-
Posts
661 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by engelina_88
-
Czy Wasze psy pójdą z obcym człowiekiem?
engelina_88 replied to AjriszZona's topic in Wszystko o psach
Moja Baja do niedawna jeszcze kochała wszystkich i z każdym poszłaby chętnie w świat :) Teraz ma 8 miesięcy i już nie jest taka ufna. Ostatnio chciałam wejśc do sklepu, a ponieważ poruszam się o kulach, spytałam, czy mogę wejść z nią. Babiszon za ladą się nie zgodził, za to pewien pan zaproponował mi pomoc w zaczepieniu smyczy o ogrodzenie. Cały czas ją widziałam, a ona mnie, jednak niechętnie bardzo szła z tym panem. I dobrze! Za to jak tylko ktoś przekroczy próg naszego domu, staje się Bajki najlepszym przyjacielem i może z nią zrobić, co mu się żywnie podoba :P -
[B]Martens[/B] popieram! Niektórzy zachowują się tutaj, jakby urodzili się z wiedzą. Co za różnica ile ma lat? Niech sobie ma i 134, to nie jest tu najistotniejsze, prawda? [B]Apollo[/B] Tutaj prośba do ciebie. Napisz proszę jak się sprawy potoczyły. Mnie akurat na prawdę nie interesuje ile masz lat, ani kim są twoi rodzice, za to bardzo mnie zastanawia los twojego psa.
-
Skąd te informacje? Bo ja własnie od hodowców wiem, ze kocięta wydają po ukończeniu max 10 tygodni, przeważnie 8. Na logikę, skoro kocięta po ukończeniu 5 tygodnia powinny same jeść, korzystać z kuwety, są wykształcone wszystkie niezbędne zmysły i sprawności, są odrobaczone, to zrozumiałe jest dla mnie przetrzymanie ich jeszcze powiedzmy 2-3 tygodnie. Ale po co czekać dłużej, tego nie rozumiem.
-
Jasne, że trzeba brać pod uwagę różne czynniki. Większość źródeł podaje jednak 6-10 tygodni. Spotkałam się już z opiniami o 3 miechach, ale się z nimi nie zgadzam. Ja swoje kociaki oddałam jak miały właśnie 6 tygodni (chciałam poczekać jeszcze 2, ale ni było to zależne ode mnie) wszystkie odwiedzam i mają się dobrze,a dwa z nich są właśnie wychodzące.
-
[quote name='Martens']A ja widziałam masę psów, które na tych karmach miały marną sierść (zmiana została zauważona dopiero po zmianie karmy na lepszą, wcześniej wszyscy myśleli, że pies po prostu tak ma...), odór z pyska, nadwaga mimo niewielkich dawek, kupy tak wielkie, że wydawało się, że pies więcej wydala niż je (napęczniałe niestrawione produkty roslinne)... Plus pies całe życie na Chappi, który odszedł na nowotwór jelit, i drugi, również na czymś tanim, chyba Biedronkowym, który miał po 7 latach wątrobę zoraną jak stary alkoholik. To psy które znam osobiście; mogłabym wyszperać jeszcze masę z netu.[/QUOTE] Z tym pierwszym nie ma dyskusji. Ale czy w przypadku drugiego psa, którego wskazałaś wiadomo, że główną przyczyną było złe odżywianie? Czy psy na drogich karmach nie umierają na te schorzenia? Jaka jest pewność, ze podając psu drogą karmę uchronimy go przed tymi czy innymi zaburzeniami? Można tu się wymieniać przykładami typu : pies na takiej karmie- zdrowy, pies na takiej- chory i tak w kółko. Jak widać różni ludzi mają różne doświadczenia i wyciągają różne wnioski, ale chyba nie można powiedzieć, że tania karma jest w 100% zła, a droga dobra. [quote name='Martens']Ano cieszy się, cieszy... Ja akurat barfuję i poza kilkoma