-
Posts
80 -
Joined
-
Last visited
Avec Moi's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
A co takiego jest nieprawdą? Że pies nieprzytomny, wykończony atakami epilepsji, z wynikami tak fatalnymi że aż się weterynarz przeraził, mógł zabiegu nie przeżyć? Że na przerost prostaty w takim stopniu, jak u Tuptusia, i guz na jądrze, operacja byłaby jedynym wyjściem? Nie rozumiem... Miałam podobny przypadek z moim Misiem kilka lat temu, był w trochę lepszej formie niż Tuptuś ale zabieg był dużym ryzykiem i wet nie ukrywał, że może się nie obudzić z narkozy, a co dopiero u psa z padaczką, której ataki spowodowały zmiany w mózgu i straszne wycieńczenie organizmu.... Nie sądzę by jakiś wet odważył się podać narkozę i kastrować psa w tym wieku, w taki stanie.
-
Tuptusiu, mam Cię przed oczami, jak siedzisz nad miską jedzenia z ubrudzonym noskiem, jak maszerujesz dzielnie po podwórku z kromalem w pyszczku lub jak kradniesz tego sławnego pączka... Tam, gdzie teraz jesteś, niech ci nie zbraknie kochanie ani świeżej trawki do biegania, ani pączków. Pozostaje tylko straszny ból, że twoje szczęście trwało tak krótko i ból, że już cię nie ma... :bigcry: To tylko pies, tak mówisz, tylko pies... A ja ci powiem Że pies to czasem więcej jest niż człowiek On nie ma duszy, mówisz... Popatrz jeszcze raz Psia dusza większa jest od psa... My mamy dusze kieszonkowe Maleńka dusza, wielki człowiek... Psia dusza się nie mieści w psie I kiedy się uśmiechasz do niej Ona się huśta na ogonie A kiedy się pożegnać trzeba I psu czas iść do psiego nieba To niedaleko pies wyrusza Przecież przy tobie jest psie niebo Z tobą zostaje jego dusza... Choć na odległość, byłam myślami i sercem tych kilka dni cały czas z Tuptusiem i Paulinką. Zadzwoniłam dziś w jej imieniu do lecznicy, rozmawiałam z nią po odejściu Tuptusia, a właściwie płakałyśmy, bo co tu powiedzieć, gdy trzeba pozwolić odejść przyjacielowi, którego chciałoby się zatrzymać na zawsze przy sobie? Czekając na te wyniki, czekając na wiadomości od Pauliny, modliłyśmy się, by skończyło się na strachu. Minęło kilka najgorszych dni w życiu, a przecież my jesteśmy daleko, Paulina natomiast musiała przetrwać to wszystko sama, Tuptuś odszedł na jej rękach... Tuptusiu, na zawsze pozostaniesz w moim serduchu! Paulinko, myślami jestem z Tobą, przykro mi, że nie ma mnie na miejscu, że nie mogłam być z wami...
-
Tuptusiu, żebyś już wyzdrowiał, żebyś znowu biegał sobie radośnie po podwórku i kradł pączki z zaplecza!
-
Tuptuś nadal bardzo słaby, ataki ustały, ale słoneczko nasze jest w nie najlepszym stanie, jest niekontaktowy, nie reaguje na bodźce z zewnątrz... Dziś była kolejna wizyta w lecznicy, Tuptuś leży pod kroplówką wzmacniającą (w domu), wieczorem ma dostać kolejną, następną jutro rano. Dziś pod wieczór będą wyniki morfologii krwi, Paulinka jak znajdzie chwilę napisze później od siebie więcej, ale z tego co usłyszałam, jak rozmawiałyśmy, nie jest za dobrze i następne 2/3 dni będą decydujące... Trzeba wierzyć, że będzie dobrze, same pozytywne myśli dla Tuptusia! Tuptusiu, wracaj do zdrowia maleńki, bo serducho pęka na myśl, że tak cierpisz :bigcry:
-
Tuptusiu, Paulinko, jesteśmy z wami! Takie złe wieści, a tak się wszystko cudownie potoczyło po adopcji Tuptusia.... Widziałam wcześniej Tupta na kamerce, naprawdę nie jest dobrze, ataki mu nie dają spokoju, ale dziewczyny -same pozytywne myśli! Trzeba Tuptusiowi i Paulince dodać siły i otuchy. Musi być dobrze, oby noc minęła spokojnie i ataki ustały na dobre! Tuptusiu, przytulam cię w myślach!
