Jump to content
Dogomania

amelka_51

Members
  • Posts

    11
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    ze wsi
  • Interests
    wdrażanie konstruktywnych metod w archaicznym tworze edukacyjnym, ah.
  • Occupation
    lehrerin

amelka_51's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Tak, liczy się magia, tabaluga zakładam, ze adres sklepu z kaftanami jest znany boś sama potrzebowała jednego? Tak, wszyscy są na serowo -marchewkowej diecie bo JA im karzę to lubić. Myślę, że dzięki zainteresowaniu tych, którzy sami winni sie zaopatrzyc w kaganiec z kolczatką każdy kto przeczyta ten temat bo bedzie szukał pomocy i sposobu rozwiązania sprawy w swoim zakresie zostanie dalej z niejasnością i poczuciem bezsilności :) Przypomina to coś w rodzaju rozmów na forach gdzie zamiast odpowiedzi na konkretne pytanie dlaczego nie działa myszka, ludzie mówią by kupić nową płytę główną i dopytują sie o to jaki dysk jest w kompie.
  2. tak, mieszkamy w ogardach, dużo to mówi prawda? to taka wieś między szczecinem a gorzowem:) Pies ma rok, nagradzany jest marchewką i serem na spacerach. W domu jest to pochwała, bo skończył sie etap nagradzania go za siadanie i kładzenie się w nudnym otoczeniu jedzeniem. Gdy zrozumie dokładnie komende "na miejsce" jest też chwalony słowem, zaraz po tej pochwale tupta spowrotem i jest zadowolony. zabawa z nim jest bez warunków, tzn bawi się z nim bo sie bawi nie w nagrode, choc słyszałam, że to źle, jedyne wymaganie to to że gdy chce sobie pobiegać za patykiem, misiem, piłką to by ktokolwiek mu rzucił musi oddać i usiąść, a nie skakać. Nie siadanie, a kładzenie go dociskając dłońmi do ziemi i nie ryczenie a podniesiony głos. Nie notorycznie i przez większą część dnia a podczas czynności takich jak gotowanie obiadu, jedzenie, dręczenie kota. Nie nie goście decydują jak traktowac zwierzę, lecz goście sie podniecają jaki grzeczny siedzi to mu podrzucą. Albo wciskają czekoladkę którą notabene przynoszą dziecku a nie psu choć jest mówione głośno że psy czekolady nie jedzą. Zamknięcie psa gdziekolwiek nie wchodzi w grę ponieważ: kości prasowane nie interesują go za bardzo wszelkie inne kosci zjada szybko. nie znalazłam na tyle dużej krowy by go zająć na dłużej. przy zamknięciu gdziekolwiek wychodzi bo otwiera drzwi. Kolejna sprawa, ze można go zostawić w sypialni jeśli chce się później mieć futro wszędzie, bo gdy nikt nie patrzy pies siedzi w łóżku z całym dobytkiem. I nie ważne czy akurat dorwał butelkę z wodą, kość, trochę papierków, książeczek, puzle, mydło czy zawartość kuwety bo czasem ktoś nie zamknie drzwi od łazienki. Jego miejsce jest w tzw dużym pokoju, gdzie też przyjmuje się gości. Więc pies jest towarzyski, zresztą je też towarzysko, bo zawartość miski przynosi sobie do pokoju. Jak ma wynoszone, to poprostu nie je. Z racji młodego wieku nie ma wydzielanego czasu na jedzenie, bo ma milion zajęć w międzyczasie. Od ganiania kota, po sprawdanie co my robimy i zabawę misiem.
