aida27
Members-
Posts
57 -
Joined
-
Last visited
aida27's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
[quote name='andzia69']Aida...a ja cię proszę o zaprzestanie na TYM wątku pisania tego typu postów ...[/QUOTE] Andzia69, to nie o to chodzi, by się pienić, tylko czasami to jest jedyna mozliwość wyartykułowania kwestii, ktore są bardzo istotne, a ci, ktorych bezpośrednio dotyczą słowa krytyki, zamykają innym usta i udają, ze wszystko jest ok. Dobro zwierzaków to sprawa najważniejsza. Ważne jest jednak, by pewne osoby nie utrudniały tym, którzy cały swój czas i zaangażowanie poświęcają jednemu celowi - by te mordki były bardziej "uśmiechnięte" i by od nowa zaczynały ufać człowiekowi. Takich ludzi należy zatrzymać i Bogu dziękować, że są.
-
[QUOTE][quote name='ata']Oj! czarno zaczynam to wszystko widzieć... W jedności siła. Jak się nie dogadacie, to będzie po prostu klapa i tyle.[/QUOTE] Klapa to już jest... [B][COLOR=navy]Tomkom prawdopodobnie dlatego nie zaproponowano, że są zbyt szczerzy i uczciwi w swoich poglądach, a na szczerość i otwarte głoszenie poglądów tutaj raczej nie ma popytu.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#000080][/COLOR][/B] [COLOR=black]Właściwie napomknięto o tym jednemu z nich, ale tutaj jest możliwość - albo obydwaj, albo żaden. No i wybrano...[/COLOR]
-
[FONT=Arial]A poza tym poniżej link do ostatniego artykułu w echu. Jest to [B]sztuka autoprezentacji[/B] - [B]czysty marketing:shake:[/B] pewnych osób, przy ignorowaniu tych, dzięki którym właśnie schron funkcjonuje.:mad:[/FONT] [FONT=Arial][B][COLOR=navy]Jak ma przyjść pani redaktor, to się "pewne osoby" w schronisku nagle pojawiają i uśmiechają do fotografii, a jak pani redaktor znika, to i "osoby" znikają.:angryy:[/COLOR][/B][/FONT] Mam po prostu wrażenie, [B]że niektórzy[/B] [B]"możnowładcy" działają tam tylko na zasadzie: "[I]fajnie jest sobie porządzić[/I][/B]." [FONT=Arial][URL="http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20101217/POWIAT0104/331129006"][B]http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20101217/POWIAT0104/331129006[/B][/URL][/FONT] [FONT=Arial][B][/FONT] [/B]
-
[COLOR=navy][I][QUOTE][COLOR=navy][I]aida27 wez pod uwage ze kazdy etat kosztuje. Ja nic do Tomka nie mam, ale mysle ze jesli ma ochote zapytac sie o etat to zrobi to sam. Raczej chyba skoro ktos cos chce to sam zalatwia, a nie ludzie za jego plecami nieprawdaż[/I][/COLOR]?[/[/QUOTE][/I][/COLOR] Dobra, [B]ale i tak nowe etaty są tworzone[/B] [B]i przyjmowane są nowe osoby[/B], dlaczego nie proponuje się tym ludziom, którzy pokazują, ile są warci? Dlaczego mieliby się prosić? To zadaniem kierownictwa jest wyłapywać takie "perły". Ale oni mają swój (i tylko sobie znany) kod doboru. Więc, jesli mają problemy z wyciąganiem wniosków (a najwyraźniej mają), to trzeba im w tym pomóc.
