Jump to content
Dogomania

cavunia

Members
  • Posts

    26
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by cavunia

  1. o rany, upisałam się o finansowaniu Wizy i mi zjadło całego posta.... w skrócie wyglądało to tak że - ponieważ mieliśmy po śmierci naszych kochanych psów miejsce w domu i sercu, ale nie mieliśmy stabilnej sytuacji finansowej na tyle by adoptować kolejne psy - mieliśmy zostać bezpłatnym dożywotnim DT dla Misia, który potem został zmieniony na Wizę bo znalazł dom w tym samym tygodniu, w którym miał jechać do nas. Podobno była jakaś grupa zbierająca na płatny hotel dla niego pieniądze, i ta grupa miała nam pomóc w kwestii wyżywienia i leczenia, kontaktowałam się z panią Lidią w tej sprawie, ale nie mam zielonego pojęcia kto tworzył tą grupę, bo nie bywam na dogo, a do spotkania z panią Lidią ani z grupą nigdy nie doszło, bo Wiza uciekła prawie natychmiast po adopcji i wszelkie sprawy karmy, weta i inne stały się zupełnie nieistotne. O istnieniu Misia i całej sytuacji dowiedzieliśmy się od wolontariuszki Basi i to od niej miałam numer pani Lidii. Tyle smutnej historii :-(
  2. nr chipa mogę podać komuś na PW jeśli jest potrzebny? byliśmy tam w Mikołowie ale po niej ani śladu, plakaty rozwiesiłam w sobotę- żadnego odzewu. Kolejny zły trop....
  3. witajcie, u nas bez zmian. Jedyne co to ktoś sensowniejszy dzwonił z inf że podobny piesek wychodzi na spacery z jakąś osobą w Mikołowie na nowym świecie. jutro tam podjadę i poplakatuję choć nie mam już za bardzo nadziei na to żeby telefon w sprawie psa kiedykolwiek okazał się telefonem w sprawie Wizy... dziękuję za ogłoszenia w gazetach, to naprawdę duża pomoc, bo nas na nie nie stać. Wiza miała u nas być utrzymywana i leczona na koszt innych osób, które nie biorą udziału finansowo w jej poszukiwaniach, a ja ledwo wyrabiam z zapłaceniem za paliwo i druk kolejnych plakatów. Co do telefonów do MPGK to straż miejska na samym początku poszukiwań - czyli w październiku, mnie informowała, że tak samo żywe psy jak i zwłoki psów są sprawdzane przez weta. Nawet jeśli adresówka by się urwała (jest plastikowa) to zostałaby ta gumka przy obroży z adresem bazy, weci którzy zajmują się bezdomnymi psami z wypadków w naszej gminie na pewno wiedzą co to czip, bo ich znam dość dobrze. Sprawdzają wszystkie bezdomne psy i koty, widziałam na własne oczy bo dwa koty stamtąd zabrałam.
  4. hebanowa, były ogłoszenia w górnych, minęło dużo czasu i kupę jest zdarte ale ja wydrukowałam ich grubo ponad 100 i jeszcze w pracy mi kserowały koleżanki...... także żaden to cud że dzwoniono z górnych. Dziś jak to po plakatowaniu- dwa raz jechałam na cito do psa podobnego... jeden nawet reagował na imię Wiza a znalazcy nie zauważyli że to samiec :shake: oba psy mają domki na szczęście.
  5. No mi w tym nowym miejscu- Łaziskach Górnych, tylko dwie osoby powiedziały że ją widziały... Znacznie więcej osób mówiło to w Średnich przy Głowińskiego ale tam jest możliwość że mówili to o innym psie. Tutaj za to te dwie osoby mówiły chyba o Wizie. Miałam też taki incydent że zaczęłam swoje "czy nie widział pan psa..." a pan mi na to "kudłatego? grubego? starego?" ja potakuję a on na to... "nie". Usiłowałam dalej pytać ale wszedł do klatki schodowej bez słowa. To było dziwne. Sąsiedzi mówią że nikt z takim psem nie wychodzi więc może to jakiś kolejny absurd po prostu, już mam czasem takie wizje że :-( Ja też mam jeszcze resztkę wydrukowanych plakatów jakby ktoś chciał pomóc to możemy razem poplakatować...