starymi wiejskimi wetami, wszyscy których odwiedzam kręcą nosem i wciskają mi jak nie karmę, to jakieś Gammoleny (nie wiem po grzyb, skoro oba oleje w nim zawarte psy dostają do jedzenia, ot wychodzi wiedza dietetyczna wetów...) i Can-vity; jedna pani doktor na sggw, też barfo-sceptyczka, dopiero po obejrzeniu wyników mojej staruszki, z bólem zębów powiedziała, żeby dalej tak karmić, nic nie zmieniać :evil_lol:[/QUOTE] Bo widzisz, z barfem trzeba umieć :) Dla kogoś, kto nie ma o tym pojęcia bezpieczniej jest jednak podawać karmę. Z tego samego założenia wychodzi np. mój wet- po co ma polecać skomplikowaną dietę komuś, kto nie będzie potrafił jej zastosować i jeszcze własnemu psu zaszkodzi, potem rozpowie, że z winy weterynarza. [B]Delp[/B] nie pozostaje nic innego, jak przestawić się z pedigree na brita :) Jak narazie to jedyna alternatywa jaka pojawiła się dla ludzi z ograniczonymi funduszami. Acana chyba jednak mnie by nie przekonała, bo jednak na dzień dobry tak czy siak trzeba wywalić ok 160 zł, żeby kupić ten większy worek. Tzn, żeby była jasność. Nie popieram podawania najtańszych karm dostępnych na rynku, ale jestem w stanie zrozumieć dlaczego ludzi tak robią. I nie można od niektórych wymagać, żeby jednak zmienili swoje postępowanie, bo po prostu ich na to nie stać. Takich przypadków są tysiące.
-
[quote name='Kaja i Aza']Tylko nie oddawaj kociakow szesciotygodniowych, prosze. Kotki powinny przebywac z matka nie mniej niz trzy miesiace, zeby nabraly odpornosci i nauczyly sie odpowiednich zachowan. [/QUOTE] u mnie też niedawno była kocica z małymi i wet polecił ją wysterylizować jak oddam małe. Oddałam jak miały 6 tygodni. Do tego czasu kocica już sama odsuwała je od cyca. [/QUOTE] Collie, to , ze kotka zaczela odstawiac kociaki od piersi, nie znaczy wcale, ze byly one przygotowane do samodzielnego zycia. Piecioletnie dzieci same jedza, puscisz je na swoje?[/QUOTE] Nie porównuj kociąt do dzieci. Trzy miesiące to zdecydowanie za długo- nie jest to dobre ani dla kociąt ani dla kocicy. Małym jest najłatwiej przyzwyczaić się do nowego domu właśnie w wieku 6-8 tygodni. A kotka nie jest dłużej obciążana. Ale tutaj raczej nie ma o czym mówić, bo kotki zostają z Collie.
-
[quote name='Jota']Konkrety: Charakterystyka Acany - moim zdaniem jednej z karm w dobrej cenie / w opakowaniu np.16 kg wychodzi ok 10-11 zł za kilogram i o b. ciekawym składzie : ,[/QUOTE] I widzisz, tutaj pojawia się kwestia co dla kogo jest dobrą ceną. Dla mnie w dobrej cenie jest zarówno Acana, Josera, Purina. Ale dla kogoś kto nie zarabia, a sam utrzymuje psa te karmy sa po prostu drogie. [B] justus[/B] ja to właśnie obserwuję w drugą stronę. W każdej niemal znanej mi lecznicy stoją pięknie prezentujące się półki z logo Hill`s czy Eukanuby. To promocja, za którą weterynarze otrzymują pewne korzyści. Wszystko zależy od tego jaka firma zaproponuje więcej za taką promocję- cena tu nie ma nic do rzeczy, jeśli taki wet chce sobie dorobić.
-
[B]Apolla[/B] napisz, proszę, jak się sytuacja rozwinęła i co z twoją suczką.
-
w upale? to moze kubeł wody? Suche zdecydowanie nie jest, ale w UPALE (!) na pewno motywujące.
