Jump to content
Dogomania

BimBom

Members
  • Posts

    83
  • Joined

  • Last visited

About BimBom

  • Birthday 05/17/1950

Converted

  • Biography
    JoSi2
  • Location
    Kraków
  • Interests
    dawniej JoSi
  • Occupation
    biolog

BimBom's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. [quote name='DIF']Ale ci, Asiu, współczuję.....!:evil_lol: U mnie takie coś zamieszkało rok temu i do tej pory nie mogę sobie darować, że zwróciłam na nią uwagę! :mdleje:;):loveu: W takim tempie porusza się moja Trisha właśnie.[/QUOTE] DIF, nie opowiadaj, przecież się cieszysz?
  2. Czemu nikt nie chce Małej, wesołej Koty z turbodoładowaniem? Dzisiaj spadły dwie doniczki, zaliczone zostało włażenie na nogę i mruczenie z radości wielkiej. Kota rośnie bardzo prędko, je prędko i tylko kocią głowę trzeba trzymać pod pachą otwierając kolejną saszetkę.
  3. Dzisiaj mija tydzień od znalezienia Małej Koty, potwornej Świrki, baby zwariowanej, niebezpieczeństwa wszelakiego. NP: nie zamykaj lodowki bez szczegółowej rewizji, w środku jest kot. Tylko jedna doniczka jest na podłodze? Potłucz od razu resztę. Chcesz siadać na krześle? Zapomniej. Pod spodem już siedzi Kota Mała z niewinną miną. Chcesz umyć zęby? W umywalce rozkłada się kotka. To co właśnie przemieściło się między nogami człowieka, psów i resztek kotów - Kota Mała. W takim tempie nikt się nie porusza?
  4. 5.01 wracaliśmy z porannego spaceru. Po drodze trzeba zaliczyć śmietnik wyrzucając plon. Słyszałam miauczenie kota, którego nie słyszała menelka buszująca w kontenerach oraz pańcia ze śmieciami. Czyli to nie z kontenera. Po paru godzinach przebywania w mieszkaniu nie mogłam przestać myśleć o kocie. Przyszedł TZ i wyszedł do sklepu a ja cichcem pod śmietnik. Zawołałam: kocie, jesteś tam jeszcze? Był bardzo głośno. Małe to jeszcze, zmarznięte i roztrzęsione pod łysym krzaczkiem. Wszedł na rękę bez oporu najmniejszego. Okazał się kotką na oko najwyżej półroczną. Została wyrzucona z domu pewnie przez nadmiar temperamentu. Zdjęcia trzeba jej zamieścić, szukać domu dobrego.
  5. 23-ciego umarł Morycek. Cicho, spokojnie i poważnie, tak jak żył.
  6. 6 listopada Ryfka umarła o godzinie 16-tej. Halciu, Barbisia w bardzo dobrej formie. Biega w kółko dookoła człowieka z otwartym, wesołym pyskiem. Frotka w porządku przekupiona przez TZ-ta bułką na końcu spaceru. Fafik zjada kolejny koc, tzn. zgryza. Morycek w złej formie starczej, bardzo chudy, głównie śpi, apetyt ma. Filipek z Hackerem zdrowi. SBD, Ryfce też się pogorszyło bardzo, przestała chodzić i zaczęła wymiotować krwią. Wezwałam wetkę, eutanazja była konieczna, bez ruszania jej z posłanka. Umierała bez strachu w otoczeniu przyjaciół. Był TZ, Wiktor, znajome psy, koty i królik. To były najdłuższe godziny, od telefonu do wetki (8 ) do 15.30 - jej przyjścia. Parę lat temu Igor (starszy syn) przywiózł w prezencie futrzaka, takiego jamniczka szorstkiego. Pomyślałam ze smutkiem, że kiedyś będzie mi przypominał Ryfkę. Kiedyś nadeszło.
