-
Posts
31 -
Joined
-
Last visited
Trufelek's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Ala nie odrzuca połączeń:) Odbiera, rozmawia. Martwi się Kapslem. Za dużo jak na jeden raz dla niej:(
-
Bardzo mi przykro:( Tym bardziej, że do tej pory ta data była obchodzona urodzinowo:( Strasznie nam przykro. Brak słów normalnie, brak słów:(:cry::cry::cry:
-
Bumelek grzeje dupkę w nowym domu w Niemczech ;) Powodzenia :)
Trufelek replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
Jestem i ja:) Będę puki co podnosił. -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
Raz pewien bokser znalazł na plaży butelkę. Polizał ją i nagle z butelki wyskoczył Jin. Uwolniłeś mnie teraz spełnię twoje życzenie, powiedział Jin. Boksiu pomyślał i mówi: Wiesz Jinie nie lubię latać samolotem, nie lubię pływać statkiem a chciałbym zobaczyć Psie Wyspy. Czy mógłbyś mi zbudować drogę na Azory bo uwielbiam jeździć autem. Boksiu, ja jestem młodym Jinem i to chyba za ciężkie zadanie dla mnie. Czy mógłbyś wymyślić coś innego? OK jak nie potrafisz zbudować drogi to zrób tak, żebym w końcu zrozumiał o co chodzi ludziom. Przecież z nimi nigdy nic nie wiadomo. Po dłuższym namyśle Jin mówi. Dobra boksiu to ile pasów ma mieć ta autostrada na Azory? Przytaczam ten stary boksiowy dowcip, pewnie go znacie, ale może nie wszyscy, bo dziś właśnie stwierdziłem, że to, że myślałem iż zaczynam rozumieć Nes i Trufelka to tylko myślałem. Zaczęło się jak zwykle. - [B]Trufel zobacz czy Filip nie lata po polu[/B]. (Filip to taki kurdupel sąsiadów, ni to jajnik ni to dupelek ale upierdliwy jak pląta sie pod nogami. Już go raz za tyłek chwyciłem ale narobił takiego wrzasku, że wszyscy się zlecieli i mu tyłek uratowali, ja dostałem reprymendę od Nes, a ten mi się w żywe oczy śmiał. Warknąłem mu, że przyjdzie kryska na Matyska, ale strasznie go pilnują i jakoś razem nie możemy się spotkać. Ja jestem cierpliwy.) Takie pytanie oznacza a właściwie oznaczało tylko jedno. Zaraz będę się z Nes bawił na polu piłką, patykami itp. Będzie klawo, myślę sobie. Właściwie powinien mnie zastanowić słodziutki głosik Nes. Taki miała zawsze jak mi chciała z Truflem zmienić opatrunek, ale przecież ucho już w porządku. Czasami trochę swędzi więc się podrapie delikatnie a Nes chyba przez ściany widzi bo zaraz słyszę, że tak nie wolno bo mam dopiero co zagojone i sobie krzywdę zrobię. Ciekawe czy ona się nie drapie jak ją coś swędzi? Druga sprawa to Nes wzięła ze sobą smycz. Przecież na smyczy się za piłką nie biega. Trzecia to nie idziemy z przodu domu tylko do tyłu koło szklarni. W tym momencie powinienem wziąć nogi za pas i zabarykadować się z Goyą w łazience tam przynajmniej chłodno. Niestety jak baran dałem się przywiązać na smyczy do drzewa. Trufel poszedł do szklarni, to już trzeba mieć hopla przy takim upale. Ale ten tylko na moment i wychodząc ciągnie za sobą węża do podlewania. Już wszystko jasne Nes ma mój szampon w ręce, czyli podstępem mnie dopadli. Ale to będzie twarda walka i bez ofiar się nie obędzie. Zaczęli mnie polewać wodą, to akurat było przyjemne, ale dlaczego tylko ja mam być mokry? Popisowo otrzepałem się z wody od łba do ogona. Nes odskoczyła jak oparzona z wrzaskiem i teraz ja byłem suchy a oni mokrzy. Trochę się dostało małemu Natkowi ale gdzie drwa rąbią ... Teraz zmienili metodę polali mnie wodą ale trzymali jednocześnie za głowę i tyłek. Niestety otrząsanie nie przyniosło