-
Mam do Was obecnych tu na Forum gorący apel :Help_2: o to, byśmy wspólnymi siłami wskazali aktualnym p.o. kierowników schroniu, [COLOR=navy]iż niezwykle zasadnym byłoby zatrudnienie na stałe, nie wolontariacko, ale etatowo[/COLOR], [B]obydwu Tomków.[/B] To ludzie, którzy od bladego świtu zasuwają w schronie jak małe samochodziki. [U]Mają podejście do zwierząt, mają poukładane pod sufitem i maja siłę w mięśniach[/U], a nie ma co ukrywać, że praca w schronie to przez większość dnia dźwiganie i "robótki" siłowe, a także umiejętność "rozmawiania" z psiakami. Nikomu z zawiadujących tym przybytkiem nie przyszło do tej pory do głowy, by tym Facetom zaproponować stałą pracę. Należy pamiętać, że wolontariat daje satysfakcję ambicjonalną, ale źródłem przychodów bynajmniej nie jest, w związku z tym zazwyczaj nie jest to funkcja dożywotnia. Szkoda byłaby niepowetowana, gdyby Ci dwaj Panowie zrezygnowali, więc [B]dobrze byłoby, byśmy wspólnie zainspirowali "panie wszechmogące" do tego, by tym obydwu Panom (obydwu Tomkom) zaproponować stałą pracę w schronie:painting:[/B] Proszę, pomóżcie, dla dobra zwierzaków. Proponuję listy, kartki:czytaj: i telefony, bo maile to póki co odległa perspektywa. A propos maili, taka mała dygresja - [COLOR=navy][B]właściciel sklepu komputerowego Portal z Kielc przy ul Słowackiego podarował schronowi komputer z oprogramowaniem[/B]:user:. [/COLOR][COLOR=black]Zawiózł i chciał zainstalować, ale komputer wzięto i drzwi zamknięto, a za drzwiami.... co? [U]Komputer stoi w pokoiku na podłodze pod stołem[/U] (regularnie przykopywany:comp26:), [U]bo jak tłumaczono:[/U] [/COLOR][COLOR=navy]"na stole zajmowałby za dużo miejsca"[/COLOR]:crazyeye::crazyeye: Tak więc monity mailowe to na razie pieśń przyszłości, ale [B][COLOR=red]proszę Was wesprzyjmy obu Tomków i pomóżmy kierownictwu pójść po rozum do głowy, bo dla czworonożnych rezydentów schronu Ci dwaj Panowie to wielki dar i należy ich tam zatrzymać!:czytaj::thumbs:[/COLOR][/B]
-
[quote name='andzia69']Aida...tak z ciekawości zapytam - a ty co zrobiłaś dla tych psów? bo klepać w klawiaturkę to każdy może...może weź strój roboczy i pomóż dziełem - nie językiem... Andzia69, tak dla zaspokojenia Twojej ciekawości, wyobraź sobie, że "trochę" zrobiłam, i dla schronu i dla tych bezdomnych nieschroniskowych psiaków, które nie obchodziły prawie żadnego z członków szacownych "miłośniczych stowarzyszeń". A ten apel adresowany jest wyłącznie do tych, którzy w tym momencie sieją zamęt w schronie, bawiąc się w "elitę rządzącą" i jeśli kogoś personalnie porusza, to... no cóż, jak mówi przysłowie - >uderz w stół, a nożyce się odezwą<...
-
Tomek duże brawa! Bardzo dobrze powiedziane:razz:, a to, że nie wszyscy rozumieją - trudno - nie wszystko da się zrozumieć werbalnie, niektóre rzeczy trzeba zrozumieć sercem:cool3: Cała ta lawina niedorzeczności - począwszy od pozbawionych logiki decyzji dotyczących funkcji kierowniczych, przez zakamuflowane mianowanie "zacnych" zastępców administracyjnych, po restrykcje względem ludzi bezinteresownie i w pełni oddanych zwierzakom to przytłaczający temat rzeka, którego w dwóch słowach nie da się ująć. Ludzie, którzy twierdzą, że są "przyjaciółmi zwierząt" i mają to nawet udokumentowane książeczką członkowską stosownej organizacji, kompromitują się poprzez: - decyzje pozbawione jakiejkolwiek logiki - dokonywanie wyboru osób zarządzających w sposób, który nie zna terminu "demokracja". Toż to zwyczajnie TOTALITARYZM w czystej postaci:angryy: - ignorowanie zaangażowania i wiedzy osób codziennie zasuwających