Jestem, jestem spokojnie Adaś (koniec końców nazywa sie Bingo) jest nadal tam gdzie być powinien.
Ten stary zgrywus poznał nas obie i przywitał sie.
Oczywiście Pani Lidia powiedziała,ze jak juz go zobaczyła takiego biednego, zmarzniętego zapadła decyzja o przygarnięciu.
Była z nim u weterynarza diagnoza sie potwierdziła i doktor stwierdził,ze m.in. to jego utykanie tez może być od jajek, a nie kręgosłupa jak początkowo sądzono.
Teraz czekamy ok tydzień, dziadek Bingo dostaje Furagin, bo odrobinę popuszcza, potem bedzie badanie krwi i prześwietlenie. Weterynarz chce wiedzieć czy nie ma przerzutów.Jesli dziadek okaze sie pacjentem operacyjnym i nie bedzie przerzutów, Bingo zostanie wykastrowany.
Jesli nie poprostu to tak długo jak to będzie możliwe, będzie na lekach przeciwbólowych.
Sam Bingo dochodzi do siebie, ładnie je.
Wnuczki Pani Lidii bardzo go polubily, jedna dba o to by spał przykryty "bo zmarzł jak był na dworze" a druga co chwilę uzupełnie jego miskę z wodą.