  6. żadnych :-( jak to jest możliwe żeby pies z adresówką tyle dni się błąkał i nikt nawet nie spojrzał na jego obrożę?!
  7. Dzisiaj wieczorem dzwoniła pani która widziała Wizę (nawet dredy opisała dość dokładnie) w Łaziskach Górnych os. Centrum!!!!!! Także przenosimy poszukiwania tam. Wraca nadzieja :loveu:
  8. Bjuta, jasne, większość z nas pracuje w Katowicach, dojazd jest bardzo prosty. Bezpośrednio autobusem 45 i 29. Albo przez Mikołów i w Mikołowie łapać busika. Może rzeczywiście taka zorganizowana akcja byłaby bardziej skuteczna?
  9. jedna z osób dość dokładnie opisała że pies był gruby, miał czarną obrożę i na niej różowe coś małego (to znaczek że jest zaczipowana). Inne mi mówią że pies miał łańcuch na szyi albo był widziany 3 tyg temu czyli jak Wiza byłą jeszcze w schronisku...... kurcze sama już się gubię w tych zeznaniach ludzi z okolic Głowińskiego, faktycznie jest tam pies podobny do Wizy "z opisu", też go widziałam, jest zupełnie inny (szczupły i młody) ale z opisu czy zdjęcia można się pomylić... o rany nie mam już siły :-(
  10. w piątek dzwoniono do mnie że Wiza błąka się po parku przy ul Głowińskiego w Łaziskach Średnich. Jesteśmy tam już trzeci dzień, kilka osób potwierdziło że ją widziało, ręce mi opadają bo ludzie mówią że widzieli ogłoszenia, widzieli psa i nie złapali go... ta pani która dzwoniła też nie mogła 15 minut jej przytrzymać! Ale jest nadzieja że Wiza jest cała i zdrowa, plakatujemy i szukamy dalej...... Wiem że tu była jedna osoba ze Średnich, może wie co to są "francuzy"??? tam podobno Wiza była widziana którejś nocy.
  11. Hej, Beatkaa, już mówię Wiza świetnie dogadała się z psami, nie było z nią w ogóle problemów- powąchali się i już, zero agresji. Drugiego dnia nasza sunia poburczała na nią jak podeszła do miski, ale Wiza grzecznie czekała na swoją kolejkę. W hierarchii od początku byłą druga z trzech psów i nie było absolutnie żadnych spięć na tym tle (jeden z moich psów to alfa a drugi to ciapa totalna). Byłam przyzwyczajona do wieelkich emocji w łączeniu psów (a miałam jeszcze w styczniu 2011 cztery - dwa staruszki z Krakowskiego schronu w wieku 13 i 21 lat zmarły w tym roku) dlatego Wiza byłą jak anioł dla mnie- zero nerwów, zero spięć, spokój. Z kotami nie wchodziła w interakcje, nie goniła ich to i one nie zwracały na nią uwagi. Z nami zaczynała się lubić, szczególnie ze mną, asystowała mi w kuchni, cieszyła się jak wracałam z pracy. Chodziła grzecznei na spacery i bardzo to lubiła, ładnie jadła tabletki, jedynym problemem była jej zimnolubność- nie potrafiła znieść temperatury w domu, spała aż na wycieraczce pod drzwiami i najchętniej siedziała w ogrodzie, potrafiła tam nawet spać mimo że było tak okropnie zimno! To tyle. Uciekła kiedy mnie nie było- ale nie wydaje mi się by mogła pognać za mną, z jej strony to nie była na pewno wielka miłość znała mnie niecałe 5 dni, nie rozpaczała jak wychodzę. Zresztą, to było po dobrych 9 godzinach odkąd wyszłam do pracy więc tym bardziej nie sądzę by to o mnie chodziło. Z tego wszystkiego wynika mi jedno- że albo była bardzo związana z kimś ze schroniska albo szuka starego domu... Skoro ktoś ją przywiązał i zostawił to pewnie za nim szła :shake: Jest jeszcze jedna ewentualność- że ktoś ją znalazł i nie chce oddać. My jej nie wykąpaliśmy (mam zwyczaj kąpać psy tak 2 tyg po adopcji jak minie stres, a do tego ona tak dużo wychodziła na dwór że w ogóle nie wiedziałam czy uda mi się ją wykąpać przez najbliższy miesiąc) więc wygląda na zaniedbaną. Doślę zdjęcia z pierwszego spaceru jak znajdę chwilę.