-
Osobiście nie znam psa, któremu tania karma by jakoś specjalnie zaszkodziła. Dla przykładu (jakie wcześniej też tutaj padały) mój poprzedni pies jadł suche pedigree. Przeżył 15 lat i nigdy nie mieliśmy z nim większych problemów zdrowotnych. Co do wetów, to ja również spotkałam się z opinią, że takie karmy nie są dla psa szkodliwe ( stając od razu w jego obronie, zaznaczam, ze to dobry fachowiec, który zna się na tym co robi). Albo moze inaczej- ludzie też spożywają produkty, nazwijmy to, nie koniecznie pełnowartościowe i jakoś szczególnie nie narzekają na stan swojego zdrowia. Nie każdego stać na drogie karmy, co nie znaczy, ze szkodzi swojemu psu i nie powinien go w ogóle mieć. Do schronu zawsze zawoziłam najtańszego Bobika, czy Kiciusia za 1,29. Tam chodziło co prawda o ilość, nie o jakość, ale psy i koty na tym żyły i miały się dobrze. Niemniej jednak, jeśli chodzi o swojego psa, to tak jak już pisałam w wątki o Chappi, wolałam się wybrać do sklepu mięsnego. Tam można dostać za niedużą kasę coś "pysznego" ;) Może podacie jakieś konkrety? Gdzie można znaleźć tą tanią karmę o której piszecie i skąd wiadomo, że jest lepsza o made for biedronka? Bo ja szukałam, ale może za słabo? BTW. Marten, a ciekawe co weterynarzowy portfel powie po dogadaniu się z Hill`sem czy inną Eukanubą ;) Każde postawienie półki z logo to już coś dla takiego portfela, a promocja wśród klientów to już w ogóle bajka.
-
Moj pies tez przepada za przysmakami dla jorków :) Teraz kombinujemy tez z żółtym serem, na razie się sprawdza, zobaczymy czy się nie znudzi.
-
Ja jeszcze niedawno dodawałam do karmy suchej łyżkę mokrego żarełka, żeby zachęcić psa do jedzenia suszu. A że nie miałam kasy (wolałam kupić lepszą suchą) to kupowałam właśnie puszkowe Chappi czy pedigree. O ile ta druga jeszcze działała, o tyle Chappi nie zdało egzaminu- dałam całą puchę bezdomniaczkom. Więc skoro ani to wartościowe, ani smaczne, to bez sensu kase wydawać, na takie cuś. Z pedigree też szybko zrezygnowałam, na rzecz ścinków ze sklepu mięsnego. Cenowo i smakowo wychodzi korzystniej a i wartościowo gorzej pewnie nie jest. Ale stosuję to tulko jako dodatek, nie podstawę karmienia.
-
Raczej nie będę w stanie tego obejrzeć. Możecie po krótce i w miare łagodnie opisac co jest w tych linkach? A co do tematu, to uważam, ze niestety żyjemy w takim a nie innym świecie, że eksperymenty na zwierzętach są nieuniknione :( Chodzi mi tutaj przede wszystkim o leki. Gdyby nie testy na zwierzętach (i ludziach również) bylibyśmy 100 lat za murzynami i nie mielibyśmy tego, co teraz ratuje zdrowie a czasem nawet życie. Powiedzcie matce chorego dziecka, żeby nie podowała mu leku, który mu pomaga, bo jest testowany na zwierzętach, które żyją w okropnych warunkach :shake: Smutne to strasznie, ale 1) prawdziwe 2) potrzebne. A co, jeśli wasz pies zachoruje? Nie podacie mu leku, bo testowany,kto wie, może w jeszcze gorszy sposób? Inna nieco sprawa jeśli chodzi o testowanie karmy. Nie da się inaczej sprawdzić karmy dla psów jak tylko na psach (dla kotów-na kotach), ale NA BOGA! NIE W TEN SPOSÓB! Czytałam kiedyś o firmie produkującej karmę dla psów (i pluję sobie w twarz, że nie mogę sobie przypomnieć której), która swój produkt sprawdzała na psach ze schronu. Ale nie tak, żeby je okaleczać, specjalnie im szkodzić itp. Po prostu wybierano ileś psów ze schronu, podawano im karmę przez jakiś czas i obserwowano. Jeżeli działo się coś złego natychmiast psa badał weterynarz. Na tej podstawie stwierdzano, czy karma szkodzi, w jakim stopniu, na co, w przypadku jakiego psa, co się poprawia itp. Nie pamiętam na prawdę o jaką karmę chodziło, ale wydaje mi się to jeden z lepszych sposobów jaki producenci mogliby wykorzystać. Psy będą nakarmione, karma sprawdzona.