skutku i na moim grzbiecie wylądował jakiś tfuj szampon. Podobno leczniczy. Nes zmyłam mi mój wspaniały zapaszek przy okazji zrobiła mi masaż. Nawet nie było to tak strasznie. Na koniec płukanko dokładne a jakże, i tu Nes popełniła błąd. Rzuciła mi piłkę i myślała, że polecę za nią taki mokry. Nie kochana. Najpierw gruntowne otrząśnięcie się z wody. Nes i Trufel poszli się przebierać a ja w końcu mogłem pobawić się piłką i patykami. Teraz idę wrzucić coś na ruszt i mam nadzieję, że moja wersalka jest pusta. -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
A to było tak. Wieczorem słyszę -Diego!!, -Dieguś!!, -No chodź Dieguś!! ,Jak moja Pani ma taki słodziutki głosik, a Pan siedzi przy kompie to już wiem, że nic mnie dobrego nie czeka. Udaję, że nie słyszę, ale to niewiele pomaga. Pani przychodzi do mnie do pokoju i za szelki zaprowadza do Pana. Ten będzie mnie teraz trzymał (wie cwaniak, że w przeciwnym razie już by mnie nie było), a Pani przygotowuje takie żółte świństwo, które piecze, W żółtej misce jakąś wodę i mówi, że to kora dębu. Dąb to ja znam można podejść, podnieść łapę i olać go, ale ta woda wcale mi dębu nie przypomina. Jeszcze jakieś gazy, spraye i wreszcie jedyne fajne waciki. Jak mi wsadzi do ucha taki wacik zamoczony w czymś różowym to mnie tak fajnie mizia i mizia, i mizia, aż sobie ślinkę przełknę i pomruczę. Dziś był wyłom w normalnej procedurze. Pani kazała Panu zostawić kompa w spokoju i oglądać moje ucho. No myślę sobie razem to na pewno uradzą, żeby mi je odciąć albo coś gorszego, ale nie. Z tego co zrozumiałem to coś mi się zrosło, czy zarosło. Tak jakbym już miał odcięte, a teraz jest w jednym kawałku. Pani się bardzo cieszyła i stwierdziła, że to efekt działanie tego srebrnego piekącego świństwa, którym na koniec mi ucho pryskają. Potem to już rutynowo. Mycie "korą dębową" w tym momencie dziękuję psim bogom, że jest taka płynna, bo jakby była normalna to bym się chyba.. chyba bym kupkę zrobił. Na koniec to srebrne piekące i już po wszystkim. Prawie po wszystkim a to mała różnica. Jeszcze ten wynalazek diabła, kołnierzyk, niech go w te i z powrotem. Podobno jest coraz lepiej i ucho mi trochę zmiękło, to znaczy już nie takie opuchnięte. A, byłbym zapomniał. Uczyłem dzisiaj Panią aportować piłkę. Trochę oporna na wiedzę, ale w końcu załapała, że należy mi piłkę przynieść, żebym miał się czym bawić Je przez ten kołnierz nie jestem w stanie jej złapać. Z psim pozdrowieniem Diego.:cool1: -
Ale jesteście uparci. Ja nigdy nie napisałem, że Fundacja jest ponad prawem. Sąd rejestrując Fundację zgodził się na jej Statut zatem jest on zgodny z prawem. Jest on zarazem dla Fundacji jedynym wskaźnikiem co, jak i dlaczego. Możecie przytaczać tysiące przepisów, artykułów itp. tylko po co? To nikogo nie interesuje. Jest tylko nakręcaniem się i biciem piany. Przytoczcie odpowiedni punkt ze statutu Fundacji i wystarczy.
-
[quote name='maciaszek']A statut nie może być sprzeczny z prawem polskim. To chyba oczywiste.[/QUOTE] Fundacja ma swój statut, który został zaakceptowany przez sąd podczas rejestracji. Jest on dla Fundacji jedynym wyznacznikiem jak postępować z pieniędzmi. Żadne linki do artykułów z Gazety Prawnej czy czegokolwiek tego nie zmienią. Dlatego przestańcie rozmawiać z innymi fundacjami, szukać i przytaczać artykuły. Weźcie Statut Fundacji i na jego podstawie się wypowiadajcie. Każda inna wypowiedź jest bez sensu.
