Wita. Mój pies nie lubi innych psów, aczkolwiek inne toleruje i przeważnie nad nim panuje. Dziś było inaczej. Miałam psa na smyczy i w kagańcu. Szła właścicielka ze spuszczonym pudlem czy czymś tam i rozmawiała przez telefon. Ja mojemu psu kazałam usiąść i powiedziałam jej żeby go wzięła bo zaraz go pożre, a ona takim wesołym głosem jak pożre to już ide. Wołała swojego i nie chciał do niej przyjść, ten podlazł do mojego usiadł koło niego i się zaczęło. Najpierw go trzymałam potem trochę za nim poleciałam i w końcu wyrwał mi się. Pobiegł za tym pudlem i jacyś chłopacy to odciągnęli. Pani mnie zawołała i powiedziała że dzwoni na policję, a ja że mój ma kaganiec, pokazałam jej go ona że powinnam mieć metalowy i że mam podać jej moje dane i mam zapłacić za leczenie psa. Ja powiedziałam że mam kaganiec i to jej pies podszedł do mojego i jej nie słuchał. I poszłam, nie wiem czy w końcu zadzwoniła czy nie. Powiedziała że ma za świadków tych chłopaków i innych ludzi.
Widziałam że ten pies był trochę pożarty, ona powiedziała że mój swoją masą mógł mu kości połamać.
Dodam że mój ma ok55kg i NIE jest na liście ras agresywnych więc na dobrą sprawę nie musi mieć kagańca (chyba).
Jeśli ta sprawa trafi do sądu jak to się może skończyć?