-
na miau.pl piszą, ze w rzeszowie zajmuje się tym dr Gutowska. Znajdz do niej kontakt i zapytaj o darmową sterylkę. (wybaczcie, że post pod postem, ale coś edycja odmawia posłuszeństwa)
-
Oj tu ci niestety nie pomogę, bo u mnie na wsi tego nie ma :( nad czym bardzo ubolewam. A co planujesz z małymi? Bo jeśli chcesz je zatrzymać jeszcze później, to radziłabym ci poczekać nieco dłużej, bo będą próbowały ssać matkę po zabiegu, mogą po prostu zrobić jej krzywdę. Albo ona im jak ją zaboli i się wkurzy ;)
-
to chyba zależy. U mnie w mieście to koszt ok 150 polskich złotych, ale gdzie indziej może byc inaczej. Wybierz jakiegos dobrego weta, on ci udzieli wszystkich informacji, kiedy najlepiej i ile cię to wyniesie, może nawet dogadasz się o jakąś zniżkę.
-
[B]Collie[/B] u mnie też niedawno była kocica z małymi i wet polecił ją wysterylizować jak oddam małe. Oddałam jak miały 6 tygodni. Do tego czasu kocica już sama odsuwała je od cyca. Zaraz potem sterykla i wszystko poszło dobrze :) Miałam pewne wątpliwości, czy aby nie za wcześnie, ale trzech wetów powiedziało, że to dobry moment, bo im dłużej zwlekam, tym większe ryzyko kolejnej ciąży. Zabieg nawet na tym etapie jest bezpieczny. [B]Apollo[/B] co do szczeniąt to podpisuję się pod zdaniem moich poprzedników- koniecznie idz z suczką do weta i wysterylizuj ją. Kolejne ciąże będą dla niej znacznie bardziej obciążające niż zabieg. Może rana będzie się goić nieco dłużej niż u młodszej suczki, ale to nic w porównaniu z wielogodzinnym bólem porodu, tygodniami karmienia i tak dalej. Porozmawiaj z wetem, może on cię przekona. Tak na marginesie, jestem na dogo stosunkowo krótko, ale już kolejny raz obserwuję jak niektórzy z was napadają na kogoś, kto pyta o poradę. Nie ma się co dziwić Apollo, że zamiast rozważyć porady użytkowników, którzy ich udzielili, zniknęła.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
engelina_88 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
No tez własnie -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
engelina_88 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Mieszkam w takim miejscu, że jakiś ktoś za płotem pojawia się 3-4 razy dziennie. Nie jest to jakiś jazgot- hau hau hau- i po wszystkim ;) Często siedzę przed domem a pies ze mną. Problem w tym, że pies tego sąsiada to mały kundelek, który jazgocze jak tylko mucha zabzyczy- jest karcony, i co? nico. Przeszkadza mu to, bo jego pies nic nie potrafi, ciągle siedzi sam w ogródku i kompletnie go nie słucha. Nie ma tu też mowy o ataku jakimkolwiek, bo jak tylko przywitam się z kimś za płotem to mój pies milknie i wraca do swoich zajęć, albo cieszy się z przybycia gości. Mam kundla, mieszanka wszystkiego co po świecie chodzi. Jest u siebie, więc próbuje odstraszyć potencjalnego intruza- to naturalne chyba psie zachowanie, prawda? (jesli jestem w błedzie, to proszę o wyprowadzenie mnie z niego) ;) -
Przyznam się , że o joserze dowiedziałam się zaledwie pare tygodni temu. Dostałyśmy od pani w sklepie próbeczkę, zasmakowało, kupiłyśmy worek 2 kg Kids.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
