W odpadach przemysłowych a konkretnie w obudowie dużego wentylatora przy szpitalnej kotłowni od kilku dni koczuje malutka rudo-brązowa suczka. Jest dorosła i ma jakąś małą narośl z boku ciała. Jest bardzo wystraszona i nie wychodzi ze schronienia, czasem tylko nieśmiało reaguje, jak któryś z pracowników podrzuci jej coś do jedzenia. Szwagier, który tam pracuje określił, że sprawia wrażenie spanikowanej psiny, która nie wie gdzie jest... Niestety nie możemy jej zabrać do siebie bo w domu mamy psa z problemami (agresja). Potrzebny byłby ktoś kto ma podejście do psów i pomógłby wydostać sunię z tego koszmaru.
Poradźcie, co robić- dzwonić do schronu? Szkoda takiego maleństwa...
Aaaa... szpital jest w Rydułtowach. Na terenie Rybnika, Wodzisławia Śl. i okolic służę samochodem i podowożę kogo i gdzie trzeba, żeby pomóc psinie.
Fotkę mogę wstawić najszybciej jutro.
Żeby było szybciej (nie wiem czy zgodnie z zasadami forum) mój nr 660420495