Jump to content
Dogomania

piper87

Members
  • Posts

    4
  • Joined

  • Last visited

About piper87

  • Birthday 05/04/1987

Converted

  • Location
    Poznań

piper87's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Cytuje wypowiedzi z forum cavalierword : " Ja niestety poznałam cavaliera, którego nie odważyłabym się dotknąć. Wprawdzie nie zaatakował mnie, ale cała jego postawa i odsłonięte kły dawały mi pewność, że próba pogłaskania zakończyłaby się atakiem. To pies z rodowodem, champion. Na szczęście to jedyny przypadek z dość duzej ilości cavisi, które udało mi się poznać." " Też znam takiego cacisia. Ale tylko raz na wystawie go widziałam...Ale jak się zachowywał to mi wystarczy. Na dodatek to był rubinek, mój ulubiony kolorek. I chyba tez champion, ale musiałabym zerknąć do katalogu w jakiej klasie wystepował" Na tych wypowiedziach oparłam swoją tezę. Nie obrażam się, przyzwyczaiłam się to ataków i mam swoje zdanie na ten temat. Jestem socjologiem więc staram się rozumieć wasze intencje, ale ja uważam , że hodowcy i pseudo są różni i nie mierzy się ludzi jedną miarką. Każdy jest inny i ma inne intencje. Dziękuje za pomoc. Pozdrawiam Zasięgnę wiedzy u osób na prawdę znających się na psach, tak będzie najlepiej.
  2. Słuchajcie napisałam z konkretnym problemem, potępianie mojego psa, i jego braku rodowodu nie jest dla mnie w żadnym stopniu pomocne, bo nie o tym jest ten temat. Poza tym wyczytałam w internecie, że mój nie jest pierwszym agresywnym psem z Cavalierów, wręcz pisano o agresji u championów, więc uważam, że to nie ma znaczenia. Co pies robił przed atakiem ? Nic bawił się na trawie z dziećmi. Nie biły nie sypały piaskiem ale głaskały, a on je lizał po rękach. Wyszłam z podwórka i zobaczył psa, naprostował się, nie wyskoczył z zębami, najpierw podbiegł ( ze mną ) , dopiero po minucie zaczęła się awantura, to się bardzo szybko działo.Szczeniak się go bał. Ja zaczęłam używać charakterystycznego dla mnie głosu, który w domu pozwala mi nad nim zapanować. Z tego co wiem jego matka była dość temperamentna, posiada rodowód, ale nie chciała brać udziału w wystawach. Jego matkę postrzegałam jako na prawdę inteligentną suczkę, nie była taka łatwowierna jak pozostałe.Nie ma reguły na charakter człowieka, a co dopiero na psa. Wczoraj siedział mi na kolanach na dworze i szedł większy od niego osobnik ( luzem ). Mój zaczął nagle szczekać ( wyglądało to tak jakby chciał bronić swojego podwórka ) . Żeby wziąć udział w takim szkoleniu musiałabym posiadać solidne finanse, a w tym momencie takowych nie posiadam.
  3. On jest po " gruntownych " badaniach. Nasza pani weterynarz mówi, że to normalne u dorastającego psa, że to hormony mu buzują. A mnie jakoś da agresja po prostu przeraża. On nie jest psem po przejściach jest bardziej rozpieszczony. W domu zachowuje się normalnie, przytula się jak każdy cavalier. Nie na wszystkie psy tak reaguje tylko na te których nie zna. Sama nie wiem co o tym myśleć. Problemy z mózgiem u tej rasy pojawiają się w przypadku tych samych genów tzn jeżeli matka z synem. A on jest od różnych rodziców w sensie genetycznym. Poza tym ta choroba nie przejawia się u młodych psów, a on ma 1,5 roku. Fakt jest taki, że może za bardzo go rozpieściłam, ale nie daję mu wskoczyć sobie na głowę, bo tylko mnie się słucha. Chciałabym go tego oduczyć, póki jest młody, ale nie wiem jak.?
  4. Witam, Ten post chyba będzie dość nietypowy. Mam problem z moim 1,5 rocznym Cavalierem. Przez cały okres swojego " dzieciństwa " pies był wzorowy, uwielbiał zabawy z innymi psami, ludźmi itp. Typowy okaz jak dla rasy albo jak kto woli w typie rasy bo nie ma rodowodu. Problem polega na tym, że w domu mały zachowuję się normalnie, natomiast na spacerach wstępuję w niego diabeł, nie w stosunku do ludzi ( do nich się nadal cieszy ) ale do innych psów. Najpierw zaatakował maltańczyka u weterynarza, i to było takie podchwytliwe, bo na początku się cieszył do niego, a później zaczęły na siebie warczeć, i wystawił zęby. Przez miesiąć nic sie nie działo, ale z daleka oszczekiwal inne psy, wczoraj się przerazilam, podbiegł do szczenika ( spotkaliśmy sie na skrzyżowaniu ) najpierw machał ogonem, a potem wpadł w szał. Zaczął warczeć, szczekać, zęby na wierzchu. nie mogłam go uspokoić. Najpier chcialam go odepchnąć, ciągnęłam na smyczy, szarpał się ze mną. W końcu wziełam na ręce... wtedy zaczął wyć. Nie wiem co się z nim dzieję ? martwi mnie to, bo nigdy żaden pies go nie ugryzł, nie jest bity. Nie wykazywał agresji. Co mam robić ? Na tresera mnie nie stać ? :-(
×
×
  • Create New...