-
[quote name='Soema']....ale z tego co rozmawiałam z Fundacjami innymi....[/QUOTE] [quote name='Soema']Znalazłam taki fragment....[/QUOTE] Niestety te wpisy nie maja żadnego sensu. Nie jest ważne co mówią inne fundacje, bezproduktywne jest przytaczanie fragmentów. Każdy prawnik Ci powie, że jedynym wyznacznikiem czy pieniądze mogą zostać przelane, czy nie jest STATUT Fundacji SOS Bokserom. Możesz się z tym nie zgadzać ale to nic nie zmienia.
-
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
Najpierw dwa przykłady: Nes - Mariola (siostra sąsiada) zabierze GO na spacer. Ja - Natka? Nes - Jakiego Natka! Diega! minęła minuta Nes - Muszę MU kołderkę wyprać bo zasyfiona. Ja - Diegowi? Nes - Gdzie Diegowi? Natkowi !!! I tak jest cały dzień. Nigdy nie wiem czy zdanie skierowane jest do Natka czy do Diega. Całe szczęście, że Goya jest rodzaju żeńskiego, tu już nie ma pomyłek. Resztę zdań skierowanych do mnie rozpoznaje po "słodziutkiej" intonacji. No cóż, 90% wypowiedzi skierowane jest do NIEGO. Cały problem w tym, że ja muszę zawsze wiedzieć o kogo chodzi bo zdanie typu "Przytrzymaj GO!" może się odnosić do Natka, bo właśnie miał gównianą przygodę, albo do Diega, bo właśnie będziemy zmieniać mu opatrunek. Nie chcielibyście być w mojej skórze jak się pomylę. C'est la wie. :angryy: -
Diego...Szukamy DS. Ogłoszenia pilnie potrzebne.
Trufelek replied to Nes2009's topic in Już w nowym domu
Poszliśmy z Nes i Diegiem do szklarni, Diego żeby sobie pogonił trochę, Nes ma co plewić a ja musiałem zarządzać wszystkim. Siedzę w szklarni na krześle, tłumacze Nes co jest chwastem a z czego będą później pomidory czy ogórki, (nawet pojętna tylko trochę brukselki wyplewiła), nagle coś mnie polizało po plecach. To oczywiście cwaniak Diego tyle, że w ciągu 5 minut zdjął sobie kołnierz i wesoły jak szczygiełek podskakuje i łasi się. Nes mało nie zemdlała z wrażenia, przecież może sobie zaraz zdjąć opatrunek i upaprać czymś ranę. Poleciała szukać kołnierza. Po chwili wraca szczęśliwa z kołnierzykiem. Niestety Diegowi minka zrzedła. Ciekawe czy następnym razem też przyjdzie się pochwalić jaki jest sprytny? -
Marlena:) Przekonałaś mnie... że nie umiesz czytać. Nigdzie nie napisałem głupi babsztyl. Masz 100% racji, że osoby z którymi chciałem dyskutować są żałosne same w sobie. Dlatego też nie mam zamiaru więcej wypowiadać się w tym wątku szkoda mojego czasu. p.s. Jeżeli masz ochotę Nes bić pokłony i stopy jej całować to nie stoi nic na przeszkodzi, wpadnij do niej, może Ci pozwoli.