-
No, jak on takie trzy michy dziennie wciąga, to może lepiej darować mu ten deserek, bo on sam niedługo będzie pączek - jak trafnie zauważyła wcześniej w rozmowie Iwonka ;) Nie, żebym mu deserku żałowała, coś słodkiego na ząb też musi być :)
-
I wszystko jasne - deserku brak, pies musiał sobie radzić sam :mdrmed:
-
Trochę miłości, czułości i opieki i już się Tuptuś zmienia w pewnego siebie pieska. Odżył troszkę, jeszcze na pewno potrwa rekonwalescencja, ale pierwsze rezultaty już widać przecież, jak najbardziej pozytywne... Nie moja opowieść do opowiedzenia, więc nic wam nie powiem, ale warta usłyszenia i wszystkim się na pewno spodoba, więc może Paulinka napisze na wątku o Tuptusiu i pączku. Widziałam scenę oczami wyobraźni, żałuję, że nie na żywo, ale i tak uśmiałam się do łez. Ach ten Tuptuś, kto by się po nim spodziewał takiego sprytu :mdrmed: :loveu:
-
[quote name='blacky764']Wiem że któraś z Was złożyła pozew do biura podatkowego na mnie - nie bójcie się mam rachunki i w środę idę się rozliczyć jak Wam tak bardzo zależy. Mam rachunek Tuptusia jedynie z witaminek które kupiłam za pieniądze psów i również [B]nie pokaże tutaj rachunku[/B], jedynie rozliczę się w pierwszym poście. Nie będę pokazywać rachunków za tą jazde którą zrobiła mi któraś z Was, baba jest jakaś nienormalna i przesyła mi esy z groźbami - sądzę że sprawa skończy się w sądzie ale nie z tego że ja nie mam rachunków. Ma przyjść do mnie pismo z jakiejś fundacji, czekam na nie niezmiernie i dziękuję owej kobiecie która mnie pozwała (o nazwisko się dowiem). Byłam u Tuptusia w piątek jak przyszłam w niedziele nie miał już na sobie sweterka tylko jak się później dowiedziałam leżał w szafie. [B]Leczeniem zajmuje się Gmina a nie ja także ja nie odpowiadałam za leczenie Tuptusia[/B], to że pojechałam z nim na prześwietlenie można powiedzieć że to z dobrej woli. Proszę o nie zmienianie wątka na nikogo innego ponieważ dopóki jestem będę go prowadzić mimo tego co tutaj o sobie czytam i jakie telefony później odbieram. Zaraz zmienie tytuł i poproszę moda o zmienienie kategori na "Już w nowym domu".[/QUOTE] Wiecie co, miałam się tym wszystkim nie denerwować, ale jak czytam taki bezczelny tekst smarkuli, to mnie aż trzęsie. Co to znaczy, rachunki mam, ale go nie pokażę?? (Pogrubiam tekst w cytacie) Monika, jesteś śmieszna z tymi groźbami w sądzie, ale wiadomo - najlepszą obroną jest atak. Nagle Ty - która sama pisałaś, że jesteś najważniejsza, że to Ty decydujesz, że sama wszystko załatwiasz, że masz ostatnie słowo - nagle Ty nie odpowiadasz za leczenie Tuptusia, tylko Gmina? (Pogrubienie) Nie rzucaj się jak pchła na grzebiecie, bo się Tobą urząd zainteresował, tylko przemyśl swoje postępowanie, bo dziwię się, że wcześniej nikt tego nie zrobił. A ja chyba jeszcze raz zadzwonię do Gminy, jak to jest z tym wszystkim, bo się dziecko w zeznaniach motasz i za każdym razem piszesz co innego. Rozliczysz się łaskawie, bo nam zależy? Dziewczyno, Ty masz się rozliczyć, bo to Twój obowiązek, skoro wydajesz nie swoje pieniądze! Mam na myśli resztę ze zbiórki na