Jump to content
Dogomania

Marina_22

Members
  • Posts

    92
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marina_22

  1. Pojadę jutro do niego i zobaczę,wypytam jak się trzyma
  2. Meflo od 3 dni mieszka w kojcu u myśliwego, z tego co wiem piszczy,ale myśliwy powiedział,że pies musi zaakceptować warunki w jakich mieszka. P.Andrzej zabiera psa codziennie na próby polowe, szkoli go pod tym kątem,ale pies rzuca się na psy co jest sporym problemem. Podobno w pierwszym dniu nie chciał jeść,ale teraz jest lepiej,a ja płacze... mam wyrzuty,czuje,że źle zrobiłam,że go zdradziłam. On bardzo tęskni, a Fojbe szuka go po wszystkich kątach, jest mi bardzo źle, ogromna cisza w domu, takie mrozy są teraz, a on bidulek w kojcu. Rodzina ciągle gadała i gadała,żebym go oddała, tutaj też mi napisaliście,że w kojcu będzie mu dobrze a ja pod tym naporem pozbyłam się go, oszukałam go, tyle.
  3. No niestety Greven, być może masz rację, ale ja pieniędzy nie stworzę. I tak wydałam na niego już ok. 800zł, drugie tyle w najbliższym czasie nie jestem w stanie dać. Święta są dla mnie ważniejsze, w Polsce mam tylko koleżanki, ten okres świąt chcę spędzić z rodziną, co może mam nie pojechać, bo muszę mieć kasę na szkolenie psa? nie przesadzajmy, być może ty byłabyś w stanie do takich poświęceń, ale ja nie. Pies został wykastrowany, częściej jest szkolony, jeśli to nie da oczekiwanych efektów, to albo zamieszka w kojcu, ale poczeka do początku nowego roku na behawiorystę.
  4. Tzn. Jeśli chodzi o komendy to oba psy wykonywały je już wcześniej bezbłędnie, z tym nigdy nie było problemu, aczkolwiek teraz, gdy szkolone są częściej jest lepiej. Jedyny problem był z agresją Meflo do psów, czasem ludzi i pilnowaniem "swoich" rzeczy. Nie wspomnę już o niszczeniu domu, bo to nie sprawia mi jakoś większego problemu, tym bardziej, iż zamykam go w klatce na czas mojej nieobecności. Oczywiście będę szukać jakiegoś behawiorysty, udam się z psiakiem na szkolenie, ale dopiero po nowym roku, bo teraz zbieram pieniążki na wyjazd na święta do ojca.
  5. Sporo się wydarzyło od momentu gdy założyłam ten temat, spotkałam się z wieloma, często negatywnymi opiniami w związku z uratowaniem psa, daniem mu domu i nie poradzeniem sobie z wychowaniem. Mimo tych wielu niefajnych postów również za nie dziękuję, bo były mniej lub bardziej pomocne. Meflo jest od 2 tygodni wykastrowany. Jak na razie nie ma żadnej zmiany w charakterze psa,ale metamorfoza ma jeszcze szansę wystąpić u niego. Pies już 2 dni po zabiegu był skory do zabawy i szalenia, oczywiście z umiarem. Jakoś idziemy do przodu. Staram się chociaż raz na 2-3 dni zabierać psy oddzielnie na spacer, częściej nie jestem w stanie, bo bardzo dużo się uczę, pracuję, no nie jestem po prostu w stanie. Meflo polubił sobie jedną małą suczkę jamniczka, z którą czasami chodzimy na spacery. Od szczeniaka również koleżanka przychodzi do nas ze swoją bokserką- Tośką, więc Meflo również ja akceptuje. I to w sumie na tyle psów, którym Meflo nie rzuca się do gardła. Resztę atakuje. Niby pracuje nad tym, ale o efekty trudno. Ostatnio przyjechał myśliwy, przyjaciel ojca, któremu bardzo podoba się pies i jest chętny dać mu dom, nie wiem co zrobię, muszę to przemyśleć, aczkolwiek nie jestem przekonana. Sądzę, że Meflo nie nadaje się do zamieszkania w boksie, gdyż nie ma podszerstka i potrzebuje ogromniej ilości kontaktu z człowiekiem. Sam ruch mu nie wystarczy, była Młodym zainteresowana też dziewczyna z uczelni, zakochana jest w jego uroku, wdzięku, ale powiedziałam jej jakim psem jest Meflo i ma się zastanowić, zapewne nic z tego nie wyjdzie i psiaczek pozostanie u mnie. Nie wiem co się dzieje, ale momentami oddałabym go gdziekolwiek, innym razem nie przyszłoby mi nawet to do głowy. Rodzina ciągle namawia na oddanie psa, ale ja wewnętrznie nie chcę tego. Ten pies ma w sobie coś zabójczego, co nie pozwala go nie pokochać, raz w tygodniu, w sobotę, kiedy chcę iść z koleżankami na dyskotekę to Meflo i Fojbe zabierane są na spacer i godzinne szkolenie przez koleżankę, muszę powiedzieć, że ma to wiele plusów, psiaki bezbłędnie na każde kiwnięcie palcem wykonują komendę "siad" co mnie ułatwia w dużym stopniu życie.
