Jump to content
Dogomania

lapinporokoira

Members
  • Posts

    428
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lapinporokoira

  1. dziękuję za wyczerpującą informację ma_ruda. Opiekunka nie zrobi wlewu doodbytniczego, nie zrobi zastrzyku ani nie umie podać tabletki inaczej niż rozkruszonej z jedzeniem. Takie rzeczy to ja robię. Nie wiem jakie są wyniki badania krwi, może jutro opiekunka je dostanie, doczytałam, że przyczyną może być niedobór np. insuliny czy właśnie problemy z wątrobą lub brak magnezu. Poza oczywiście postacia neurologiczną lub pourazową. Przeszłość psa jest nieznana, mnie najbardziej niepokoi ten wytrzeszcz oczu w czasie ataku, nigdzie nie doczytałam, że to jest swoisty objaw towarzyszący padaczce, nie wiem czy nie trzeba by mu zrobić prześwietlenia głowy, nie wiem czy RTG wykaze np guza, nie jestem wetem cholera :( Puzon od ostatniego nocnego ataku jest na diecie lekkostrawnej. Jutro, mam nadzieję, zobaczymy wyniki badania krwi i opiekunka wypyta o dalsze postępowanie. A co do zastrzyku antystresowego, który jutro ma dostać, poproszę opiekunkę żeby dowiedziała się czy to ma być jednorazowo i co to jest i czy luminal trzeba wdrożyć już po tych dwóch mocnych atakach czy nie. Zobaczymy co jutro wet powie. Czasami trudno dogadać się z gościem, naprawdę :( I kolejne pytanie, szczepic go za kilka dni przeciw wściekliżnie czy się wstrzymać? Zrozumnie moje odawy, pierwszy raz w życiu mam doczynienia z padaczką u psa i widząc atak czuje się przerażona i bezsilna, więc przepraszam za te wszystkie pytania i moje trudności ze zrozumieniem ;)
  2. no właśnie nie wiem, nie znam się. Wyniki krwi zawsze lekarz mi interpretował, a potem sprawdzałam sobie jeszcze w necie wartości graniczne, ale miałam wyniki w łapce, a tu nie mam wyników i pierwszy raz spotykam się z objawami padaczki. Poszukam w necie, może czegoś się dowim i czegoś nauczę ;)
  3. brak wieści był, bo nic się nie działo, psiak wesolutki i rozbrykany, zadowolony z życia bawi się, je i chodzi na spacery, prowadzi u opiekunki normalne psie życie wypatrując domku stałego ale bez diagnozy i szczegółowego przebadania nie jesteśmy w stanie wydać psa nawet gdyby domek stały się znalazł. Opiekunka była dzisiaj odebrać wyniki badania krwi Puzonika ale ... ich nie dostała. Wet powiedział tylko, że nie ma substancji wskazujących na padaczkę i żeby jutro przyszła to zważy psa i da mu środki antystresowe bo wg niego te dwa ataki były wywołane steresem. Nie wydaje mi się ale ja wetem nie jestem, więc moje zdanie się nie liczy, tak samo jak zdanie opiekunki. To i tak cud, że została poinformowana co ewentualnie dalej będzie się działo z psem. Za tydzień szczepienie na wściekliznę jest przewidywane, a potem pewnie w planie ma kastrację. Nie podoba mi się, i nigdy nie podobało, że właściciele są traktowani jak zło konieczne bo skoro wet wie co psu daje i zna diagnoze to właściciel nie musi :[ No i co teraz? Dalszych badań raczej się nie spodziewam.
  4. nawet nie wiem co napisać ja to wszystko wiem. Sarunia, żyłaś kiedyś w małym, prawie zamkniętym środowisku gdzie wszyscy się znają? To jest cała moja odpowiedz i komentarz zarazem. Są fachowcy i fahofcy, ludzie z pasją i zwykli rzemieślnicy, jednym zalerzy inni robią co się im karze lub co stoi napisane, ot ludzie. Psiak jest pod czujnym okiem opiekunki, miejmy nadzieję, że organizm będzie miał siłę walczyć. Wyniki badania krwi zamieszczę jak je otrzymam. Jest na forum wet, który fachowo mógłby je zinterpretować?