  12. przecież ona ma czip i obrożę, w jakimkolwiek schronisku by się nie znalazła, na pewno by się od razu przy przyjmowaniu i czipowaniu odezwali do mnie.
  13. ja ze strażą jestem w kontakcie już od kilku dni... pies przecież nie może wyparować, rozpłynąć się w powietrzu. Nie mam już pomysłu gdzie ona może być, mogła chcieć iść do Zabrza a źle obrać kierunek :shake: po tylu dniach może być już naprawdę daleko, w Rudzie, Tychach, Katowicach, Orzeszu...
  14. czy możemy liczyć na jakąś pomoc w poszukiwaniach jej przy drogach wokół Łazisk? Ona ma na szyi adresówkę, jeśli ktoś ją znajdzie to nie potrzebuje plakatu żeby wiedzieć gdzie zadzwonić. Dużo ważniejsze jest szukanie jej przy drogach bo to tam nie otrzyma żadnej pomocy jeśli zostanie potrącona i w porę jej nie znajdziemy. Ona nie wyszła się przejść po okolicy i powąchać, tylko najwidoczniej gdzieś idzie, nasza dzielnica to nie milionowe miasto, nie ma szans żeby błąkała się tutaj niezauważona, szczególnie że mój facet objeżdża tutaj codziennie każdą ulicę.
  15. szczerze mówiąc nawet nie wiem czy mamy lokalną gazetę, nie zajmowałam się tym bo mieszkamy w bardzo specyficznej okolicy. Jej na 99% nie ma już tutaj (chyba że ktoś ją trzyma w domu, ale nie wiem po co miałby to robić skoro pies miał adres i telefon na szyi). Przetrzepaliśmy tu chyba każdy kąt i działkę. Łaziska Dolne są malutkie. Zresztą, gdyby wyszła "się przejść" to po tych kilku minutach byłaby gdzieś niedaleko, wąchała coś itp. Moim zdaniem ona idzie do jakiegoś celu- do schroniska albo do starego domu :( a po drodze (Mikołów, Ruda Śl) ma ruchliwe drogi koło których leży mnóstwo potrąconych zwierząt :( sprostuję jeszcze że Wiza uciekła w dość specyficznych warunkach, wypuścił ją pracownik gazowni. Mąż pilnował psów kiedy robotnicy pracowali, potem robotnicy się pożegnali i mąż zajął się czym innym... Pech chciał że robotnicy wrócili się aby oddać pożyczoną latarkę, weszli do przedpokoju położyli ją, wypuścili Wizę i beztrosko poszli się dalej pakować do samochodu. Zostawili otwartą furtkę i drzwi od domu. Mąż zorientował się dopiero po kilku minutach, i wtedy się mu przyznali że pies im zwiał, nie wiedzieli nawet w którą stronę a Wizy już nie było w zasięgu wzroku. Mąż był sam i musiał wybrać w którą stronę biec najpierw jej szukać, teraz wiemy że wybrał złą a ona w tym czasie się mogła jeszcze bardziej oddalić.