engelina_88 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Taa... te lecznicowe przygody :) Nawiązując do szczekania, to ja też uważam, że jest to sprawa naturalna. Mój pies też szczeka, jak widzi kogoś za płotem i mój sąsiad często mi się dziwi, że na to nie reaguję. Zawsze mu odpowiadam wtedy, że nie mogę karcić psa za to, że broni mnie i własnego ogródka. Będąc jeszcze dzieckiem mieszkałam w bloku. Obok nas w domu z ogrodem mieszkał starszy pan z onkopodobnym kundelkiem Szarikiem. Uwielbialam bawić się z nim przez płot. No ale jak to pies- szczekał na przechodniów. Codziennie przechodził tam jeden facet, któremu strasznie to przeszkadzało. Sąsiad odpowiadał, że "szczeka bo jest psem, jakby był kotem to by miałczał". Po jakimś czasie Szarik został otruty :( Sąsiad wziął wtedy ze schronu drugiego psa, coś w typie Akity. Niestety sytuacja się powtórzyła. Sąsiad zadzwonił na policję i razem tłumaczyliśmy policjantom zachowanie tego faceta, ale podobno nic nie mogli zrobić :( Za to Szarika i Bacę pamiętam jak dziś. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
engelina_88 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Kolejna opowieść z serii szczekacz- podbiegacz. Byłam z kotem u weta. Kot zamknięty w transporterze, zestresowany strasznie, bo przed podróżą. Czekamy w kolejce, wszystkie pieski grzeczne, wchodzi starszy pan z jorkiem, który już od kilkunastu metrów informował, że wesoło nie będzie. Smyczy oczywiście brak. Na szczęście akurat przyszła moja kolej więc zanim zdążyła r5ozwinąć się akcja zniknęłam z transporterem za drzwiami gabinetu. Gdy już wychodziłam z lecznicy, ta mała szczotka wyleciała za mną z jazgotem a za nim ucieszony właściciel. Proszę, żeby zapiął psa na smycz - on smyczy ni mo, bo to takie małe, to szkoda na sznurku trzymoć... Ja biegiem do auta a to małe za nami i drze sie ile fabryka dała. Bidne kocie już prawie zemdlało ze strachu, więc znów do pancia, żeby zabrał tego psa, bo straszy mojego kota. Na co słyszę błyskotliwą uwagę- no pani, no i co jo go zapne o łon dalij bedzie szczekoł... Brakło mi słó, więc za telefon, wybieram numer i udaję, że ze strażą miejską rozmawiam- i nie uwierzycie: nagle, znikąd pojawiła się smycz i jakoś udało się jazgocza dotargać spowrotem do lecznicy. Współczułam potem tylko ludziom, którzy dalej tam czekali w kolejce... -
Ładnie dziewczyne pojechaliście ;) Ale w sumie nie ma co się dziwić- jest tak świadoma na ile są jej rodzice. Wiem, że macie dosyć tłumaczenia dlaczego tak się nie robi, ale jak dla mnie to lepiej jest tłumaczyć 100 razy (a i 101 jak trzeba) niż rugać od razu. W końcu chciała jak najlepiej dla psów- niejeden rozumny na tyle co ona, od razu by utopił, uśpił, podrzucił do schronu, zostawił przy drodze itp. Nie bronię Happy Dog, ale szanuję to, że zgodnie z własną wiedzą (niewielką, ale zawsze) i możliwościamy kombinuje co zrobić, żeby było dobrze. Zjebutka należy się tatusiowi. Happy dog a może zamiast zakładać kolejny temat typu rasa=rodowód, poczytasz sobie choćby dogomanię i więcej nie popełnisz tego samego błędu? Ja bym tak zrobiła na twoim miejscu, bo jak widzisz twoja wiedza na ten temat jest bardzo niewielka, żeby nie napisać żadna. Może dowiesz się w ten sposób dlaczego sterylizacja- TAK, rozmnażanie- NIE i dlaczego (przynajmniej na razie) nie powinnas mieć psa. Powodzenia.
-
w ostatnim numerze "Mojego psa" było ogłoszenie właśnie z COAPE. Czy ktoś z was brał udział w organizowanych przez nich kursach? Na stronce wygląda to całkiem interesująco.
-
Ja tam na badanie sie nie zdecyduję, bo szkoda kasy, a taka wiedza nie jest mi potrzebna do szczęścia. Ale popieram samą inicjatywę i nie rozumiem w jaki sposób miałoby to wspomagać pseudo? Przecież z takich badań dostaje się dokument. A dokument jest jakby trudny do podważenia. Czyli o zatajaniu czegokolwiek raczej nie ma mowy. Druga sprawa to broń w ręce potencjalnego nabywcy.