Witam
Jestem tu nowa,ale mam nadzieje,ze mi pomożecie przejść przez ten ciężki czas,bo sama chyba nie dam rady.W poniedziałek nad ranem odszedł mój kochany,jedyny Drako.Jego choroba trwała tydzień ,i jak nagle przyszła tak szybko nam go zabrała.
Strasznie za nim tesknię,ciągle płacze,wszystko mi go przypomina i okropnie ,okropnie mi go brakuje.Miał tylko 7,5 lat .Robilismy wszystko,żeby go ratować,pojechaliśmy z nim do kliniki do Warszawy ,tam miał dwie transfuzje krwi ,ale to nic nie pomogło ,gdy po 4 dniach przywiezliśmy go do Kielc okazało sie ,że zbiera mu sie plyn w płucach i sie dusi.Nosiłam go na rękach i tak bardzo prosiłam Boga ,żeby go nie zabierał.Niestety nie było ratunku.
Boże pomóż mi !!!!!!!!!!!!!!,bo odebrałeś to co najbardziej kochałam