Zapomniałam wcześniej napisać. Znów qu*na ktoś zostawił otwartą furtkę. Sąsiadki mówiły, że był jakiś koleś (miał klucze), ale olał zupełnie psa. Reksio biegał po okolicach. Na szczęście wszedł szybko sam za ogrodzenie, jak tylko uchyliłam furtkę i zaniosłam pachnące jedzenie. Ale on strasznie męczy się ocierając o mur - moim zdaniem to jakaś grzybica, niekoniecznie uczulenie...