  6. Nie jest wykastrowany, bo nie wiem czy 6 miesięcy to odpowiedni wiek na kastracje ?
  7. No tak tak Ladyswallow, nie wychodzę tak od razu z nim, zazwyczaj po jakiś 30min, jak coś zjem
  8. Krzywda to np. gadałam z koleżanką i nagle słyszę wycie Fojbe, biegnę do pokoju, a Meflo trzymał ją za kark, nie chciał jej puścić nawet jak go próbowałam zabrać i w wyniku tego Fojbe miała pokrwawiony kark
  9. dostałaś rzetelne odpowiedzi na pytania, które zadałaś. Wyjaśniłam ci wszystko. Oddałam psa, bo nie radziłam sobie i myślałam, że dla niego będzie to najlepsze rozwiązanie, jednak wtedy zrozumiałam, że bez niego dom jest pusty. Znajdę szkoleniowca, a jak nie pomoże to trudno, albo go zostawię i będę się z nim męczyć, albo oddam go przyjacielowi ojca, który jest myśliwym i chętnie psa weźmie
  10. Nie oczekuje, aby Meflo był taki sam jak Fojbe, wiem, że każdy pies ma inną osobowość, pisałam o tym w pierwszym poście.Pragnę jedynie, aby nie był agresywny do ludzi i innych zwierząt, czy to wiele? nie sądzę. Nie faworyzuje Fojbe. Ostatnimi czasy nawet więcej poświęcam czasu na szkolenie z Meflo, gdyż jest psem kłopotliwym. Gdybym oczekiwała, aby psy się ze sobą wszystkim dzieliły, to nie kupowałabym 4 misek, 2 legowisk, 8 zabawek, 4 kości etc. Chcę tylko, żeby Meflo nie rzucał się na Fojbe, gdy ta grzecznie podchodzi w obrębie "jego" rzeczy. Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat klatek dla psa, wszyscy tutaj radzą, żeby kupić klatkę, gdy psiak niszczy, więc to zrobiłam, nie wydaje mi się, że Meflo jest przez to pokrzywdzony. Tym bardziej, że przed zamknięciem go wychodzi na godzinny spacer i po moim przyjściu zabieram go na 3 godzinny intensywny wysiłek. Nie jestem osobą impulsywną, pochodzę ze spokojnej rodziny i też taka jestem. Nie krzyczę na Małego, bo wiem, że to nie jego wina. Moim zdaniem wina leży po stronie jego poprzedniego właściciela i po "hodowcy". Odrzucam możliwość oddania go komuś, ponieważ bardzo go kocham. Poświęciłam już ogrom czasu na czytanie książek o wychowaniu psów, interesuje się rasą etc. Wyżły to psy bardzo rodzinne, łagodne i aktywne, ale wiem, iż po moim psie nie mogę tego oczekiwać, ponieważ nie ma rodowodu. To nie jest tak,że ja kocham tylko Fojbe i ją faworyzuje, ale po prostu czasem jak widzę Fojbe smutną i przybitą, bo Meflo znowu coś jej zrobił jest mi jej szkoda. Nie poddam się, znajdę dobrego szkoleniowca i popracuje nad nim, zobaczymy. Chciałam kupić rodowodową cziłke po dobrych rodzicach, od początku przywiązałabym dużą wagę na szkolenie jej, ale czasem los decyduje za nas, musiałam go zabrać, bo w innym przypadku zapewne tułał by się od rodziny do rodziny, nie każdy