Witam,
Ten post chyba będzie dość nietypowy. Mam problem z moim 1,5 rocznym Cavalierem. Przez cały okres swojego " dzieciństwa " pies był wzorowy, uwielbiał zabawy z innymi psami, ludźmi itp. Typowy okaz jak dla rasy albo jak kto woli w typie rasy bo nie ma rodowodu. Problem polega na tym, że w domu mały zachowuję się normalnie, natomiast na spacerach wstępuję w niego diabeł, nie w stosunku do ludzi ( do nich się nadal cieszy ) ale do innych psów. Najpierw zaatakował maltańczyka u weterynarza, i to było takie podchwytliwe, bo na początku się cieszył do niego, a później zaczęły na siebie warczeć, i wystawił zęby. Przez miesiąć nic sie nie działo, ale z daleka oszczekiwal inne psy, wczoraj się przerazilam, podbiegł do szczenika ( spotkaliśmy sie na skrzyżowaniu ) najpierw machał ogonem, a potem wpadł w szał. Zaczął warczeć, szczekać, zęby na wierzchu. nie mogłam go uspokoić. Najpier chcialam go odepchnąć, ciągnęłam na smyczy, szarpał się ze mną. W końcu wziełam na ręce... wtedy zaczął wyć. Nie wiem co się z nim dzieję ? martwi mnie to, bo nigdy żaden pies go nie ugryzł, nie jest bity. Nie wykazywał agresji. Co mam robić ? Na tresera mnie nie stać ? :-(