  3. tabalugo spytałam o argumenty, które trafiłyby do głowy, a nie o sposoby terapii dla męża. Nie ten temat więc kochana. Sylwio M. obyś się nie zdziwiła a propos dzieci. Sądzę, że jedyne merytoryczne argumenty zostały mi już przedstawione, reszta uparła sie by wmawiać mi jakim łajdakiem jest mój mąż, nie wiem skąd wywnioskowałyście, ze ma aż takie problemy z agresją, że polecacie mi psychoterapię. Równie dobrze, ja wam mogę polecić psychoterapię, bo jakimś zacięciem od was zajeżdża. Uparłyście sie i zamiast odpowiedziec prosto na pytanie, odpieram ataki na swojego faceta. Wiesz moja ciocia była skończona sucz, a swojego kotka rozpieszczała pod niebiosa i gdzie tu jej prawdziwy charakter? Tak, pies ma w dupie komendy, widocznie powinnam być konsekwentna i zacząć sie drzeć do psa razem z mężem wtedy będziemy mieć zgodność. Poza tym ciesze się, ze miałas czas na 20 razy wysiadanie z auta, widocznie się nigdzie nie spieszyłas w międzyczasie :) A wróciłas sie by zobaczyć czy jak znikasz z pola widzenia dalej siedzi? Przy stole pies dostał, ale nie od domowników, tylko jakże miłych gości, którzy tez mieli jakże miłe sposoby na zabawe w gryzienie i szarpanie, których my jesteśmy przeciwnikami. Jeśli ktoś miał kiedyś tak miłych gości to wie, że może sobie gadać często jak do sciany oni i tak wiedza lepiej. P.S a tak sobie pomyslałam jeszcze a propos gróźb dogomaniaków za ścianą, którzy słuchają jesli darcie się wyobrażacie sobie jako darcie sie takie jak własnie słychać na melinie, to sory, macie złe skojarzenie :) u mnie w domu mówi sie na ogół cicho i spokojnie, darciem sie jest głośne gadanie, ale nie tak głośne by sąsiedzi wszystko słyszeli :) może stąd te wersje zaplutego z nabiegłymi oczami krwią śmierdzącego potem faceta. Gdyby było inaczej nie byłabym z nim po slubie, a po rozwodzie.
  4. [quote name='filodendron']Ale Ty pytasz o radę na forum, a nie "tych szaraków", więc siłą rzeczy wchodzisz w krąg, w którym nie może się to spotkać ze spokojnym przyjęciem. Skrytykowany przez Ciebie zapis kodeksu o konsekwencjach znęcania się nad zwierzętami wykorzystaj w dyskusji z mężem - skąd pewność, że za ścianą nie mieszka jakiś dogomaniak i słysząc wrzaski albo odgłosy uderzania psa, ręka mu automatycznie nie sięga po telefon, żeby kogoś o tym zawiadomić i na te paragrafy się powołać? PS Osobiście nigdy nie podniosłam ręki na dziecko przez całe jej prawie czternastoletnie życie. To też nie ten krąg.[/QUOTE] Tak, ponieważ owe szaraki mówiły, ze spoko, same tak swoje psy wychowują i pytają czemu mam go na szelkach a nie w kolczatce. Stad moje pytanie ale o radę i pomoc, a nie obrażanie i mówienie czy mój mąż ma problem. Tak? Czy to nielogiczne? Nie jest skrytykowany za to że jest tylko za to, ze został podany nieadekwatnie. A za ścianą nie mieszka dogomaniak, a gdyby mieszkał i zadzwonił do TOZu czy gdzies to by był dla mnie conajmniej burakiem, bo ewentualnie nad jego głową rozgrywają sie dantejskie sceny darcia sie i karania non stop dzieciaka. Przypomina mi sie od razu sytacja jak w ekspresie reporterów pokazali babcie, co jej sie dom spalił i codziennie jeździła sprzedawać jakieś smieci by psom dac jeść, ale przez pożar miała zimno w domu. "Dogomaniacy" tacy własie zadzwonili do TOZu że pieski cierpią, bez zainteresowania czy ta kobieta ma co jeść.
  5. Bo komenda an meisjce ma trwałość 10 sekund, pies wychodzi i wraca i znów żebrze. Komenda nie wolno ma działanie 3 sekundowe, peis przestaje patrzy i zaczyna znów, kiedy ma wyjść z kuchni, wychodzi obraca sie i wraca. Pies doskonale zna wszystkie komendy, łącznie z tym że nauczył go zabawy ence pence, więc nie w komendach problem. Pies jest uparty, a mąż niecierpliwy. Dla niego powiedzenie raz uważa, że jest wystarczające, drugi raz już jest podniesiony krzyk, trzeci raz to machnięcie po ogonie. Męża nie zmienię, mogę jedynie pomóc mu ukierunkowac jego zachowanie, dac powód do myslenia i zastanowienia sie nad tym. A wyzywanie go przez obcych ludzi na forum jest poprostu nie na miejscu. To czy i jakie ma problemy jest jego/naszą sprawą. Wiesz dziadkowie mają to do siebie, że jak już nimi są to nie chce im sie być groźnymi wychowawcami. A z domu wyniosłam inną naukę, najpierw dzieci, później ja, a na końcu zwierzęta. Cóż, na tym forum takie podejscie do zycia jak widac jest patologią.
