Byliśmy umówieni do tego Pepniaka na 16. Tylko że mój Darek przyjechał do domu 0 15.30 ( i dopiero oddał auto )a ja nie miałam jeszcze psa nawet i nie zdążyłabym pojechać po niego i do Szczecina. Pojechałam do schroniska. Okazało się że Mały próbował wstawać. Zadzwoniłam jeszcze raz do kierowniczki, która powiedziała że był dziś w schronie Czuczwara i go oglądał i stwierdził że łapa ani miednica nie są złamane. Zasugerowała że mam się wstrzymać do jutra z tym zdjęciem, bo oni widzą poprawę. Zgodziłam się. Bo nawet nie byłam nigdzie umówiona- ani na tego Broniewskiego, a do tego Pępniaka już bym nie zdążyła. Nie pojechałam i teraz mam stres..? Maly leży ale lepiej już wygląda niż wczoraj. Tylko że tam był np.1 pracownik po południu i naprawdę trudno to wszystko ogarnąc.. Co robić