tytułu prawa bycia alfą i omegą w dziedzinie kynologii, psychologii czy weterynarii. dlatego nie podejmuję ryzyka dziąłań niekoniecznych. Operację w opisanej sytuacji odradza zarówno lek. Iwona Zadrzyńska jak i dr Andrzej Milczak ktory zajmował sie Fajtkiem na Głębokiej, wiec trochę go zna.
  5. [quote name='zuzlikowa']Ściągnęłam już fotki muzzy'ego...zaczęłam allegro Fajtka,ale potrzebuję jeszcze kilka danych do ukończenia: 1) jak wygląda sytuacja oczu Fajtka- czy psiak był zdiagnozowany? Jaki jest wynik i rokowania? Czy przewidziane są jakieś działania w celu poprawienia sprawnożci oka z zaćmą? 2) czy Fajtek będzie wykastrowany?Na kim ma spocząć obowiązek kastracji? 3) jakie są wymogi w stosunku do domku poza wskazaniem by mieszkał w domu i by był jedynym zwierzakiem?...chyba dobrze zrozumiałam? na co położyć szczególny nacisk...jakieś konkretne oczekiwania spowodowane potrzebami Fajtusia? Czekam na info i będę mogła skończyć allegro.[/QUOTE] Fajtek będzie wykastrowany prawdopodobnie w przyszlym tygodniu. Wymagania co do domu to przede wszystkim dużo miłosci.Jeśli chodzi o oczy to , jakj uż pisałem, Fajtek nie daje nic przy nich robić, rzuca się, gryzie jeśli może i to mocno(było kilka ofiar...), więc pooperacyjna toaleta ran jest niewykonalna. Póki coś widzi nie chcę ryzykować totalnej ślepoty, jeśli po operacji dojdzie do starcia z innym psem to koniec szans a odizolowac go nie mam możliwosci,w kojcu nie usiedzi. Co do drugiego oka byc może trzeba będzie usunąć,planowalismy zdiagnozowanie i kastrację za jednym zamachem,przy jednej narkozie ale nie udaje sie tego zgrać. Do p. Żanety pisałem ale miałem problem z pocztą i chyba nie doszło. Napiszę jeszcze raz.
  6. Biedny Fajtul znowu oberwał od Jożina...nawet nie wiem o co poszło,to był moment. Chyba połamaniec prewencyjnie trzyma go na dystans pamietając jak Fajtek lał go gdy ledwo stal na nogach. Ostrzega warczeniem ale czasem Fajcio przekroczy " linię demarkacyjną"...zresztą Łysol też potrafi skoczyć i przewrócić dwukrotnie większego i cięższego psa. Życie dało mu szkołę... a potem odgrywa się na kotach i wcale ślepota mu nie przeszkadza w "polowaniu". A może on symuluje żeby wyłudzić świadczenia inwalidzkie z psiego ZUS-u?...
  7. "Fajtek" oczywiście od tego że wyrzucono go w Fajsławicach, imię wymyśliła "zła" Monika (niektórzy wiedzą o kogo i o co chodzi...),ktora zamawia mu kremy nawilżające,miękkie szczoteczki do masowania (a on to uwielbia!) itp.,itd.
  8. [quote name='warsawmoo']Lepiej nich nic nie piszą niż mają bić pianę, jak co niektórzy/-re :cool3: Spróbuję napisać jakiś tekst to porozwieszamy po okolicy, hm...? Rozwiesisz i u siebie na wsi .. :eviltong: ?[/QUOTE] Rozwieszanie ogloszeń w tym przypadku niewiele chyba da. już się nasluchałem żeby"dobić parcha, po co takie cos trzymac,choroby jakiś roznosi" itp. A na Głębokiej niektórzy studenci z odrazą nazywali go " parchem",pewien "weterynarz" śmial się szyderczo "jaki piękny pies". no coż,polska wiocha,niekoniecznie ze wsi...
  9. Widzę że Łysy ma więcej przyjaciół niż włosów... Dzięki wszystkim w jego imieniu. Nawet on ma dośc tego upału, wczesniej wciąż wygrzewał się na słońcu, teraz najchętniej śpi rozciągniety na swoim tapczaniku. Przynajmniej się psina nie przegrzeje bo trochę sie o to martwiłem.