  5. no właśnie. Wiedząc jak tutaj wyglądają praktyki weterynaryjne chciałam szczepić i kastrować Puzona tam gdzie własne psy leczę, ale UM nie zezwolił i wyznaczył tego weta i koniec:angryy: gdyby chociaż powiedział co psu chce podać to opiekunka zaprotestowałaby zdecydowanie, ale po co uświadamiać ludzi, zwłaszcza, że wczoraj powiedział, że absolutnie pies chory nie może być szczepiony, a dzisiaj co? już wyzdrowiał i go zaszczepił?:angryy: Trudno, stało się. Kolejny argument żeby moja noga nigdy, czyli tak jak do tej pory (po pewnym incydencie) nigdy tam nie postała.
  6. Puzon był u weta, krew została pobrana, wyniki w poniedziałek najwcześniej. Na wejściu pies dostał zastrzyk, opiekunka myślała, że to witaminy, tak jak w Myślenicach dostał po pierwszym ataku. W książeczkę była wpisana nazwa, sprawdziłam co to jest w necie. Vanguard 5, zielona i czerwona naklejka. No coż, pies został zaszczepiony szczepionką wieloskładnikową. Czy to normalne? Tak się robi bez diagnozy co psu dolega? On wczoraj cierpiał, snuł się po mieszkaniu i drżał cały, wyraźnie coś go bolało biedaka. I te wytrzeszczone oczy :( Czuję się taka bezsilna nie wiedząc jak mu pomóc :(
  7. Tak, najlepiej by było żeby zmienił dom na jakiś bliższy kliniki wet, bo nawet w razie czego nie mamy szans na szybką reakcję (odległość i dojazd do Krakowa czy Myślenic), a dorazna pomoc weta może być niewystarczająca, oczywiście w razie nagłej potrzeby. O domu stałym nawet nie marzę, pies chory ma marne szanse niestety :(
  8. powiem tak, mieszkamy na ... "zadupiu", pies jest w tej chwili sponsorowany przed Urząd Miasta, ale miała to być tylko kastracja plus szczepienie, a tu takie cuda wychodzą. Nie wiem co postanowi UM, leczyć czy ...? Naprawdę nie wiem. Puzonikowi potrzeba kompleksowych badań, nie podoba mi się to, że w trakcie ataku ma wytrzeszcz oczu, który ustępuje powoli. Byłam dzisiaj u niego, ma oczka powleczone "mgiełką", może to guz? Bez badań nic nie wiemy. UM ma podpisaną umowę z tutejszym wetem, nie mogę Puzonika zabrać nigdzie indziej bo faktury nie będą respektowane, a ja nie mam kasy, pracuję na pół etatu i mam swoje 4 psy w tym 3 chore, nieustająco na lekach i nieadopcyjne, a opiekunka jest emerytką opiekującą się niepełnosprawnym członkiem rodziny i swoimi dwoma chorymi sukami z "odzysku". Tu nie chodzi o pieniążki dla Puzona, żeby mógł zostać, opiekunka fizycznie nie daje rady. Nie wiem czy obie damy radę. Po prostu nie wiem :( Zdrowych psów nikt nie chce, a co dopiero chorych :( Nic to, w tej chwili nie ma co gdybać, zobaczymy co jutro pokaze badanie krwi, o ile wyniki będą jutro. Naprawdę mieszkamy prawie na wsi.
  9. dzisiaj Puzon miał w nocy kolejny napad drgawkowy :( trwał długo (1,5-2 godziny) i był intensywny. Pies posikał się na posłanie. Teraz leży i odpoczywa, jest zmęczony. Dzisiaj miał być szczepiony ale szczepienie odwołane na bliżej nieokreślony termin. Opiekunka nieopatrznie ale w dobrej wierze podała mu wędlinkę dlatego badanie krwi dopiero jutro na czczo. Nie dość, że nikt go nie chce to jeszcze chory, teraz to już ma praktycznie zerowe szanse na dom, a tam gdzie jest, na zawsze zostać nie może z wielu przyczyn :( i co teraz? Jeżeli to padaczka to jego szanse na domek spadają praktycznie do zera :( Leczenie jest proste ale ludzie nie chcą chorego psa, któremu trzeba całe życie podawać leki i chodzić do weta na kontrole. jutro badanie krwi, zobaczymy co wyjdzie. Będę informować na bierząco, o ile jest ktokolwiek zainteresowany.
  10. ja też spróbuję swoich sił w robieniu ogłoszeń, on musi mieć swój własny dom, może być z kotami, może być z dziećmi ale pod nadzorem dorosłych, jak to przy każdym psie powinno być. Dorośli są odpowiedzialni za dobrostan dzieci i psa.