Bruna. A propos pieniędzy, pamiętam, jak deklarowałaś na początku wysyłać 20zł miesięcznie na Tuptusia, a obecnie owa deklaracja z wątku #1 zniknęła bez słowa wyjaśnienia, znalazłam natomiast taki Twój post na stronie 15: [quote name='blacky764']Ja zadeklarowałam się co miesiąc 20 złotych, w kwietniu kasy nie wpłacę - ale dołożę 100 zł. do transportu i zakupię te witaminki za 70 zł. Za deklaracje opłacimy transport i kupimy Tuptusiowi karmę... Ma szansę na normalne życie i śmierć u boku człowieka, to jedyna szansa... Prosimy o pomoc ! :([/QUOTE] Może łaskawie wytłumaczysz, czy zamierzasz od maja tak jak trąbiłaś wcześniej, te pieniądze wysyłać na Tupta, a jeśli nie, dlaczego cichaczem usunęłaś te informacje, chyba wypadało by się usprawiedliwić. Poza tym, w cytacie wyżej piszesz, że w kwietniu nie wyślesz tych 20zł, bo dajesz na transport i witaminy, ale to nie były Twoje pieniądze, które na to poszły, tylko reszta ze zbiórki na Bruna. Więc czemu nas wszystkich w błąd wprowadzasz i wciskasz kłamstwa? Oto dlaczego się Tobą US zainteresował - i bardzo dobrze! Jesteś mocno podejrzana i niech nareszcie ktoś z Tobą zrobi porządek dziewczyno, bo swoją postawą odstraszasz ludzi od pomocy zwierzakom, którym podobno chcesz pomóc. Zwracasz się do obcych o pomoc, ci pomagają, a Ty nie raczysz się rozliczyć publicznie, bo Ci się pytania nasze nie podobały? Nie osłabiaj mnie swoją bezmyślnością/bezczelnością.
-
Tylko się cieszyć, że tak się zadomawia - warczy, poszczekuje i pcha się na łóżko, czyli czuje się jak u siebie :) A nocne tuptanie ustało? Na kamerce go widziałam, i w wersji live jest strasznie słodki, taka przytulanka, na kolanach grzecznie leży i daje się głaskać, i za uszkiem jednym i drugim bardzo lubi... Jak odżyje i nabierze sił jeszcze na wszystkich zaskoczy, w miarę swoich możliwości oczywiście. Dziewczyny, a wyświetlają się wam zdjęcia w postach? Bo ja nie widzę, a wcześniej widziałam.
-
Tuptusiu, teraz już będzie dobrze! :multi: :multi: :multi: Masz nowy domek, nową pańcię i nową psią rodzinkę - smutna historia zakończona happy endem :multi: I jesteś cudo! :loveu: A najważniejsze, że możemy już być o ciebie i o opiekę nad tobą spokojne, z niecierpliwością czekam na wiadomości od weta oraz nowe foteczki. Paulinka, masz ogromne serducho i Tuptuś nie mógł trafić lepiej! :Dog_run:
-
[quote name='katlis']Fergilka właśnie dojechała do domu. Ps. Cioteczki jeżeli liczycie na pojawienie się w temacie Tuptusia blacki z logicznymi wyjaśnieniami, to powiem tak odpuście sobie, ja no to samo czekam w wątku Mietka od piątku i doczekać się nie mogę. Po raz kolejny, inni posprzątali smród po działalności blacki. Tuptuś znalazł swojego człowieka, dla Miecia nadal szukamy najlepszej nogi-przewodnika. Teraz możemy się jedynie cieszyć, że te psiaki są już z dala od blacki i jej przekrętów.[/QUOTE] Wiesz katlis, ja jestem taki upierdliwiec i raczej tej małej nie odpuszczę... Tuptuś i Mieczysław są z dala od blacky i jej przekrętów, a ilu jeszcze psom zaszkodzi, i ile ludzi naciągnie przez czyjąś niewiedzę i chęć pomocy??