  6. sorry za OT ale mnie korci. Ciekawa jestem ile z Was, światłych i świadomych że psa sie nie bije, tak na prawde nie widzi nic złego w "wychowawczym klapsie" dla dziecka. Jeśli większość, to aż dziw bierze, gdy w efekcie podczas rozmów, ankiet itd taka masa ludzi wypowiada sie, ze od klapsa jeszcze nikt nie umarł. tak jak większość ludzi używa kolczatki jako normalnej obroży, tak ci sami ludzie nie widzą nic złego w klapsie dla psa. Nie wierzycie? Spytajcie sie zwykłych właścicieli, tych szaraków, którzy nie przesiadują na forach.
  7. tabaluga bez przesady, nie każdy człiwiek nie radzący sobie z agresją w jakiś sytuacjach jest ćwokiem ze wsi. Bądź na tyle miła i nie obrażaj, bo zawiewa od Ciebie identyczną agresją o jaką posądzasz mojego męża. Tłumaczyć czy osoba nie radząca sobie ze złością umie kochać nie będę, poznasz, mężczyzne, kobietę, dziecko to sie pomądrzysz. I może jeszcze jedno, bo sie chyba rozpędzają co niektóre strażniczki. Pies nie jest karcony za to, że siedzi, patrzy i merda ogonem. Nikt do niego nie podchodzi w domu i nie bije go bo ma widzimisie, bo akurat sie nawinął pod rękę. To nie jest żadne wytłumaczenie że jest wogóle bity, lecz ponownie apeluję prosze nie popadajcie w przesade i nie demonizujcie już więcej. Zadałam pytanie na konkretny temat, a nie co sądzicie o moim mężu. A co do sprawy pogadałam z nim wczoraj prosząc by logicznie wyjaśnił co pies rozumie przez jego zachowanie, stwierdził, ze fakt, nic nie rozumie. Spytałam też jakby notorycznie nie spuszczał klapy od kibla, czy zaczął by to robić gdybym zamaist mu powiedzieć bądź pokazac własciwe ułożenie klapy poprostu go ździeliła. Myślał nad tym intensywnie, ale przyznał rację. radzenia sobie z frustracją nie uczy się czarodziejsko tak jak zapala światło w pokoju. Te słowa kieruje do wszelkich nieskrzywionych specjalistów.
  8. [quote name='karjo2']Szuka pomocy w klopotach rodzinnych, to jedno, drugim jest koszmarne zycie psa, ktory sie w to nie pchal i nie prosil, jemu najpierw trzeba by pomoc. A za jakis czas bedzie znow o pogryzieniu opiekunow.. tyle, ze nikt nie dopisze, na ile zwierze bylo zdesperowane i nie widzialo innej drogi. PS. Cyt. wypowiedz Ulv: "następujące fragmenty z Ustawy o ochronie zwierząt: "Art.6.2. Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności: 1) [COLOR=darkorange][B]umyslne zranienie[/B][/COLOR] lub okaleczenie zwierzęcia, nie stanowiące dozwolonego prawem zabiegu lub doświadczenia na zwierzęciu, (...) 4) bicie zwierząt przedmiotami twardymi i ostrymi lub zaopatrzonymi w urządzenia obliczone na sprawianie specjalnego bólu, [COLOR=darkorange][B]bicie po głowie, dolnej części brzucha, dolnych częściach kończyn[/B][/COLOR], (...) 9) [COLOR=darkorange][B]złośliwe straszenie lub drażnienie zwierząt[/B][/COLOR], (...) Rozdział 11 Przepisy karne: Art. 35 35.1 (11) Kto zabija zwierzę z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art. 34 ust. 1-4 [B][COLOR=darkorange]albo znęca się nad nim w sposób określony w art. 6 ust. 2[/COLOR], podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. [/B]35.5 W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1 lub 2, sąd może orzec nawiązkę w wysokości od 25 zł do 2.500 zł na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce albo na inny cel związany z ochroną zwierząt, wskazany przez sąd. "[/QUOTE] karjo cieszę się, że jesteś zaznajomiony/a w przepisach, cóż donosu na policję składać nie będę, poza tym pies prócz ręki nie jest niczym bity i nie po łbie, a po zadzie. Nie jest to proba tłumaczenia męża, ale nie przesadzajmy z drastycyzmem. Ciesze się też, że jesteś psychologiem i wiesz kto w czym szuka pomocy. Nie pytałam o problemy swojego męża, tylko o sposób pertraktacji co do zachowania wobec psa. Chyba że Twoja ceiełka w tym temacie brzmi żebym go postraszyła policją.
