My mieszkamy na wsi ,wiec to zubełnie inaczej niz w miescie... straz miejska nas nie obowiazuje...chyba ze policja to tak...
Mieszkamy daleko od ruchliwej drogi ,do takiej wiejskiej nieuczeszczanej zbytnio drogi też jest daleko...
wiec mój roczny pekinczyk nie stanowi zagrozenia dla nikogo, tym ze gania sobie koło domu.... jest raczej bojazliwy, jak ktos sie juz zbliza do drzwi domu , to obszczeka , ale zachowuje przy tym bezpieczną dla niego odległosc, nigdy jeszcze nie podeszedł do obcych , bo sie boi ...
Czy tylko dlatego ze niemam ogrodzenia koło domu , powinienem zrezygnować z posiadania pieska ??
Nigdy nie uwiąze psa na łancuchu, wiec ten sposób zapanowania i kontroli nad pieskiem , wykluczam stanowczo !
Wiec normalne jest chyba , ze piesek siedzi i spi w domu , ajak my wychodzimy na dwór, on takze wybiega , bo sie tego strasznie domaga, skumląc...
Wiadomo bawi sie na dworze, i normalne ze czasem trudno za nim zadązyc i gdzies z oczów ginie ....i napewno wiem ze nie jest dla nikogo zagrozeniem , i niema dla niego wiekszych zagrozen (np. ruchliwej drogi i samochodów ) prócz tego jednego zagrozenia w postaci tego Bernardyna!!!
Co mam moze zabronić mu radości z biegania ,przebywania na podwórku ,wygrzewania sie w słoncu, towarzyszeniu mu nam w pracach polowych i w ogrodzie? Może mam zamknąc go w domu, i wysłuchiwac skumleni za kazdym razem jak wychodzimy na dwór? Albo wychodzić tylko na 5 minutowy spacerek z nim na smyczce, tak jak to ma miejsce w miescie?
Wiadomo jest długi okres spokoju , gdzie wczystko jest dobrze i beztrosko... , ale moze nadjesc jeden dzien , chwila nieuwagi, ze ten bernardyn sie skądś przedostanie, i historia sie powtórzy !!!
Przed 5 latami (kiedy nie było tego benka), nasze poprzednie psy , zyły w ten sam sposób , dożywały długich lat i wiem ze miały szczęsliwe i dobre zycie !!