miałby ochotę na tolerowanie takiego zachowania. Widzę, że Meflo chce jakby zdominować Fojbe, a ona ciapa się daje, nie wtrącam się w ich relacje, dopóki jednemu z psów nie dzieje się krzywda. Wyobraźcie sobie jak reagują przechodnie, sąsiedzi, znajomi, gdy widzą agresje tak młodego i małego szczeniaka. To nie jest odpowiednie zachowanie. Ostatnio rozmawiałam nawet z hodowcą Fojbe o Meflo i sam przyznał, że zachowanie Małego jest niepokojące. Skoro zabawa w jego mniemaniu to agresja to nie jest za fajnie. Aha i nie piszcie, że to szczeniak i musi gryźć, oczywiście, wiem, że przy Fojbe miałam mocno zgryzione ręce przez zabawę, to samo przez Meflo, ale to jak on się zachowuje nie jest już czystą zabawą szczeniaka
  11. Aha stosowałam się do waszych rad: przed wyjściem na uczelnie zabieram psy na godzinny spacer, potem Meflo siedzi w klatce 5 godzin, następnie przychodzę i zabieram psiaki na 3 godziny ruchu, następnie karmie je, pobawię się z nimi i idę się uczyć, psy w tym czasie dostają kość, albo kongo, żeby zajęły się sobą. Meflo to niesforny psiak i czasem odwali coś tak głupiego, że śmiać mi się chce, ale wiem,że to co robi nie jest fajne. Nie wyobrażacie sobie jak ja go kocham, na początku pozwalałam mu spać na łóżku,ale teraz ma kategoryczny zakaz wchodzenia na kanapy i łóżka, ma swoje legowisko. Na spacer chodzi w kagańcu. Mały szczeniak w kagańcu, jedynie na polanie go ściągam, gdy coś cały czas robi to nie myśli o agresji, chociaż widzę,że jest zazdrosny o Fojbe, a ona ciapa boi się go.
  12. Normalny przedstawiciel rasy? twoim zdaniem to normalne, że psiak kochający ludzi nagle kogoś potrafi złapać za rękę, szczerzy kły bez powodu? nie wydaje mi się. Przepraszam, ale nie jestem kompletnie zielona w temacie psów, więc nie opowiadaj mi bzdur, że to normalne zachowanie wyżła. W mojej rodzinie od wielu lat są wyżły, głównie niemieckie i weimarskie i takie rzeczy się nie zdarzają. Kolega z uczelni sam by zszokowany psem. Jego mama na wejściu została zaatakowała przez psiaka,ale to nic, na spacerze rzucił się do gardła młodemu labradorowi. Od razu po wypuszczeniu z klatki zabieram go na długi 3 godzinny spacer na którym: biega, aportuje, ćwiczy podstawowe komendy i bawi się frisbee, w weekendy biega ze mną, jak jeżdżę na rolkach. W domu np. wieczorem uczę się. Fojbe leży obok mnie, a Meflo nie ma, idę do kuchni a on, rozwala całe legowisko Fojbusi. Pies musi być nauczony spokojnego spoczynku, gdy właściciel jest zajęty. Co ciekawe Mefloo od szczeniaka chodził ze mną do weterynarza, do jednej i tej samej pani, którą bardzo lubił, aż tu nagle gdy weszliśmy merdał do niej ogonkiem i ją po chwili złapał za rękaw fartucha.