  7. Wróciłam wcześnie z grobu Taty. Leży sam na małym cmentarzu. Siadłam w kuchni patrząc na małe okno, przeżywając od nowa widok cmentarza, pagórków na bliskim horyzoncie i Jego samego za życia. Przyszła kolej na zmarłe psy, koty, ptaszki z naszej rodziny. Trzeba było obierać jarzyny do rosołu. Natychmiast zjawił się Filip na stole, Maurycy wszedł na parapet, Frotka siadła obok nóg. Filip nastawiał uszy z dużym zainteresowanie, od czasu do czasu wysyłał obierki na podłogę z czego kożystała Frotka. Maurycy umieścił się koło zygokaktusa, właśnie kwitnącego na blado- różowo. Ten kaktus leśny nazwałam Krystyna, Przypomina mi przyjaciółkę, której dałam identyczny dwa tygodnie przed jej śmiercią. Obieranie trwało, Filip, znudzony nieco, zrzucał na podłogę już nie tylko obierki. Najpierw poleciała zapalniczka, po niej paczka z papierosami, gdy zaczął przesuwać popielniczę z zawartością blisko krawędzi, dostał nakaz eksmisji. Przeciągnął się z obrażoną miną i poszedł na tapczan. Przeszło tydzień temu zdawało się, że z Ryfką już koniec. Nagle przestała chodzić, pełzała po mieszkaniu zdezorientowana, w tym wszystkim nie okazywała bólu tylko apetyt. Trawiła dobrze, co można było zobaczyć na podłodze, siusiała na zewnątrz wynoszona. Budziła w nocy, gdy zapełzła pod jakiś mebel i nie potrafiła wrócić. Uśpienie jej było by ulgą dla mnie a nie dla niej. Dni i noce mijały aż nagle stanęła na wszystkich łapach. Od kilku dni chodzi pomalutku, wszystko wraca do normy. Przez ten czas umarła sąsiadka.
  8. Barbisia przeżywa kolejną młodość biegając z tupotem codziennie. Coraz częściej Frotka wychodzi na dalsze spacery z TZtem. Zawsze wie kiedy to nastąpi i chowa się w najdalszy kąt mieszkania. Staruszki sypiają bardzo mocno, czasem trudno je dobudzić. Często sprawdzam czy żyją. Ryfka brzydko pachnie i często brudzi. Już nie wchodzi po schodach. No i trudno. Bardzo wolno ale chodzi parkując czasami w jakimś kącie, z którego nie umie się wydostać.
  9. ... 2-3 tygodnie temu Barbisia miała znów atak. Tym razem na chodniku przed blokiem. Po jakiejś chwili pozbierała się, teraz biega przed i po jak zwykle. Frotka biega bardzo szybko w wózku i bez. W domu robi ósemki, na spacerach wykonuje obroty na wózku. Wózek jest zwrotny niesamowicie, przednie łapki suczki przebierają niezmordowanie w tempie ekspresowym. Morycek i Ryfka chudzi, oddalają się od świata żywych. Fafik zaczyna mieć kataraktę.
  10. SBD, dziękuję. Książki pewnie nigdy nie będzie jak i nowych zwierzątek w tym domu wymagających pomocy. Niestety sypię się powoli ale skutecznie. Sąsiadka obok nie chodzi po operacji kręgosłupa a stmosfera w tym mieszkaniu jak w najciemniejszych filmach Bergmana. Mąż sąsiadki ma 87 lat, córka, stara panna, z ostrą fiksacją, w tym wszystkim dwa koty, tzn kotka i kocur. Kocur jest chołubiony przez córkę, kotka Figa śmiała kiedyś ją podrapać i siedzi teraz w pawlaczu bo kot ją bije. Nikt na to nie reaguje. Figę pierwszą witam po wejściu, zaczęła schodzić na jakąś półkę robiąc na niej akrobacje. Miła kotka. Tak mija jedna godzina popołudniowa, trochę na przyzwyczajaniu kotki do normalnego życia, trochę na wmawianiu sąsiadce, że chodzić będzie (w co wierzę) tylko musi się ruszać, gimnastykować nogi i ręce. Idzie jej całkiem dobrze. W domu Hacker i Filip chwilami atakują słabego Maurycego. Natychmiast dowiadują się co o nich myślę, więc nie jest tak źle.
