kamucha
Members-
Posts
28 -
Joined
-
Last visited
About kamucha
- Birthday 11/26/1983
Converted
-
Location
jelenia góra
kamucha's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Rudego Misia już nie ma..........
kamucha replied to AleksandraF's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W ramach wyjaśnienie - jestem z Mondo Cane. Przykro mi czytać to wszystko, co jest tu na nasz temat. Mam wrażenie,że osoby, które nas oceniają nie do końca śledzą nasze poczynania.. "Wielkie" mondo Cane - Inspektorat Jelenia Góra (bo tylko w imieniu tej sekcji sie wypowiadam) to grupa kilku osób. Mamy tygodniowo po kilkanaście zgłoszeń podobnych do sytuacji Rudego Misia. Nasze działanie jest proste. Jest kolejka psów w tym zwierzęta, którym dzieje się ogromna krzywda.W tych przypadku tych drugich reagujemy natychmiastowo. Ponieważ jesteśmy zapchani po uszy we własne zwierzęta+"tymczasowe" w naszych domach; do tego mamy na utrzymaniu zwierzęta w obcych DT + hotelik (Bruna odebranego z rudery, w której był zamknięty ponad 1,5roku sam) + operacje Rottweilera+ byłe rachunki za operację Pestki (kotki z rozdartym brzuchem) i wiele, wiele innych tematów i zwierząt pod sobą..Nie jesteśmy w stanie fizycznie i finansowo wszędzie dotrzeć. Na pomocników czekamy z otwartymi rękami! Każda pomoc jest na wagę złota..Pani Aleksandra nie chce i nie chciała do nas należeć.. Pisaliśmy w jednym tygodniu,że nie dajemy rady i na chwilę musimy przestać przyjmować zgłoszenia dopóki nie ogarniemy tego, co mamy. Oczywiście ludzie dalej pisali a my nadal odpowiadaliśmy. ..Przecież wszyscy zwierzolubni wiedzą,że fundacje działają w ramach wolontariatu, że z własnej kieszeni większość pieniędzy wykładają, że nikt im za działania nie płaci,ze nie mamy własnego schronu ani siedziby, gdzie trzymamy zwierzęta. Kierownik schroniska ma prawo nie przyjąć zwierzęcia, kiedy ma przepełnienie a my - "zwykła łosie" nie możemy na chwilę przystopować?! Przecież nie różnimy się za bardzo od Państwa..Działamy parę miesięcy i powoli jest coraz łatwiej w różnych kwestiach ale,żeby powiedzieć,że jest dobrze..Ciężko by było.. Robimy zbiórki karmy - karmimy nią swoje bezdomniaki w hotelikach, na dt; karmimy koty na ulicach, dajemy biednym ludziom, którzy zazwyczaj mają kupę swoich zwierząt oraz dokarmiają te uliczne.. Robimy pogadanki w szkołach i przedszkolach. Uczestniczymy/współorganiuzjemy różne imprezy na rzecz zwierząt. Staramy się uświadamiać ludzi, jak pomagać. I w momencie, gdy "pękamy w szwach" - pojawia się jedno z ok.10ogłoszeń tamtego tygodnia o Rudym Misiu... Staramy się pokazać mieszkańcom danych miejscowości pokazać różne sposoby pomocy zwierzęciu. Prosimy mieszkańców, by przechadzali się i pytali "po" jak największej liczbie sąsiadów o możliwość adopcji/przetrzymania danego zwierzęcia..Bo my sami tak robimy i już nie jednemu sąsiadowi z wioski udało nam się wyadoptować pieska..Rudego ogłaszaliśmy kilkukrotnie na naszej stronie a tym razem innym bezdomniak/"Misiek" ze stacji Orlen w J.G. był pierwszy.. Koczował tam przy ruchliwej drodze..Karmiłam go przez ok. tydzień, próbując go pogłaskać. Na tyle mi zaufał,że potem zaczęłam przyjeżdżać ze swoją sunią do niego. Aż w końcu przeszedł chłopak z nami ok.8 km do mnie do domu na wiochę :) Na początku uciekał, jak wyjeżdżałam do pracy i wielokrotnie powtarzaliśmy 8km spacer do domu. Teraz już zostaje i czeka na mnie :)) Jeszcze dłuuuga droga przed nami bo pies ma wiele lęków i dystans do ludzi. Boi się kijków, lin,obroży, przechodzić przez drzwi, furtki.. Nie mogę mu rzepa z ogona ściągnąć..ale już się głaszczemy.. Piszę to po to aby tylko w namiastce pokazać,że działamy ale całego świata sami zbawić nie potrafimy bo sił nam brakuje. Każdy z nas ma wolontariat/min.1pracę/rodzinę+dzieci/szkołę/swoje zwierzaki+tymczasowe.. Nie oceniajcie nas, prosimy. A czas poświęcony na krytykę poświęćcie Państwo na pomoc zwierzętom. Przecież to, co robimy nie jest tak naprawdę dla żadnego z Was/nas..to wszystko jest dla zwierząt. Naprawdę chcielibyśmy wszystkim pomóc! ..Ale,żeby to było możliwe to niestety "ludzie cywilni" też muszą działać. Nie