przy zwierzakach - używanie porażająco "konkretnych" argumentów, czyli: "nie, bo nie", albo "nikt inny nie będzie kierownikiem, bo... ja nim będę" - odsuwanie osób najbardziej zaangażowanych od możliwości podejmowania decyzji - zwoływanie tajnych narad, na które ci faktycznie oddani zwierzętom nie mają wstępu - zamiary wydawania zwierząt komu popadnie, bez wcześniejszej analizy, czy dana osoba się nadaje Za poprzedniej władzy rozsądek nie miał wstępu za bramę. Za obecnej, wydaje się - przytłaczająco samozwańczej i aroganckiej - rozsądek wydaje się także coraz bardziej niewygodnym gościem. A wolność słowa tych, którzy w pocie czoła czyszczą klatki, socjalizują zwierzaki, wstają o świcie po to, by nakarmić psiaki - nie istnieje. Nie mają prawa głosu, bo są albo za młodzi, albo "zbyt asertywni", albo po prostu "nie, bo nie":angryy::angryy::angryy: Powtórka z rozrywki w tym przybytku bynajmniej nie jest potrzebna! I jeśli "ten ktoś" za to odpowiedzialny ma honor, albo przynajmniej myśli, że go ma, to niech się wycofa póki czas i zostawi pole do działania tym, którym faktycznie zależy wyłącznie na zwierzętach, a nie własnych "biznesach", kumoterstwie, kolesiostwu, rządzy władzy i prymitywnym poczuciu siły sprawczej. Apeluję do tych osób, którym wydaje się, że pozjadały wszystkie rozumy i wreszcie mogą sobie porządzić, co udowadniają swoimi nieudolnymi i bezsensownymi poczynaniami w schronie, bawiąc się we "władzę": POZWÓLCIE DZIAŁAĆ TYM LUDZIOM, KTÓRZY KIERUJĄ SIĘ BEZINTERESOWNYM ODDANIEM I AUTENTYCZNĄ MIŁOŚCIĄ DO ZWIERZĄT, CODZIENNIE CIĘŻKO PRACUJĄC W SCHRONIE I OKAZUJĄC TYM BIEDNYM ZWIERZĘTOM SERCE. PO PROSTU PRZESTAŃCIE IM PRZESZKADZAĆ!!!
-
[quote name='eneda']Dzisiaj przeżyłam[SIZE=3] [B]traume !!![/B][/SIZE] :placz::placz::placz: Wchodzę rano do kociarni, a tam maluszek 2 miesięczny leży przy kaloryferze, wyglądał jak nieżywy!! :shake: Podniosłam go szybko, był zimny, nie przytomny. :-( Pobiegłam z nim i pracownik pojechał do jednej z lecznic....byłam pewna, że wróci bez kota, bo jego stan był tragiczny. Wraca po chwili i mówi, ze dyr nie zgodził się na leczenie zwierząt poza schronem, zadzwonili po schroniskowego "weta". Trwało to pół godziny, pół godziny dłuższych cierpień.:mad: Kot był zimniutki i siny...:placz: Przyjechał duda, zobaczył go i stwierdził, że poda mu nospe. :diabloti::diabloti::diabloti: Kot się dusił, każdy jego oddech to był niesamowity wysiłek, bardzo się męczył [modliłam się, aby już ten oddech był jego ostatnim, aby odszedł sam....bo wiedziałam, że jest to kot nie do odratowania]. W końcu poprosiłam dude o morbital.:-(:-(:-( Więc postanowił zważyć kota i wtedy ogarnął mnie szał :angryy: [B]Chwycił to cierpiące, maleńkie ciałko za ogon i uderzył głową o wagę!!!![/B] Była u wielu różnych lekarzy, również wiejskich, ale nawet zwłok tak nie rzucano !!!!!!!!!!!!! :angryy: Wyszłam do uśpienia. Potem powiedziałam, że warto mu zrobić sekcję, zobaczyć co się stało, przede wszystkim sprawdzić, czy pozostałe koty mogą być zagrożone. Duda powiedział, ze ok. Powiedziałam mu wcześniej o fivie, ale jakby słyszał pierwszy raz taką chorobę.:angryy: Po 5 min duda wyszedł z zakrwawionymi nożyczkami i stwierdził z uśmiechem, że kot się zatruł, bo miał powiększony woreczek żółciowy.:angryy::angryy::angryy: Poryczałam się i to solidnie, pracownicy tego nie zrozumieli. Potem rycząc obejrzałam się jak zdolnej pracownicy wyskoczył kot z rąk i przeskoczył przez mur uciekając do lasu.:angryy: Drugiego kota powiedziałam, że ja przyniosę, był dzikawy, wszyscy się go bali. W końcu 3 pracowników i duda stali nade mną i nie wierzyli, jak ja łapę tego kota. Dostał wethmint i znowu duda spsikał go frontlainem 10 cm od skóry, po czym psiknął mu to do oczu, wtedy kot wgryzł się w mój palec. Zacisnęłam zęby i nic nie pokazałam, bo cholera wie co im przyjdzie do łba. Jestem wstrząśnięta. Kota mam jutro zabrać na sekcję.