  13. Witajcie. Może już z was niektórzy wiedzą, inni może nie, ale posiadam 2 cudowne psiaczki. Jedna to suczka Fojbe BOSA, która aktualnie ma 7 miesięcy, drugi psiak to Meflo mający 6 miesięcy. Fojbe była przemyślanym zakupem z dobrej hodowli, wymarzonym pieskiem, od początku przywiązałam ogromna wagę na szkolenie posłuszeństwa i aktualnie nie mam z nią żadnych problemów. Jedynym kłopotem jest ten mały potworek- Meflo. Odkupiłam go w Hamburgu od faceta za jedyne 60 Euro. Psia nie ma rodowodu. Facet źle się nim zajmował. Meflo siedział sam 8-9 godzin, był wyprowadzany na 10min przed blok i to wszystko, a gdy załatwił potrzeby w domu dostawał klapsy. Postanowiłam dać mu szansę i zabrałam go do siebie. Gdy go wzięłam miał już 4 miesiące i wpojone pewne nawyki. Na samym wejściu wszystko niszczył. Kupiłam więc klatkę na czas mojej nieobecności i wszystko jest ok, ale przecież nie będę psiaka trzymać w klatkę nawet gdy jestem w domu! a on wtedy potrafi nieźle nabroić, gdy się czymś zajmę. Jest bardzo uparty i czasem muszę go ciągnąć na siłę do domu. Gdy do jego miski podejdzie Fojbe, to rzuca się na nią. Nie pozwala dotykać jej swoich zabawek. Na weterynarza ostatnio szczerzył zęby. A 2 tyg. temu gdy wracałam do domu z uczelni nie wierzyłam w to co zobaczyłam. Meflo wisiał na rolecie w oknie i nie chciał jej puścić, to była już przesada. Oddałam go jednemu koledze z uczelni, któremu odszedł amstaff, wcześniej miał rottka, bardzo kochał zwierzęta, więc myślałam, że sobie poradzi. Pies po 3 dniach został mi zwrócony. Ojciec podpowiada, żebym go oddała do schroniska, ale on myśli,że nasze polskie schroniska to pałace dla zwierząt, ma trochę inne wyobrażenie o schroniskach, bo mieszka w Niemczech. Kocham tego małego drania, ale nie radze sobie z nim! Wiem, że każdy pies ma inną osobowość, ale on przesadza. Ma codziennie zapewnione 3 godziny ruchu. Na spacerach to aniołek, przychodzi na zawołanie, świetnie bawi się z Fojbe, aportuje, wykonuje podstawowe komendy. Codziennie przez 20-30 min ćwiczę z nim posłuszeństwo, ale to nic nie daje. On na początku był lękliwy w niektórych sytuacjach. Potrzebuje porady czy nie lepiej będzie dla niego znaleźć dobry dom? rozważam również dobrego szkoleniowca, może on pomoże? doradźcie mi i nie oceniajcie mnie. Uratowałam go i robię co mogę, by mu pomóc, ale kurcze no nie wychodzi mi to za dobrze. Pozdrawiam
  14. Mój ojciec ma wyżła i spokojnie wystarczają mu 2 godziny ruchu. A psiak też jest młody i energiczny. Nie uwierzę, że wszyscy właściciele psów ras myśliwskich są w stanie codziennie wychodzić z psem na 3 godziny biegania, szkolenia, zabawy etc. nie ważne od sytuacji itp. Bo w życiu bywa różnie. Gdyby każdy tak przesadzał, to nie robił by nic innego, tylko zajmował się psem i nie mógł posiadać wyżła, bądź owczarka. To, że pies niszczy zapewne jest powodem braku wychowania. Wzięłam się za jego szkolenie, zobaczymy. Chcę dać mu szansę, bo on dobrze się u nas czuje. Ma towarzystwo innego psa, codziennie wychodzi na 2 godzinny spacer, wieczorami biega i szaleje po ogrodzie, jest na bardzo dobrej karmie, ja staram się codziennie znaleźć te 10-15 minut na szkolenie przywoływania i podstawowych komend. A od października, kiedy wrócę na uczelnię to przed moim wyjściem psy będą wychodzić na 30 min, by załatwić swoje potrzeby, potem przez 5-6 godzin będą same, po moim powrocie będą miały możliwość biegać po ogrodzie i bawić się ze sobą, a wieczorami zabierać je będę na 2 godzinne spacery. Gdzieś w listopadzie pójdę z Mefloo na szkolenie