trzeba mieć legitymacji,żeby robić to, co my robimy. Ona tak naprawdę pomaga nam w tych drastycznych sytuacjach, kiedy prawnie walczy się o życie zwierzęcia. ...Dodam,że pisałam p.Aleksandrze,że nie wyrabiamy z opłatami na obecne zwierzęta, które mamy pod opieką i tak na tu i teraz nie mogę dać pieniędzy ale mogę dać b.dobrą karmę, co mogłoby obniżyć koszta DT.Oferowałam zorganizowanie zbiórki na niego itd.. Do tego jak w grę wchodzą pieniądze - ja potrzebuję faktur bo muszę się rozliczać z każdej wpłaty i wypłaty formalnie :/ A rachunków też ma podobno nie być.. Dużo by mówić. Tylko najlepiej nie za czyimiś placami.. Nie powinny takie sprawy dzielić ludzi tylko łączyć. Nie powinniśmy się oceniać, tylko rozumieć i wspomagać. Myślę,że tym co do tej pory zrobiliśmy, pokazaliśmy,że zależy nam na zwierzętach. .. -
Hej hej:) dostałam wczoraj smska od Puppkowej rodzinki z zaproszeniem. popędziłam do "dziewczynki" i uprzejmie donoszę,że sunia ma się dobrze! wylizała mnie po twarzy, nadstawiła się do głaskania i po chwili weszła sobie na kanapkę a dokładniej na podusię z kocykiem na kanapce;) je domowe jedzonko i na przestraszoną nie wygląda:)
-
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
kamucha replied to monika083's topic in Już w nowym domu
[INDENT]Hej.mam wielką prośbę o namiary do kogoś ze strzegomia bo niepokoi mnie jedno psie miejsce...widzę je przez okna autobusu, jak jadę z jeleniej g.do szkoły. fajnie by było jak by ktoś stamtąd podszedł i spojrzał obiektywnie. proszę- jeśli znacie kogos..Bo mi to spać nie daje [/INDENT] -
Aż serce rośnie:) Super, Bestio! Super! Mój wielki szacunek i ukłon w Waszą stronę. Dzięki Wam za te dobre serducha i zaangażowanie!!! Dzięki za relacje, za wszystko.. Życzę Wam wszystkiego dobrego no i powodzenia z Waszą sunią! :)
-
poooobudka Bestio ;) siedzę w pracy i umieram z ciekawości:)
-
Droga Bestio! Trzymam mocno kciuki za Całą Waszą "Paczkę" ;) Wierzę mocno,że dacie sobie radę!!! Czekam z niecierpliwością na happy end ;) p.s. Jeśli to cusik pomoże... Ja adoptowałam dużą,8 letnią sunię, którą wraz z narzeczonym tego samego dnia, po pierwszym spotkaniu, wsadziliśmy do samochodu. Zapoznał nas z "Minią" treser- Pan Marek. Wprowadził na teren "wybiegu", pies biegał luzem.Przywitaliśmy się z nim ale rąk do psa mieliśmy nie wyciągać. Dziewczynka nas obwąchała. Potem usiedliśmy sobie na parę minut i rozmawialiśmy..Potem Pan Marek wziął dziewczynkę na smycz i poszliśmy wspólnie na spacer.Potem ja i mój Robert przejmowaliśmy "prowadzenie", pan Marek się oddalał, my wydawaliśmy komendy, my prowadziliśmy..Pierwszy szedł "przewodnik stada".. i ze spaceru jedno z nas już wracało z psinką. ... Powiem Ci,że to było super. Potem w domu też nie naciskaliśmy na Minusię. I tak stopniowo Ona oswajała się coraz bardziej aż wylądowała na 1-pięterku w naszej sypialence i swoimi kilogramowymi łapkami rwała każdą kolejną pośielkę, moszcząc się w najlepsze;) powodzenia!!!
-
Rocky "kawał chłopa";) da radę! Pewnie,że należy się Robertowi i podopiecznemu świadome rozstanie/przekazanie nowym właścicielom. już bliżej niż dalej. trzymam kciukasy :* dla chłopczyka
-
Jeszcze 7dni...i mam ogromną nadzieję,że będziemy świętować :) tfu tfu..jestem dobrej myśli! a jak tam "NASZ BOHATER"?
-
Yupppiii:multi: kciuków dalej nie puściłam:lol: mój WIEEELKI SZACUN dla Was-BESTIO za akcję,jaką prowadzicie!!!
-
ale było by super, jakby się udało!!! trzymam mocno kciuki:) co do pytania o dokument- to jak ja adoptowałam sunię od wolontariuszy "z hoteliku" to podpisywałam taką umowę adopcjną, w której podawałam swoje dane i zobowiązywałam się nie brać niuni w celach reprodukcyjnych. myślę,że możesz coś podobnego napisać bo jeśli ten ktoś ma dobre intencje to powinien zrozumieć,że wszystko w trosce o "malucha". w końcu nie po to chronicie go przed schroniskiem,żeby oddać go dokądkolwiek. musicie wiedzieć co się z nim dzieje. dobrze by było po tskiej adopcji choć raz dowiedzieć się, jak się "gościu"miewa:) mocno trzyyymam kciuki:) !!!
-
ogłaszam Rockiego w jeleniej górze. mam nadzieję,że coś się zmieni w jego spr . szkoda go bardzo!!!