Witam wszystkich
Po dość długiej nieobecności postanowiłem znowu napisać parę słów o moim problemie.Przedewszystkim chcę podziękować osobom które wypowiedziały się i starały mi pomóc :)Co do twojej wypowiedzi Martens wiem że winę ponoszę ja,całkowiecie zdaję sobię tego sprawę że popełniłem dotkliwe błedy w kwesti wychowania mojego pupila,i sądząc po jego zachowaniu są one dość rażące,jednak niestety to co się stało to się nie odstanie :(.Niestety w mojej sytuacji finansowej nie jestem w stanie pozwolić sobię na wizyty u specjalisty:(.Co do mojego pieska agresja nie zniknęła ba!nawet zaczęła się nasilać.Teraz zostałem doprowadzony do takiej sytuacji gdzie muszę uważać na każdy swój krok i ruch żeby nie dostać agresywnej reprymendy od swojego podopiecznego.W swoim domu czuję się jak na polu minowym,gdzie każdy krok może być moim ostatnim,no dobra trochę przesadziłem,ale mimo to boję się że kiedyś może wyrządzić poważną krzywdę dla moich bliskich i dla mnie.Po licznych atak których z resztą nie jestem w stanie policzyć,są to tak mniej więcej od 5 do kilkunastu ataków dziennie.Kilka dnie temu o mało nie zostałem zagryziony gdy moja mama zasnęła z pilotem przy włączonym telewizorze.Chciałem wyłączyć telewizor ręcznie,bo odrazu wiedziałem że gdy się zbliżę mogę być przygotowany na kły w mojej ręce,aż strach pomyśleć gdzie jeszcze.Podszedłem do telewizora i kiedy już wyłączyłem pudełko mój kochany pieseczek dosłownie skoczył z kanapy prosto na moje plecy.Mało co zawału nie dostałem na szczęście w porę się odsunąłem i pies tylko podrapał mnie na ciele mimo to strasznie się wystraszyłem i od tamtej pory nie jestem w stanie mu zaufać.Ze względu na to że niedułgo się przeprowadzam postanowiłem zabrać mojego psa na tak zwany "okres próbny"Mam na myśli wzięcie go do nowego mieszkania na okres kilku tygodniu i zobaczyć jak zachowuję się w nowym otoczeniu,jeśli to nie pomoże to moja babcia która mieszka na wsi zaoferowała mi pomoc i powiedziała,że jeśli nie jestem w stanie poradzić sobie z psem zawsze może go wziąść wieś.Jest duże podwórko i możę będzie w stanie troszkę rozładować tą energię która już od dość dłuższego czasu się w nim kumuluje.Oczywiście po misiącu lub dłużej odbiorę go i zoabczę czy choć trochę to zdało egzamin.Wiem że mój pomysł nie jest genialny ale niestety w tej chilwi nie mam lepszego.Proszę was o porady,pomysły i czy mój pomysł jest w stanie wypalić?
Dziękuje i Pozdrawiam ZeCo