pod okiem profesjonalnego szkoleniowca. Wydaje mi się, że zapewniam mu dobre warunki. Ja jestem jakoś negatywnie nastawiona do myśliwych, mój ojciec obracał się w tym towarzystwie przez wiele lat i mam złe wspomnienia. Nie chcę, żeby Mefloo wylądował w kojcu i był wykorzystywany jedynie do polowań. Bo to piesek kanapowy, który uwielbia być głaskany, czesany i miziany. Jest jeszcze szczeniakiem, ma momenty głupawki, ale jestem w stanie to zrozumieć, pracuję nad tym. Pokochałam go i powalczę o niego, nie poddam się i nie przekaże go w ręce kogoś, kto oprócz ogromnej dawki ruchu nie da mu nic więcej. Takie jest moje zdanie
  15. Spacery nie są dla psów nudne i monotonne. Mają możliwość zabawy z innymi psami, zawsze po 10-15 minut się szkolimy, psiaki aportują. Fojbe umie podstawowe komendy, natomiast Mefloo kompletnie nic! zaczynam go uczyć siadać i podawać łapę, zobaczymy z jakim skutkiem. Dużo czytałam o tej rasie. Być może nie będę w stanie dać mu tego, co wymaga ta rasa. Na razie staram się, dzisiaj nie pojechałam z koleżankami na imprezę, bo wiedziałam, że Mefloo musi iść pobiegać, w innym przypadku rozwali mi dom. Od października wracam na studia, będę mieć praktyki, więc psy będą mieć mniej ruchu. Muszą to zrozumieć. Jestem laikiem, nie planowałam mieć wyżła, ale czasem los płata nam figle. Fojbe jest owczarkiem, wiedziałam, że będzie wymagać ogromnej dawki ruchu i szkolenia, codziennie zabieram ją na minimum 2 godzinny spacer. - Czy wyżłowi niemieckiemu długowłosemu wystarczy codziennie 2 godzinny spacer, na którym aportuje i uczy się podstawowych komend?
  16. Ja rozumiem, że wyżły to wymagająca rasa, ale on jest oprócz tej nad aktywności bardzo sfrustrowany, zamierzam wykastrować Mefloo, bo Fojbe jest z rodowodem i może kiedyś będzie mieć szczeniaki
  17. Wiesz wydaje mi się, że lepszym rozwiązaniem było zabranie go od tego faceta, danie mu dachu nad głową, pełnej miski, miłości, spacerów etc. niż zostawienie go tam, gdzie był. Psiak w innym przypadku trafił by na ulicę, bądź do schroniska, a tak to jest bezpieczny. Musiałam iść do pracy, na praktyki. Zapewniłam mu wszystko co potrzebuje do prawidłowego rozwoju. Zakupiłam wczoraj tą klatkę, dałam psiakowi do niej kocyk, zabawki,ucho świńskie oraz wodę. Pojechałam z Fojbe do psiego fryzjera na kąpanie. Po powrocie Mefloo żyje i ma się dobrze. Zamierzam z niej korzystać podczas mojej nieobecności w domu. Gdy wróciłam poszłam z nim na długi spacer w nagrodę za dobre zachowanie. Może w listopadzie pójdę z nim na szkolenie posłuszeństwa, dobrze mu to zrobi. Z Fojbe radzę sobie od małego, nie mam z nią problemów. To jest tak kochana, łagodna i posłuszna suczka, że naprawdę. Natomiast gdyby Mefloo był u mnie już 2 miesiące wcześniej to też było by inaczej. On u tego znajomego siedział sam 8-9 godzin, potem wychodził na spacerek 15 minutowy, a za załatwienie się w domu dostawał klapsy. Myślę, że on tez potrzebuje czasu i ogromnej dawki cierpliwości, staram się mu to wszystko zapewnić, ale momentami mam go dosyć. Wczoraj gotowałam obiad a on bawił się na ogrodzie z Fojbe, przynajmniej tak mi się wydawało, kiedy wyszłam na ogród okazało się, że psiak rozwalił mi wszystkie kwiatki, jest strasznie energiczny. Fojbe pod 3 godzinnym bieganiu i aportowaniu przyszła, położyła się i spała do wieczora, a Mefloo napił się wody i znów miał ochotę na bieganie. Z suczkami dogaduje się świetnie, ale wczoraj warczał i szczekał na labradora. Jest jakby sfrustrowany, nie potrafię go rozwikłać, czasami nie wiem o co mu chodzi.
