Kaliska to wieś przy samej drodze pomiędzy Wieżycą, a Kościerzyną, wokół same pola. Psa znaleźliśmy przy drodze - potrąconego przez samochód (nie pisałam o tym do tej pory, bo chciałam, żeby znalazł się właściciel - nawet gdyby nie chciał psa po wypadku, przynajmniej byśmy o tym wiedzieli). Pierwsze, co nam przyszło do głowy, to że faktycznie jest to pies ze wsi - a więc zapakowaliśmy psa do auta i chodziliśmy po domach, ale ludzie mówili to samo - że pies przybłąkał się do wsi 3 dni wcześniej (czyli 1 maja). Tak więc na 99% nie jest to pies lokalny - albo przyjechał z kimś na urlop na długi weekend i uciekł albo został wyrzucony w drodze na długi weekend. Jedyne, co jeszcze przychodzi mi do głowy, to obdzwonić wszystkie ośrodki wczasowe w promieniu 50 km i zapytać, czy nikomu z ich gości w długi weekend nie uciekł taki psiak + zostawić wiadomość, że jest u mnie. Tylko wymaga to czasu, a mi niestety go bardzo brakuje. Teraz do wszystkich obowiązków doszły mi jeszcze regularne wizyty u weterynarza, bo przede wszystkim trzeba było szybko zacząć leczenie i pomóc psu.