  10. Witam wszystkich! Kilkakrotnie zaglądałem na wątek ale nikt nic nie pisał, o nic nie pytał a u Fajtka nic istotnego się nie działo, nie chciałem pisać "o niczym". Podalem po to swój numer aby każdy zainteresowany mógł sie dowiedzieć. Trudno, nieporozumienie. News jest taki że Fajtulowi wyładniało futerko tam gdzie jeszcze je ma. Grzywa zrobiła mu się miękka i błyszczaca. Domu nie znalazł. Dalej dręczy koty choc jakby z mniejszym przekonaniem. Dalej jest w stanie wojny z Jożinem, ale teraz to tamten jest górą,kościsie zrosły, nabrał siły i pewnosci.Nie zawsze daje sie upilnować chłopaków i to jest problem. Fajtek czuje sie "zaszczuty" w obecności Jożina,nie widzi go ale czuje i warczą na siebie z daleka. Naprawdę potrzebny mu dom wktórym z nikim nie musiałby rywalizować. Bardzo potrzebuje pieszczot,głaskania,drapania miękką szczoteczką po łysinie... P.S. z powodów rodzinnych odłożyłem kastrację ale planuje naprzyszły tydzień.
  11. HALO,HALO,TU FAJTEK! A w jego imieniu Paweł,tymczasowy opiekun,inspektor SdZ.Ponieważ watek Fajtka został zaniedbany przez osoby które go prowadziły ,postanowiłem zajać się nim sam, tymbardziej że w tej sprawie wiem najwięcej. Przepraszam wszystkich za brak informacji,to wynik "zawalenia " nas wszystkich, braku czasu. Zbyt dużo zwierząt skrzywdzonych przez "ludzi", zbyt mało sił do ich ratowania. Zeby nie było już gadania,ze wiele osób korzysta z nicka "sdz", występuję pod własnym i postaram się w miarę możliwości udzielać informacji o Fajtulu. Fajtek nadal szuka domu,u mnie jest po prostu za ciasno,do adopcji mam też połroczną suczkę " zgarnietą" z jezdni w Świdniku po której biegała z bratem między autami oraz Jożina,połamanego,postrzelanego śrutem psa wyciągniętego z bagna (vide strona SdZ Lublin). Proszę także opomoc w ich adopcji. A Fajtek...w najbliższym czasie idzie do kastracji,niestety,pewnie ze strachu jest agresywny w stosunku nie tylko do niekastrowanego Jożina (ten z racji pourazowego obrzęku wątroby narazie kastrowany być nie może),ale tez w stosunku do kastrowanego Misia, który tez jest po wielkich przejsciach. Fajtek skacze do gardła i oderwać go nie można.Także z tego powodu operacja oczu moim zdaniem nie jest możliwa.Zreszta jest to zdanie dwóch lekarzy wet. do których mam zaufanie oparte na kilkuletniej współpracy przy ratowaniu "zdechlaków" z interwencji. Na razie Fajcio cos tam widzi ale wciąż o cos wali głową (np.goniąc kota...co tez jest problemem) a po operacji cos takiego może zniweczyć wszystko i doprowadzić do kompletnej ślepoty. Nawet przemywanie oka jest niewykonalne,czuje sie zagrożony i gryzie, wyrywa. W tej sytuacji nieodzowne po operacji zapuszczanie kropli jest niemożliwe. Nie podejmę ryzyka totalnego oslepienia psa,co innego jesli nic by nie widział,wtedy nie byłoby nic do stracenia. Ktos pytał o dane kontaktowe,mój numer 518-486-761. A adres Fajtka to Swidnik. Ma do dyspozycji 36 arów dzikiego ogrodu,najchętniej wyleguje sie na słoneczku,szczeka najgłosniej z całej szóstki brytanów. Po prostu zupełnie inny pies niż ta kupka nieszczęścia którą zabieralem z Fajsławic... Niestety,potrzebuje olbrzymiej dawki miłosci którą bardzo zywiolowo odwzajemnia a ja mam oprócz niego całe stadko i brakuje mi nawet rąk, nie mówiąc o czasie, żeby wszystkimi się zająć tak jak tego potrzebują. Dlatego potrzebny mu dom,najlepiej bez innych zwierząt z którymi nie musiałby o nic rywalizować...
×
×
  • Create New...