[/QUOTE] SZOK!!!!!:mad::mad::mad::mad: Po pierwsze, to oni powinni przejść leczenie psychiatryczne (choć i tak wątpię, że przyniosłoby efekt):diabloti: Po drugie, tam powinny być non stop zamontowane kamery (ale to już musztarda po obiedzie), bo jeżeli bez skrupułów postępują tak, wiedząc, że są tam ludzie ze Stowarzyszenia, to aż STRACH pomyśleć, co robili bez świadków, gdy był to jeszcze "zamknięty rewir":angryy::angryy::angryy: Według mnie, to coś takiego kwalifikuje się za kratki, bo jest to jawne znęcanie się nad zwierzętami - bez względu na to, czy wynika z głupoty, ignorancji, czy braku elementarnej wiedzy medycznej lub chociażby biologicznej. Nie wspomnę już o poznaniu uwarunkowań psychologicznych lub psychicznych i co więcej próbie ich zrozumienia, bo to są zapewne dla tych "państwa" terminy zbyt trudne... A zwyczajne współczucie dla cierpiących istot to zdaje się z kolei, że uczucie kompletnie im obce:shake: Jeżeli ktoś tak postępuje ze zwyczajnej głupoty, to powinien jak najszybciej zrezygnować, ale i tak głupota go nie usprawiedliwia. Ale jeśli jest to działanie z premedytacją, to takiemu (lub takiej) należy się tylko wilczy bilet i banicja - najlepiej na golasa w gnieździe mrówek:diabloti:
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
aida27 replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='emilia2280']Erko, tej boksereczce z krwawiácym uszkiem kupilabym srodek do zakraplania tego uszka, antybiotyk i co tam potrzeba. Bezdomnosc i glód to jedno, ale ból jest dla psa gorszy niz nagla smierc. Czy ktos od bokserów zostal poinformowany o suczeczce? A dziadzio spod Praktikera wygláda jak Zébatek, co nie doczekal domu i umarl w schronisku ://// (tzn zábeczki tylko ma podobne)[/QUOTE] A propos ząbeczków, ta biedaczynka ma jeden kieł wyłamany. Udało się to dostrzec dopiero, gdy trzymał pysieniek tuż przy mojej ręce. -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
aida27 replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='DuDziaczek']A ja dorzucę od siebie. Doszła do mnie ostatnio informacja, że gdześ przy realu szwenda sie jakiś zabiedzony psiak i dzisiaj podjechałam tam z tz zobaczyć co jest. I zastałam psiaczka leżącego na trawie przy wjeździe na parking, leżał i trząsł sie biedak z zimna. Jak chciałam podejśc to wstał i odszedł gdzieś w stronę Praktikera i jak sie okazało tam przy budynku miał tekturowe pudełko, jakąś stara kurtkę i miski. Poszłam spytać się w Praktikerze czegoś i podobno dzwonili w jego sprawie do schroniska, ale oczywiście nie przyjmują i podobno ktoś go dzisiaj łapał?! ale pani nie umiała określić ani kto ani poco. Nie dotarlam tez do tej osoby co sie nim opiekuje, bo oni niewiedzą kto to - pani raczyła mnie tylko informacją ze skoro bezdomny to smiało mogę brać :cool3: zdjęcia kiepskie bo robione telefonem jak już niezbyt jasno było, poza tym nie chciałam biedaka straszyć bo jak się zbliżałam to ostrzegawczo powarkiwał. Jest mały, nie wydaje sie zbytnio wychudzony, ale zdecydowanie jest przestraszony, i jest mu bardzo zimno, cały czas się trzęsie :-([/QUOTE] [FONT=Arial][SIZE=3]Ja z Enedą byłyśmy u psiaka już na początku zeszłego tygodnia. Same próbowałyśmy go łapać, ale niestety bezskutecznie. Zadzwoniłyśmy po człowieka, który zajmuje się wyłapywaniem bezpańskich psów i marznąc we dwie pod praktikerem w zeszły czwartek czekałyśmy na jego przyjazd o godz. 21-szej. Przyjechał zza Suchedniowa. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=3]Ja, Eneda, on i doktor wet. byliśmy tam do północy. Psinka jednak była tak zestresowana, że nie dała się podejść. Nie chcieliśmy stosować zbyt brutalnych chwytów, bo zwierzę i tak już wystarczająco oberwało od człowieka. Nie chcemy, by każdy kontakt z człowiekiem niedobrze mu się kojarzył. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=3]Poza tym jest wychudzony i osłabiony. Ma wyłamany kieł i kuleje na łapkę. Nie zasługuje już na dodatkowy ból, nawet w imię chęci pomocy.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=3]Ja codziennie tam jeżdżę i zawożę mu jedzenie. Zresztą obdzwoniłyśmy spore grono ludzi z prośbą o pomoc. Jednak zdecydowana większość pozostała obojętna na nasz apel i na jego los. Obawiam się też, aby te monity do schronu, nie zaowocowały tym, że ktoś po prostu pozbędzie się psiaka. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=3]Dlatego, gyby ktoś z Was mógł nam zaoferować jakąkolwiek pomoc w złapaniu tego malucha, to byłybyśmy bardzo wdzięczne:)[/SIZE][/FONT] -
Bardzo Wam dziękuję za pomoc:multi: Jak tylko coś sama będę wiedzieć, dam znać. Pozdrawiam:loveu:
-
[quote name='dar_ling']Heh niestety dla nas jest już za późno :( Zmiany poszły tak daleko że są już nieodwracalne. Kość rośnie w innym kierunku więc nie można wstawić śrub. Jedyne co można zrobić to wyczyścić staw żeby pies mógł chodzić bez bólu. Ale zabieg taki pomaga tylko na 3 góra 4 lata, później trzeba powtórzyć bo cały czas stan się pogarsza :( Lekarze wspaniali! nas konsultował dr Novak. Naprawdę polecam, świetna klinika, fachowe podejście do problemu duża wiedza lekarzy i doświadczenie poza tym rewelacyjne podejście do pacjentów. I ceny niewygórowane! Pomimo tego iż daleko na pewno będziemy tam jeździć! Pozdrawiam[/QUOTE] Czy mogłabym prosić o namiary tego lekarza? Kolega ma poważny problem z pieskiem, którego przygarnął. To 9-mieięczne terierowate stworzonko, które ma zdiagnozowaną genetyczna dysplazję. Nikt nie chce się podjąć leczenia oprócz kliniki we Wrocławiu, ale kolega mieszka w Opocznie i powiedzieli mu, że przewożenie pieska po skomplikowanym zabiegu mogłoby wpłynąć niekorzystnie na jego zdrowie. Będę wdzięczna za wskazanie godnego polecenia gabinetu:cool3:
-
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Kolega przygarnął z ulicy młodego psiaka. Okazuje się, że jest to "prawie" terierek, wiek ok. 9 m-cy. Piesek mimo, że młody ma bardzo poważne problemy z chodzeniem. Zdiagnozowano u niego [/SIZE][/FONT][FONT=Verdana]dysplazję stawu biodrowego. Kolega był z maluchem nawet we Wrocławiu. Zdiagnozowali, że jest to wada wrodzona:-(. Jest tylko problem z lokalizacją, ponieważ twierdzą, że po takim zabiegu pies nie powinien daleko podróżować, a kolega mieszka w Opocznie. [B]I tutaj moja prośba, czy znacie lekarza/klinikę z bliższego dla Opoczna regionu, który byłby w stanie pomóc pieskowi? A drugie pytanie, czy być może znacie godny polecenia uczciwy psi hotelik w okolicach Wrocławia, w którym ewentualnie można by umieścić pieska po operacji[/B]? Bardzo proszę o pomoc i z góry dziękuję:cool3:[/FONT]
-
Pomocy!!! Sunia za kilka godzin zostanie uśpiona...
aida27 replied to aida27's topic in Już w nowym domu
[quote name='sylwija']czy są szanse na zdjęcia suni?[/QUOTE] Jasne, postaramy się jak najszybciej coś wrzucić.