  18. U mnie psy nie mają problemu z ruchem. Wyprowadzam je 2x dziennie z tego jeden spacer trwa ok. 2-3 godzin i na nim się szkolimy, biegamy, aportujemy. A resztę dnia psy siedzą na ogrodzie, jeśli mają taką ochotę. Więc wydaje mi się, że są wybiegane. Mefloo został oddany przez właściciela właśnie z powodu zapędów niszczycielskich. Przed zostawieniem go w domu byłam z nim na długim spacerze, dałam mu zabawki, gryzaki etc. A niestety na gruntowe szkolenie, od podstaw aktualnie nie mam czasu, bo zaczyna się rok szkolny od października, a teraz po powrocie z Hamburga mam praktyki w jednej gazecie. Myślę więc, że klatka to dobre rozwiązanie.
  19. Dziękuję za stronę :) wczoraj Mefloo został sam na 2 godziny w domu z moją suczką, sąsiadka z obok domku mówiła, że psiaki nie szczekały, czyli wnioskuję, że psiak pomógł mojej Fojbe znosić samotne zostawanie w domu. Jutro jadę kupić klatkę dla Małego, bo rozwalił mi wszystkie kwiatki i tą ziemie pownosił na moją jasną kanapę, sprzątania było co nie miara, mimo, że zostawiłam mu zabawki i gryzaki, nawet kongo, ale to nic nie pomogło.
  20. Moja Fojbe w ogóle nie śmierdzi, nawet nie posiada specyficznego zapaszku psa. Jedynie po długich spacerach jest brudna i wnosi brud na moją glazurę, ale jestem w stanie jej to wybaczyć i od razu idziemy do kąpania. Jeśli chodzi o zniszczenia, to Fojbe zniszczyła mi tylko raz, jedną ważną rzecz, ale była to moja wina. Po pracy zostawiłam moje buty na widoku i pojechałam do sklepu , kiedy wróciłam z butów nie pozostało dosłownie nic, same wiórki. Popłakałam się ze złości i w nerwach psa wyrzuciłam na ogród. Sam fakt, że były to bardzo drogie, nowe pantofle spowodował, że wzrosło mi ciśnienie, jednak gdy emocje opadły zrozumiałam, iż to była moja wina.
  21. Więc zamiast cziłki i jrt w moim domku jest 4 miesięczny wyżełek niemiecki długowłosy, przywieziony z Hamburga. Psiak nie ma rodowodu, a odkupiłam go za jedynie 60 euro od znajomego, który chciał się pozbyć tego darmozjada (tak stwierdził). Psiak otrzymał imię Mefloo i jest strasznie pocieszny i zabawny. Wszędzie go pełno, cały czas biega z Fojbe. Chciałam malutkiego psa, ale czasem lepiej nic nie planować, bo wiele w życiu może się wydarzyć nie przewidzianych sytuacji. Mefloo ma jedną wadę- chorobę lokomocyjną :)
  22. Kochani dopiero wczoraj wieczorem wróciłam z Hamburga a tam nie miałam możliwości i czasu korzystania z internetu, więc jestem zaskoczona oczernianiem mojej osoby. Powtarzam, że ten post to nie żadna podpucha. Przepraszam, ale nie każdy ma tak dużą wiedzę o pieskach rasy chi i dlatego wolałam zapytać, niż popełnić błąd. Widziałam psiaczki o tym umaszczeniu, bardzo mi się spodobały i dlatego szukałam hodowli. Psiaczka będę kupować dopiero w październiku, więc mam jeszcze sporo czasu. Ale już rozglądam się za hodowlami. Lepiej wcześniej dowiedzieć się wszystkiego, niż podjąć pochopną decyzję. Tym bardziej, że mam już jednego psiaka i wiem, jaki to obowiązek. Muszę wszystko przemyśleć, pojeździć po hodowlach, dopytać się wszystkiego i dopiero wtedy zakupić psa.
  23. A znacie jakieś hodowle cziłek biało- rudych z Warszawy? oczywiście tylko długowłosych
  24. Poszukuję hodowli piesków rasy chihuahua długowłosa o maści blue merle. Znacie taką hodowle ? bo ja poszukuję i nie mogę znaleźć
  25. Tak. Blue-merle też może być. Bardzo ci dziękuje za pomoc
×
×
  • Create New...