  16. to ja jestem właścicielką Wizy, sprawy nie "olałam" (bardzo mi przykro że ktoś tak mówi kiedy cały czas poświęcamy jej szukaniu!) tylko w tej całe gonitwie nie miałam czasu załatwiać podłączenia internetu- miałam problemy z siecią a naprawianie jej spadło na dalsze tory, gdyż głównie jeżdżę w tej chwili razem z mężem w różne rejony okolicznych miast żeby sprawdzać drogi- ponieważ najbardziej boimy się że ktoś ją potrącił samochodem. A wtedy adresówka na nic się nie zda, jeśli nikt nie zatrzyma się żeby udzielić jej pomocy :-( ze strażą miejską rozmawiałam dzisiaj i pan strażnik powiedział mi że zwłoki zwierząt są sprawdzane przez weterynarza pod kątem obecności czipa, i że jeśli sunia miała nadal na sobie obrożę z adresówką to na pewno ktoś by się odezwał do mnie. Jak zadzwonię w poniedziałek to dadzą mi znać o wszystkich choć trochę podobnych psach. Przede wszystkim ważne jest (moim zdaniem), żeby monitorować drogi, sunia ma czip i adresówkę, jeśli po prostu się znajdzie to ktoś na pewno zadzwoni, gorzej jeśli leży gdzieś potrącona. mój numer tel 502 372 040
  17. Sunia w nowym domu... u wspaniałych ludzi, byliśmy razem na spacerze, posiedzieliśmy razem u nich, ale i tak jak wyszliśmy to okropnie płakała :-( drugi raz w przeciągu dwóch tygodni straciła opiekunów czyli nas, a tak bardzo się już przywiązała :-( pocieszam się, że jak trochę ochłonie to będzie jej lepiej- nie będzie rywalizować z psami, kotami i szczurami, będzie miała dwoje ludzi na wyłączność itd... ale tak czy siak serce pęka jak pomyślę co przeżyła, gdy znowu ją ktoś porzucił :placz:
  18. no, w samą porę, bo zaczynają się konflikty z moimi psami :/ mam dwa starsze i większe od niej psy i one na zaczepki do zabawy reagują już agresją, bo są przyzwyczajone do spokoju i żywiołowość suni zwyczajnie zaczyna je denerwować, a ona bawiłaby się cały dzień... szuka ich towarzystwa i obrywa :shake:
  19. sunia w wersji "wakacyjno- weekendowej" sprawdza się rewelacyjnie: [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/38f00dac08752dfe.html][IMG]http://images37.fotosik.pl/943/38f00dac08752dfem.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/f0261a38aeb3e924.html][IMG]http://images38.fotosik.pl/970/f0261a38aeb3e924m.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/48baa80fc7197db0.html][IMG]http://images45.fotosik.pl/981/48baa80fc7197db0m.jpg[/IMG][/URL] wstępnie jest nią zainteresowany wspaniały domek, ale czekamy aż dojdzie do siebie po sterylce i będziemy wtedy jechać na "zapoznanie" do domku- do Krakowa. Prosimy o kciuki by sunia i nowi rodzice przypadli sobie do gustu :)
