O Boże-no on mnie rozwala w tej koszulce marynarzyka :) ten łysy placuszek pod brodą na szyi, jak chłopczyk był strzyżony i mu dredy odchodziły razem z kawałkami skóry, to to wyglądało jak podgardle indora, czerwone, zmacerowane, spuchnięte. To prawe ucho i oko i tam właśnie pod szyją wszystko było spuchniętym wielkim bąblem. Oko było zaklejone ropskiem, najpierw jak je próbował otworzyć, to myślałam, że na nie nie widzi, bo było szare. Na szczęście Pulpecjusz dał radę i jest bombowy :)