[B]Mshume, [/B]wyjaśnienie:odwołałam ponieważ nie byliśmy w stanie pojechać po Zuzię do Szczecina (po rozmowie z mężem), przywiezienie psa to też nie rozwiązanie sprawy bo co by było po zobaczeniu psa "na żywo" gdybyśmy się nie zdecydowali ... kto by psa do Szczecina zawoził (a to juz presja) a rozmowa dotyczyła Zuzi [U]a nie innego psa[/U]. Rozmawiałam o tym z Andzike i mówiłam że, nie weźmiemy Zuzi a z Misią chyba nic nie wyjdzie bo jak rozmawiałm z Panią ze schroniska to powiedziała że jest już zarezerwowana na 14/05 i jak po tym terminie się nikt po nią nie zjawi to mogę po nią przyjechać, odwołałam również wizytę Limka TT - byłam zrezygnowana. W niedzielę ok godz. 11 zadzwoniłam do schronisa w Łodzi i zapytałam czy Misia jest jeszcze do adopcji - odp. tak jest do adopcji, wsiedliśmy w auto na łeb na szyję i po nią pojechaliśmy. Rozmowa miała się odbyć w piątek a w piątek jeszcze nic nie wiedziałam o Misi. Nie robiłam tu nic za plecami - pytałam na tym wątku czy ktoś coś wie o Misi, bo nie miałam żadnej odp. na maila i nie mogłam się dodzwonić tam. Nikt tu nie kiwnął palcem w pomocy adopcji (a przynajmniej nic o tym nie wim)- poza oczywiściem info o kloniku. Sama zasypywałam ludzi telefonami, wiadomościami prywatnymi, sama pojechałam do schroniska więc za jakimi plecami. I proszę nie przedstawiaj mnie jak "przestępcy". Misia jest u mnie od 16, była sterylizowana 12/05.