Repek... Bardzo mi przykro, ale często eutanazja jest bardziej humanitarna niz na siłe przedłużanie życia, choćby nie wiem w jak dobrych warunkach... Jak sie kocha swoje zwierze, można jeszcze tyle dla niego zrobić: pozwolić mu godnie odejść... też 2 lata temu musiałam podjąć taką decyzję i była to jedna z lepszych decyzji w moim życiu... Mój psiak umierał w moich ramionach, spokojny i zrelaksowany, była to ładna smierć i dla niego najlepsza (nie mogłabym sobie darować, gdyby umarł w bólu, gdy mnie np. nie było w domu...). Dlatego apeluję... wiem, ze bardzo trudno podjąć decyzję o uspieniu, ale ostatecznie to nie jest wyrok śmierci, często jest to wybawienie od cierpienia i bólu... Nasz zwierzak przeciez nie rozumie, dlaczego boli... On się zastanawia, dlaczego mu nie pomagamy, jeśli go coś boli...
Takie są moje przemyslenia, ale sama przygotowywałam się do mysli uspienia mojego Beja aż 2 lata!! Na szczeście nie był chory, po prostu starzał się... Gdy go usypiałam miał 16 lat, nie mógł już chodzic, jeść, załatwiał sie pod siebie, piszczał, jak się okazało, nastąpił już u niego rozpad białek, serduszko było tak słabe, ze weterynarz twierdził, ze nawet głupiego jasia nie przeżyje...
Sorry za offtopic, ale tak mnie wzięło na wspominki...
A więc ruszyło się wreszcie w sprawie suczki... bedzie u mnie za 2 tyg, a cały przyszły tydzień będzie miała okazję zapoznac się ze mną i z mieszkaniem, bo będzie mnie odwiedzać ;-) wiem, ze to mało i krótki okres czasu, ale przynajmniej tyle...