  20. Dziadeczek jest chyba zupełnie mikropsem? Ile może ważyć? Ile ma lat?
  21. [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][SIZE=4][B]Foto:[/B][/SIZE][/COLOR][/FONT] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/ec25671a97a7d7e7.html"][IMG]http://images37.fotosik.pl/934/ec25671a97a7d7e7m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/95d4f59c96837dbb.html"][IMG]http://images45.fotosik.pl/972/95d4f59c96837dbbm.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/0fddf2d7e58d7703.html"][IMG]http://images38.fotosik.pl/961/0fddf2d7e58d7703m.jpg[/IMG][/URL] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][SIZE=4][/SIZE] [/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][SIZE=4][B]Imię: Stasia[/B][/SIZE] [B][SIZE=4]Plec:[/SIZE][/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy]suczka [B][SIZE=4]Wiek: ok roku[/SIZE][/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy] [/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][B][SIZE=4]Waga: 5,6 kg[/SIZE][/B] [/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][B][SIZE=4]Miejsce: Mikołów, śląskie[/SIZE][/B] [/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][B][SIZE=4]Sterylizacja: będzie 18.07.2011[/SIZE][/B] [/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][B][SIZE=4]Stosunek do dzieci: nie sprawdzono, ale raczej odradzam domkom z małymi dziećmi (uzasadnienie w opisie charakteru)[/SIZE][/B] [/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][B][SIZE=4]Stosunek do innych psow: pozytywny[/SIZE][/B] (brak agresji) [/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][B][SIZE=4]Stosunek do kotow: pozytywny (brak agresji)[/SIZE][/B] [/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][B][SIZE=4]Dodatkowe informacje: znaleziona w Mysłowicach, prawdopodobnie wyrzucona z samochodu[/SIZE][/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy] [/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][B][SIZE=4]Charakter: [/SIZE][/B][/COLOR][/FONT]Bez problemu dogaduje się z psami i kotami, jedyne co- to jest bardzo delikatna i płochliwa, więc większy, bardzo energiczny pies budzi w niej lęk (ona jest taką księżniczką), jednak nie wykazuje agresji i myślę że z większością psów i kotów dogada się bez problemu (u mnie z 3 kotami i 3 psami łączenie było zupełnie bezproblemowe). Kontakty z ludźmi ciężko mi jednoznacznie opisać. Generalnie mała jest wyjątkowo rozbuchana i rozpieszczona, jednak gdy wyznaczyłam jej jasno granice na co może sobie pozwalać, szybko załapała (jest u mnie od 2 dni) i nie robi już tych rzeczy które mi nie pasowały (np wskakiwanie do łóżka, nachalne włażenie na kolana itp) pracuję z nią nad zostawaniem samej w domu, na razie jest bardzo przyklejona do mnie i wpada w histerię kiedy wychodzę, ale na krótko ;-) i nic nie niszczy, więc myślę że to raczej taki terror :diabloti:. Mnie nie ugryzła, ale TŻ próbowała straszyć i ustawiać kłapiąc ząbkami, dlatego myślę że nie nadaje się dla osób które boją się takich małych straszydeł i dają się łatwo sterroryzować (czyli np małych dzieci).[FONT=Arial Black][COLOR=Navy] [/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][B][SIZE=4]Kontakt: 502 372 040 lub przez pw na dogomanii[/SIZE][/B] [/COLOR][/FONT] [FONT=Arial Black][COLOR=Navy][B][SIZE=4]Wątek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/210993-m%C5%82odziutka-ruda-pi%C4%99kno%C5%9B%C4%87?p=17237113#post17237113[/url][/SIZE][/B][/COLOR][/FONT]
  22. szuka domku! jest bardzo fajna ale ja mam zwierzyny aż nadto, mam na DT 9 szczurów i 4 myszki, plus teraz tą małą. No i własne psie i kocie dzieci. Więc mała szuka domku, oczywiście takiego gdzie mogłaby być księżniczką i który podpisze umowę adopcyjną.