-
Gdzie jest moderator tego wątku, gdzie jest admin forum. Jak mogą dopuścić do takiej pyskówki. Jeżeli umiecie czytać i rozumiecie tekst przeczytany, to wątek jest na temat pomocy szczeniakom a nie usypiania miotu. Zainstalowałem wiele for na różne tematy na kilku jestem dalej adminem i nigdy nie dopuściłbym do takiego bajzlu. gameta - miałaś coś do powiedzenia na temat usypiania ślepych miotów trzeba było sobie nowy wątek założyć i tam obszczekiwać innych. Piszę do Ciebie, bo Ty zaczęłaś całą przepychankę. [quote name='jogi)']Merytorycznej rozmowy z tobą nie ma, bo jesteś po prostu GŁUPIA![/QUOTE] Uważaj co piszesz. To jest forum publiczne i takie stwierdzenie może się skończyć w sądzie, a wtedy nie będzie żadnych problemów z zebraniem kwoty potrzebnej na odchowanie maluchów, pokryjesz to z nawiązką. Szkoda, że na studiach weterynaryjnych nie ma logiki, wtedy nie pisałabyś głupot. Twój wpis aż prosił się o taki komentarz. [quote name='jogi)']Nes, zeby Ci tylko nasze zdania wisialy to mozna sie z tym pogodzic, ale Tobie wisi dobro zwierzat[/QUOTE] Jak możesz bezczelny babsztylu w ten sposób wypowiadać się o Nes, która co 45 minut zmienia Diegowi opatrunek na uchu, karmi go łyżeczką bo ten nie może jeść, poi ze strzykawki,i wszystko po to żeby mu uratować ucho. Jak śmiesz w ten sposób napisać. Jesteś beznadziejna. [quote name='Soema)']To nie jest sprawiedliwe, że ludzie kochający zwierzęta muszą podejmować takie decyzję. Ale za dużo widziałam, w zbyt wielu miejscach byłam, by świadomie godzić się na przyjście na świat kolejnych kundelków [/QUOTE] Jak się ma do Twoich pompatycznych wypowiedzi fakt, że ratujesz kundelka, szczeniaczka, dajesz do nas na DT i nie ważne, ze tylko na 4 dni, że bez umowy. To maleńki szczeniak. Podobno ratuje się tylko starsze psy. p.s Pies szkolony gdy się mu powie raz to rozumie i wykonuje polecenie. Pies szkolony = człowiek przynajmniej po podstawówce Wy wszyscy pieniacze pomimo wielokrotnego upominania, że nie jest to wątek na temat usypiania szczeniąt nie potraficie takiej prostej rzeczy zrozumieć i kłapiecie dalej ozorami co wam ślina na język przyniesie. Niestety nie na temat.
-
-Trufel! Goya chce na spacerek!! -No to ją wyprowadź, ja jestem chory. -Nie chory tylko leniwy, trochę ruchu tobie też się przyda. Popatrzyłem na Diega, zajmującego drugą połowę wersalki, szukając litości u bratniej duszy. Niestety jego mina mówiła "no spadaj na ten spacer to będę miał zaraz całą wersalkę dla siebie". Zwlokłem się z łóżka i wołam Goye. Branie przez nią zakrętu w przedpokoju i hamowania przed drzwiami to film Disneya. -Goyuśka chodź idziemy siku. Niestety jak się okazało na polu trochę padało. Goya doszła do ostatniego stopnia będącego jeszcze pod dachem i koniec spacerku. Nie pomogły żadne prosby ani groźby. Jej oczy mówiły "czys ty się stary z głupim na rozumy pozamienial? przecież pada i ja mam sobie łapki zmoczyć, ty wiesz ile poźniej lizania, żeby się do jako takiego stanu doprowadzić?" Postanowiłem chwilę poczekać, moze cwaniarę pęcherz przycisnie. Przewietrzyłem zatem płucka świerzutkim papieroskiem i nic. Tej ani w głowie spacer. Wrócilismy do domu. Ja dostałem opiernicz od Nes, że tak krótko, Goya poleciala do swojego korytka. Tym razem zakręt wzięła bez problemu. Widocznie jednak zmoczyła trochę łapki a ja poszedłem wywalczyć MOJE pół wersalki. Pozdrawiam.
-
[quote name='Agnezia']Tu chyba nie chodzi o papierek tylko o dobro psa. Edit martwi się, że Goya nie ma szczepień i jest to w pełni zrozumiałe.[/QUOTE] Gdyby chodziło o dobro psa to powinna się cieszyć, że Gpya trafiła do domku gdzie jej niczego nie brakuje, gdzie jest kochana, gdzie czuje, że jest u siebie. Jak się ma do dobra psa bredzenie o zabraniu jej? Nie ważne jak czułby sie pies, ważne że papiery są w porządku. Póżniej w blasku glorii i chwały wypisywałaby na forum jaka to wspaniała jest bo odebrała psa który nie został zaszczepiony, i z wielkim bólem szukałaby nowego DS, zbierała pieniądze na DT, karmę itd. Cóż za podbicie własnego ego. Jaka to ona ważna bo papiery są w porządku. A pies? Cóż pies jest zawsze psem i nim popzostanie, przecież jego o zdanie i tak nikt nie bedzie pytał.