  11. Odpowiadam MalgosMalgos na pytanie, czy doszły dwie paczki z rzeczami po starszej, czystej pani. Na forum, bo nie chcę przeczytać jak to jestem ubierana przez w.w. "Czysta pani" pachniała starym ciucholandem, bardzo pachniała. Rzeczy były rozmaitych rozmiarów ale nic dla mnie. Menele chyba byli zadowoleni. NIGDY więcej nie przysyłaj takich paczek !!! Zresztą rzadnych. Jedyne co się przyda psom, to polarowe kocyki dla niemowląt. OK, moja wina, byłam łatwowierna i właśnie mi przechodzi. To co napisałaś do Oli K. otworzyło mi naiwne oczęta. Dziwnie szybko post się ulotnił. A tu wszystko dobrze, tylko Ryfka coraz słabsza i Maurycek również.
  12. Halciu, i jedno i drugie. Barbisia w największe upały znów biegała, teraz jeszcze lepiej. Przychodzi codziennie Klaudia, którą psy bardzo lubią. Dziewczynka jak zwykle spędza wakacje na miejscu. Dzisiaj krzyknęła: -Barbisia wskoczyła na wersalkę. -Zdejmij ją, będzie rzygała. Faktycznie, skończyło się na podłodze. Suczka wbiła sobie do głowy siusianie na szmatkę w kuchni a wymiotowanie na wersalce. Najadła się futra. Ryfka odegrała kolejny spektakl sparaliżowanej suczki. Tym razem wyglądało poważnie. Leżała na podłodze i nie mogła wstać, łapki jej się rozjechały, popiskiwała i tak pół dnia. Na spacer wyniosłam ją na rękach, postawiłam na trawie, łapki działały w miarę normalnie. Okazało się, że szelki są źle włożone. Frotka została zaszczepiona bezinwazyjnie w część znieczuloną. Niestety nic nie poczuła ale już nie chce zjeść weterynarza. Psy okoliczne chętnie, chyba że znajdzie się jakiś desperat chętny do podejścia i wąchania.
  13. Opuściłam na tydzień moją rodzinkę, którą zajmował się TZ. Wszyscy przeżyli, TZ schudł jakby.
  14. W piątek umarła Gryzelda. Zaszczepiona na początku marca, pazurki przycięte. Barbisia zwolniła, nie biega, człapie dostojnie. Ryfka coraz słabsza z pustką w głowie. Chwilami wygląda, jakby nie wiedziała gdzie jest i po co. Spacery trwają pół godziny, chce wracać bez zrobienia czegokolwiek. Pod bramą przypomina sobie, zbieramy, znów chodzimy. Następny powrót taki jak pierwszy... koo pod bramą. Zawsze zostaje śmiech. Morycek, zasuszony staruszek. Stale głodny i chudy. Ostatnia prosta? Frotka jak zwykle ruchliwa i wesoła awanturnica. W domu pełno jej wszędzie, na spacerze szczeka na każdego psa bez względu na płeć.
  15. Barbisia jest z nami od 01.10 2008. Dobrze nam idzie, znów biega zabawnie z tupotem. TZ nazywa jej zachowanie radością z rozwiązania kwadratury koła, gdy staje nagle i myśli, myśli... nagle rzucając się do wesołego biegu. Merda wtedy ogonkiem, uszka ma podniesione, pyszczek roześmiany. Frotka b.z. Deszcz nadciąga i tak spacer przed nami, tylko na trawę bez wózka jej nie wypuszczę co nie znaczy, że sama się nie wypuści. Nadal jest wesołym, czujnym psem. Fafik biega pięknie i z gracją gdy w okolicy nie ma psów, których jak zwykle nie toleruje. Ryfka konsekwentnie robi się coraz słabsza, o bieganiu nie ma mowy. Ma zmienioną obrożę na szelki, łatwiej ją podtrzymać i pociągać. Maurycy po katuszach, zastrzykach i kroplówkach, wrócił do siebie. Głos też mu wrócił w pełnej sile gdy nagle, o 3-ciej w nocy robi się głodny stawiając cały dom na równe nogi. Ma 17 lat i trzy zęby. Hacker tyje niestety, często leży na plecach wystawiając tłusty brzuszek do wglądu. Filipek jest cały i zdrowy, nie ma tendencji do tycia tylko do wbijania kłów w rękę po krótkim lizaniu. Na szczęście psów i kotów tak nie traktuje, liże Barbisię za uszami bez niemiłych konsekwencji. Gryzelda zmieniła wyraz pyszczka, robi się stara, 8 lat ma dopiero. Hr. Leoś łagodny i przyjacielski, nigdy nie gryzł.
×
×
  • Create New...