10 marzec 2020 r. ok. 7.10 :( LUSIA odeszła za TM :(
7.03.2020 r. zaczęła wymiotować, ale jadła,piła sama. Wieczorem podałam Jej tabletki wymiotne, w niedzielę w dzień było lepiej, sama piła zjadła troszkę kurczaka, ale noc była koszmarna. W poniedziałek poszłyśmy do weta dostała antybiotyk i steryd. We wtorek miała dostać kroplówkę :( jeśli się stan nie poprawi. Noc z poniedziałku na wtorek minęła dość dobrze, o 3.00 raz wymiotowała. O 7.00 chciałam ją wyprowadzić na dwór, bardzo niechętnie wyszła i położyła się na werandzie, za chwilę zeszła 2 schodki i zwymiotowała. Poszłyśmy do domu, ja do kuchni a Lusia do pokoju. Weszłam z kawą do Niej, leżała na swojej kanapie. Nie wiem kiedy zasnęła na dobre.! :( Odeszła po cichutku , ale w swoim domu i na swojej ulubionej kanapie i przy mnie:( godz. 7.10 podeszłam do Niej, już nie merdała ogonkiem:(:( Taką zawsze będę Cię pamiętała!!!! :(