Mam podobny problem, i żeby sobie z tym poradzić musiałem trochę poczytać. Takie zachowanie wynika prawdopodobnie z tego że psu źle kojarzy się (ogólnie) dzwonek. Podobnie bywa w sytuacjach gdy jest Sylwester. Poczytałem i udało się. Czyli oduczyłem moja Nane strachu przed dzwonkiem i fajerwerkami. Moja rada jest następujaca:
- weź sunie na spacer i pojdź z koleżanką czy kimś z kim lubisz wyjchodzić i zrób tak: bądźcie na otwartym terenie (dużym terenie), niech ta druga oddali się od Ciebie o jakiś kilometr, następnie zbliżajcie odległość między Wami, niech druga osoba włączy dzwonek (gdy będzie jakieś 800m) od Was. Powtarzaj tę czynność dość często zmiejszając stopniowo odległości. Gdy zauważysz że Sucz znów zaczyna szczekać wróć do poprzedniej odległości. Chwal psa za każdym razem gdy nie szczeka i nagradzaj go wtedy, gdy zaczyna szczekać nie łap z nim kontaktu wzrokowego, po prostu stój. Pies zrozumie, że jest nagradzany wtedy gdy nie reaguje na sygnały takie jak dzwonek.
- Opiszę Ci jak wyglądało to z moją Naną, odkąd pamiętam zawsze moja sunia bała się petard, fejerwerek - uspakajałem ją wtedy, głaszcząc, mówiąc do niej. Wiem że źle robiłem. Nana wpadała w szał, trzęsła się ze strachu. Postanowiłem zastosować metodę o której przeczytałem w książce. Gdy zdarzała się sytuacja, gdzie Nana słyszaja odgłos wybuchu fejerwerki bądź petardy ja słowem się do niej nie odzwywałem, nie patrzyłem na nią. Nana czasem przybiegała i chowała się pod biurko, ale kontaktu ze mną nie miała. Gdy zauważyła, że moje zachowanie względem niej się mieniło w takich sytuacjach Nana zrozumiała że lękiem, strachem nic nie zdziała. Dopiero gdy wychodziła spod biurka dawałem jej smakołyk. Teraz już nie ma śladu po tym problemie, Nana nie boi się nocy sylwestrowych, odgłosu wybuchu. Tak samo było z dzwonkiem do drzwi, i ta sama metoda, żadnego kontaktu, pies jest sam, a gdy się dopiero uspokoi przyjdzie dawałem smakołyk.
Mam nadzieje że to coś pomoże, gdyby nie to napisz, mam jeszcze kilka sposobów.