  9. [quote name='tabaluga1']Pozbądź się męża :D[/QUOTE] trochę to nie na miejscu :D Czasem własnie cholera próbuję, mówię na spacerze weź smakołyka zawołaj psa, weźmie, zawoła. siedzimy w domu, mówie jak cos zrobi pochwal go od razu, nie czekaj, jak zrobi cos źle to mów tylko gdy widzisz ale nie imię, a fe, źle, bądź nie. I sie zaczyna, ze wciąż go ustawiam, że uważam, ze jest do dupy, że cos tam. Szczerze mówiąc ustawiam go wciąz i czasem myslę, ze w kwestii podejścia do zwierzat póki co jest do dupy. Poswięca psu uwagę, bawi się z nim, aportuja, rzuca misia, komendy bla bla bla, ale tylko jedną rzecz pies zrobi źle to sie zaczyna darcie i męczenie. Bo stoi nad talerzem jak jemy (mamy niski stół), bo wchodzi do kuchni, mimo, ze nie może, bo włazi na łózko choć tez nie może, bo kładzie sie na kocie, który miauczy w niebogłosy (własnie za to mąż sie na nim kładzie by pokazać, ze kota to też boli). O dziwo własnie z kotem mąż nie ma problemu, choć zanim pojawił sie w domu, mówił mi że kotów nie lubi, kot w sumie nie włazi tam gdzie nie może, ale nawet jak wejdzie to jest przeganiany po kociemu (czyli durnowaty troche tekst psiii), smiałam sie kiedyś by i psa tak wychowywał, ale cóż...
  10. [quote name='filodendron']Wiesz, nie zrozum mnie źle, ale to jest raczej pytanie do zadania w jakiejś poradni rodzinnej, u psychologa albo coś w tym stylu. Masz kłopot z mężem a nie z psem. No i jak ten pies wpadł w ten kompot niczym śliwka? Nie było wcześniej wiadomo, że mąż nie lubi zwierząt?[/QUOTE] Nie, to mąż przyprowadził do domu psa, on twierdzi, ze lubi psy, a naszego kocha. Ale widać chyba tylko w opowieściach. Więc skoro pies już jest, mąż nie bardzo wie jak sobie z nim poradzić zastanawiam się. Psycholog..:) Twierdzi, że nie otworzy sie przed obcym człowiekiem :) Ja bym chciała tak pedagogicznie na niego, bez kłotni, bo tylko sie zbuntuje i zacietrzewi, tak pogłaskać go niby, a wbić mu w głowe, żeby sie zastanowił i powstrzymał... Jakiś argument, ze pies czuje, że nie jest głuchy, ale na tyle dosadny by mąż zaczał się zastanawiać nad tym co robi zanim zrobi. Żeby zaczał dzialać konstruktywnie a nie bez sensu...
  11. Mój mąż bije psa. Nie trafia do niego tłumaczenie, ani proszenie, ani nic. Co zrobić? Poza tym komendy wydaje krzykiem, lub przynajmniej podniesionym głosem, pies zazwyczaj go olewa. Kolejną z metod wychowawczych to siadanie na psie, dogniatanie go do ziemi i tarmoszenie. Ponawiam więc pytanie co zrobić? Pogadanki nie odnoszą skutku. on jest ze wsi i u nich jak świat światem psa sie trzymało krótko, karciło itd. Przykład prosty, uczyłam psa w końcu chodzić bez wyrywania barku, mąż pojechał na tydzień do teściów, na pierwszym spacerze pies mnie szarpał. Gdy mąż go prowadzi to go ciąga i krzyczy do niego ciągle, wogóle wciaż sie drze do tego psa. Gdy już w akcie szantażu mówie, że jak nie umie sie zająć psem, to niech mu znajdzie dom, to gada, że nie bo on kocha tego psa i że będzie sie starał, starał, czyli gdy pies wlezie na umytą podłogę, nie chce wyjść z kuchni albo notorycznie coś powtazar, mimo krzyków (zakazów) męża bije go. Kolejną rzecza jak wytłumaczyć temu gamoniowi, ze pies gdy robi coś niewłaściwego, to nie jest metodą powiedzieć do niego karcąco po imieniu, zwłaszcza gdy siedzi w drugim pokoju i tylko słychać dźwięki. Szkoda mi psa, naprawdę bardzo szkoda i nie chcę go oddawać, ale jak ma się męczyć z moim mężem to wole by ktoś mu dał budująca miłość, żeby przestał sie wydzierać na okrągło i miał serce.
×
×
  • Create New...