-
Blacky, w kwestiach finansowych, z tego co zauważyłam, wiele osób wyraża swoje podejrzenia wobec Ciebie... Mnie osobiście też to bardzo ciekawi, jak to jest, że 14latka prowadzi zbiórki, rozlicza się z tylko darczyńcom,bo tak jej się podoba, a jest przyjęte, że rozliczenie pisze się do wiadomości wszystkich, publicznie... Poza tym pisałaś, że Bruno nie miał wątku, a na wątku Mietka Cudak zdaje się linkowała wątek Bruna z grudnia 2009.. Poza tym Twoja kierowniczka mówiła, że operacja kosztowała 2tyś.; tu zdaje się gdzieś Blacky pisała, że 1.600zł; na jeszcze innym wątku znowu, że potrzebne są 2tyś; a Cudak z kolei napisała, że jej w pw blacky pisała, że koszt operacji to 1tyś. ... Może to powinno się rozbić o Urząd Skarbowy? Bo te niejasności są dla mnie również podejrzane... Rachunki to Ty sobie możesz dziecko mieć, ale kręcisz, i ja się temu z chęcią bliżej przyjrzę... Poza tym ta Twoja pisanina na początku, że dajesz na Tuptusia ze swoich - gdyby nie mój telefon na Kojce pewnie słowem byś nie wspomniała, że to z pieniędzy zbiórkowych pozostałych po innym piesku, a że na Bruna tam jeszcze jakaś kwota poszła też pani kierowniczce nie było wiadomo, poinformowała mnie, że całe 400zł idzie na Tuptusia... Czy wyleciało Ci to z głowy, czy uznałaś, że nie ma potrzeby zainteresowanych poinformować? Pewnie nie, bo Ty taka Zosia-samosia jesteś... P.S. Tuptuś jest już u Pauliny, blacky proszę o rozliczenie ile, na co i z jakich pieniędzy poszło na Tuptusia. Jasno i czytelnie w jednym poście ile kosztował fryzjer, ile obroża itd - oraz z jakich pieniędzy zostało to opłacone, punkt po punkcie, żeby osoby zainteresowane nie przeszukiwały całego wątku.
-
[quote name='blacky764']Jeszcze dzisiaj chodził tak jak na filmiku - czasami się zataczał, ale nic poza tym. Także w jakim stanie pies dotarł to chyba nie moja wina, i wiem że Fergilka się nim dobrze zajmowała w czasie jazdy ![/QUOTE] Dziewczyno, Ty się o swój tyłek martw, a nie fergilki, bo ona kolejny zdaje się raz naprawia Twoje błędy :shake: A z tego co słyszałam od Pauliny fergilka wcale nie była zachwycona stanem Tuptusia odbierając go. I znowu Twoja wersja się nie potwierdza... ech, brak mi słów.
-
[quote name='Paja']Blacky dziecko jak Cie dorwe to Ci nogi z du.. wyrwe.Pies jest w Swietnym stanie tak duza poprawa !! Dziekuje bardzo pies sam na własnych nogach 2 metrów nie przejdzie bo sie przewraca.jedzac papu z 10 razy wpadł głowa do miski.Ja sobie poradze jakos noszac psa na rekach ale nie wchodz mi w droge lepiej po dzisiajeszym dniu...[/QUOTE] Widziałam Tuptusia na kamerce... Mogę tylko potwierdzić... Teraz będzie miał dobra opiekę, więc poprawa musi nastąpić, ale w porównaniu z filmikiem, który widziałyśmy po strzyżeniu, forma Tuptusia to niebo a ziemia... Liczę, że może niedomaga po podróży, w końcu to staruszek z problemami zdrowotnymi, a przebył taki dystans... No, niedługo się okaże w jakiej formie jest nasz chłopak i czego mu trzeba, jutro zdaje się Tuptusia odwiedzi wet... Najważniejsze już ma zapewnione - nowy domek, dobrą pańcię i mnóstwo miłości :loveu: Trudno się w nim nie zakochać, taki słodziak! A jak siedzi, przypomina mi troszkę Kłapouszka - takie moje skojarzenie.