  23. 5,6 kg, sięga tak do pół łydki :)
  24. Jadąc przez Mysłowice znalazłam młodą sunię. Suczka biegła na oślep środkiem pasa ruchu, była bardzo zestresowana kiedy ją dopadłam, jednak u mnie bardzo szybko się wyluzowała i pokazała co potrafi :P Bez problemu dogaduje się z psami i kotami, jedyne co- to jest bardzo delikatna i płochliwa, więc większy, bardzo energiczny pies budzi w niej lęk (ona jest taką księżniczką), jednak nie wykazuje agresji i myślę że z większością psów i kotów dogada się bez problemu (u mnie z 3 kotami i 3 psami łączenie było zupełnie bezproblemowe). Kontakty z ludźmi ciężko mi jednoznacznie opisać. Generalnie mała jest wyjątkowo rozbuchana i rozpieszczona, jednak gdy wyznaczyłam jej jasno granice na co może sobie pozwalać, szybko załapała (jest u mnie od 2 dni) i nie robi już tych rzeczy które mi nie pasowały (np wskakiwanie do łóżka, nachalne włażenie na kolana itp) pracuję z nią nad zostawaniem samej w domu, na razie jest bardzo przyklejona do mnie i wpada w histerię kiedy wychodzę, ale na krótko ;) i nic nie niszczy, więc myślę że to raczej taki terror :diabloti:. Mnie nie ugryzła, ale TŻ próbowała straszyć i ustawiać kłapiąc ząbkami, dlatego myślę że nie nadaje się dla osób które boją się takich małych straszydeł i dają się łatwo sterroryzować (czyli np małych dzieci). Sunia jest w ciąży i na szczęście dzięki pomocy finansowej Mru z Vivy będzie miała sterylkę... Naprawdę nie wiem, jak bym dała sobie radę bez tej pomocy, bo to jest sprawa bardzo pilna a pieniędzy fizycznie nie miałam. Jeszcze raz tutaj bardzo dziękuję Mru. a oto i sama piękność: [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/ec25671a97a7d7e7.html][IMG]http://images37.fotosik.pl/934/ec25671a97a7d7e7m.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/95d4f59c96837dbb.html][IMG]http://images45.fotosik.pl/972/95d4f59c96837dbbm.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/0fddf2d7e58d7703.html][IMG]http://images38.fotosik.pl/961/0fddf2d7e58d7703m.jpg[/IMG][/URL]
  25. wiadomość od pani Ani Jobczyk z fundacji Azyl: Aniu, Niestety od paru godzin probuje sie zalogowac na dogo i niestety nie moge. Jesli mozesz tam wejsc, napisz prosze, ze bardzo pilnie potrzebujemy info o innych psach, ktore byly u tych wariatek. Ale info, ze byla tam tez inna sunia to za malo, bo sama wiesz, ze nie mozna sie polapac w tych psach, ktore one wziely. Jesli ktos wie, ze byl tam jakis pies musi podac, kiedy byl adoptowany, jak wygladal i w jakim byl wieku. I czy wiadomo cos o okolicznosciach znikniecia. Dopiero, jak uda sie z tego cos sensownego ulozyc, taka liste, bedziemy wiedzialy, ile srednio u nich pies przebywal. Ja wiem o takich: dwie adopcje ze schroniska w Krakowie (jedna na nazwisko, druga na ten sam adres), sunia z programu Kundel bury i kocury, jedna znaleziona na ulicy, jedna z Pabianic i Ninka. No i jedna uratowana, ktora oddaly. Ta znaleziona byla chyba dwa dni, bo od tej wetki dowiedzilam sie dzis, ze pani Ela byla u niej 28.03.08 a jeszcze w marcu psa zabil samochod, z kolejna przyszla do wetki w maju 2008 i ta sie nazywala Lola. Pytanie tylko, czy byla to Lola ze schroniska w Pabianicach, czy z programu. Mnie pani Ela mowila, ze sunia ze schroniska miala guza mozgu, wetce powiedziala, ze ta Lola miala guza. Jak jeszcze troche tego poslucham, to sama strace rozum. To jest jakis horror.Nie moge sobie darowac, ze nie zdzwonilam w czwartek, moze powiedziala by mi, ze ona placze jest chora, cokolwiek, co spowodowaloby, ze bym ja zabrala. Ale z drugiej strony dzwonilam do niej w srode wieczorem i wszystko bylo super... To co one gadaja kupy sie nie trzyma i za kazdym razem jest to inna historia. Dzis Ninka miala miec sekcje, moze jutro cos bedzie wiadomo. Modle sie tylko, zeby sie nie okazalo, ze one jej cos przed smiercia zrobily. Dam znac, jak bedzie cos nowego. Ania
×
×
  • Create New...