  11. Spieszę z nowymi informacjami o Puzoniku: chłopak nadal mieszka u tymczasowej opiekunki, nie miała serca oddać go do budy i chociaż jest jej bardzo ciężko postanowiła, że do czasu znalezienia mu domu Puzon siedzi u niej :) urząd miasta, na terenie którego został znaleziony pies zapłaci za odrobaczenie, szczepienie i kastrację psa, niestety, u wyznaczonego miejscowego weta, do którego, delikatnie mówiąc, ja nie mam za grosz zaufania, dlatego pies zostanie tylko ponownie odrobaczony i zaszczepiony na wirusówki i wściekliznę. Kastracja w nowym domu, bo z tym zabiegiem raczej bym się wstrzymała, skoro nie mogę zrobić w wybranym gabinecie. Puzon ma się dobrze, tyje i rozrabia, nauczył się pieknie chodzić na smyczy i codownie ... zebrać ;) Obiecane zdjęcia będą jak będę w jednym miejscu ja, pies i cyfrówka, jak do tej pory jakoś nie udaje się nam zgrać ;)
  12. nikt o niego nie pyta, a on taki słodki jest, kocha wszystko i wszystkich, zero agresji, będzie cudownym towarzyszem dla dzieci, ale nie malutkich, bo to wulkan energii jest :) za kilka dni postaram sie o jakies nowe zdjęcia chłopaka, a narazie muszą stare wystarczyc.
  13. dziękuję jotpeg :) Puzon zarekomendowany.
  14. nikt cię piesku nie zauważa :(
  15. być może tak zareagował na "stres reprodukcyjny", mieszka z suczką, która i ma i nie ma cieczki, a on ma szaleństwo w oczach i cały czas usiłuje z nią kopulować. To nie jest opinia lekarza, to taka moja luźna uwaga. Puzon wraz z obiema sukami przetrwał szaleństwo sylwestrowe i nadal szuka domu.
  16. no i nie pobiegłam na FB. Zadzwoniła opiekunka Puzona cała spanikowana, że pies cały sie trzesie i przewraca i co ona ma zrobić, czy dzwonić po miejscowego weta? Absolutnie NIE! Zapakowałam psa do auta i po 30 min był w klinice w Myślenicach. Po drodze odzyskał panowanie nad ciałem, badanie nic nie wykazało, dostał witaminy z grupy B we wlewie doodbytniczym i tyle. Pies jak nowy, zdrowy i radośnie rozdający paniom wet buziaki :) Będzie obserwowany, gdyby coś się działo jestem pod telefonem i jedziemy do Myślenic. Plusem dodatkowym jest to, że Puzon został sprawdzony na kota. [B]Może spokojnie mieszkać w domu z kotami i odpowiedzialnymi dziećmi :) [/B]a teraz idę na FB
  17. to stare i nieaktualne ogłoszenie jest, sukę dzień później odebrał właściciel
  18. może to stare ogłoszenie jeszcze jest, znalazca powiedział mi, że suka wróciła do właściciela, pewnie nie "zdjął" ogłoszenia
  19. dziękuję, mam nadzieję, że szybko trafi się dla niego dobry domek
  20. serdecznie witam w tym klubie, wpisowe to worek słomy do budy dla psa, a dla klubowiczów po pyfku :evil_lol:
  21. dziękuję wtatara :) nie wiem już co i gdzie robić, w razie nagłej konieczności może trafić na łańcuch do budy i tak czekać na odmianę losu, ale nie wiem czy to dużo lepsze rozwiązanie niż nowotarskie schronisko :( On jest domowym psem, kanapowcem, a nie wiejskim burkiem znającym takie warunki :( a ja jeszcze kocham telefony zaczynające się od, nie od "dzień dobry", nie nie, uchowaj bosze, od "ile za tego psa bo jo bym go wzion" :angryy:
  22. i bardzo słusznie, nie gadam z kimś kto ma zastrzeżony numer, widocznie to nie jest uczciwy człowiek jak ma coś do ukrycia, więc spadówaaaaa!!!!!!!!!!!!!!! dziekuję za "poprawienie zdjęć" :)
  23. dziękuję Isadora7 :) kontakt oczywiście do mnie 504 135 161, a potem ja już będę z opiekunką ustalać szczegóły. Maila nie podaję bo zadko sprawdzam pocztę i nie odbieram numerów ukrytych oraz nie odpowiadam na smsy - mogłabyś to do ogłoszeń dopisać? Data na zdjęciach to wina aparatu, jakoś nikt nie umie jej zmienić, a ja nie zwróciłam uwagi, przepraszam.
×
×
  • Create New...