Jump to content
Dogomania

czarny pies

Members
  • Posts

    8
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by czarny pies

  1. Również jestem już od jakiegoś czasu myślami z Albinką. Musi być dobrze! Tyle pozytywnych i życzliwych myśli, więc nie może być inaczej. Ela, banerek Niedźwiadka nie działa.
  2. Z deszczu pod rynnę. Karygodne! :shake: Trzeba uważać by przyszli właściciele nie brali psa dla swojego planu, a mianowicie [SIZE=3][B]zarabiania na oddawaniu jego krwi[/B][/SIZE] i transfuzjach! Niestety, ale właśnie do tego może być potrzebny. Biznes na krwi. Ludzie, no to się w pale nie mieści :-( Ile cierpienia, bólu i strachu ten pies doznał w swoim życiu.
  3. [quote name='clockwork'][SIZE=4][B] [COLOR=Red]UWAGA!!!! poszukiwani sprawcy brutalnego mordu!!!!! [/COLOR] [URL]http://www.zory24.pl/artykul/zabili-lanie-z-dzieckiem,2405.html[/URL][/B][/SIZE] [video=youtube;W1ZiLXgKf7M]http://www.youtube.com/watch?v=W1ZiLXgKf7M[/video][/QUOTE] Tekst skopiowany z miejsca na wypowiedzi: "~Dana25 (2010-04-11 15:57:40) "Policja apeluje do wszystkich, którzy posiadają jakiekolwiek informacje, mogące przyczynić się do ustalenia sprawców". A nieprawda! Byłam na policji z pewnym wnioskiem w tej sprawie, oficer dyżurny nie przejawiał zainteresowania, ale z obowiązku mnie wysłuchał. Nic o tej sprawie nie wie i polecił mi pójść lub zadzwonić do Nadleśnictwa. Więc wyszłam. Raczej nie przejawię już społecznego obowiązku w żadnej sprawie!" ... i czemu mnie to nie dziwi... :-(:-(
  4. Super zakończenie. Happy end ! :lol: Chociaż kupy się nie trzyma :cool3: - pani właścicielka twierdziła, że psa przywiozła z Rodos 5 lat temu, miała go u siebie niecały rok, a zaginął jej 2 lata temu... hm... interesujące. A prawda o Grecji - nie przypuszczałam! ... że w meksyku, chinach i w cholernym peru dzieją sie takie i gorsze dramaty to owszem... Boże, no nie mam nawet słów na to, nie można chyba znaleźć właściwych. Do mojej czarnej listy dołączam i Grecję.:angryy:
  5. Przepraszam , że tak długo się nie odzywałam. Do końca ciąży marne szanse , że wyjdę stąd. Wysłałam koleżankę tydzień temu. Była tam 3 dni pod rząd i nikogo nie było w mieszkaniu. Pies cały czas sam na balkonie. Dowiedziała się od jakiejś babuszki, że pies siedzi tam tak na stałe od małego, od miesięcy lub lat - nie wiem. Ponoć jakiś młody mięśniak bije tego psa i pies niby nie opuszcza balkonu i na 100% nie jest wpuszczany do mieszkania. Z okna widziałam ten pusty garnek i wiem, że pies głoduje. Dlatego kilka rzeczy nie trzyma się kupy. Nawet jeśli pies chodzi na spacer w co nie wierzę. A może od święta. Dziwne, że dzielnicowy go tak świetnie zna ale OK, nie wnikam chociaż to Łazarz i tam dzielnicowy nie ma nic do gadania bo trzęsie gaciami żeby nie skończyć podobnie jak dzielnicowy Jeżyc. Zatem mówić to sobie może wiele dla ochrony własnego tyłka i świętego spokoju. Bardzo chciałabym w to wierzyć ale wiem sama co widziałam - lało i psa nikt nie wpuścił, pies wył, chciał zeskoczyć czy też wejść na gzyms, leżał na zimnym betonie. Tak czy owak to nie jest normalne, godne życie. Teraz wciąż pada i zapewne pies tam jest, niedługo będą upały i pies też tam będzie... Po co mu ten pies? Do maltretowania? Chciałam Wam bardzo podziękować. Na nikogo już teraz nie można liczyć, nie ma w Polsce odpowiednich organów. Gdyby nie Wy to nie wiem co by się stało z tymi wszystkimi psami. Hańba aby prywatni ludzie musieli tak działać i się narażać bo nie ma kto pomóc! Dziękuję raz jeszcze. W ogóle , że uwierzono , zaufano mi bez dowodu żadnego i podjęto takie niesamowite działania. GoniuP [B]proszę uważaj tam na siebie[/B]. Rozmawiałam z osobami z Poznania tu w szpitalu szczególnie i wiem co to za dzielnica straszna jest. Będę Was odwiedzać i trzymać kciuki za tego pechowca czarnego.
  6. Eh. Dobrze by było. Pojadę tam jeszcze raz w tym tygodniu i postaram się zrobić jakąś fotkę jeśli psiutek będzie. Wkleję ją na forum jako dowód. Być może pies niszczy mieszkanie podczas nieobecności właścicieli i dlatego go tam zamykają. Pytanie tylko czy to już przypadkiem nie jego stałe miejsce, skoro w NIEDZIELĘ o 21 jeszcze nadal tam tkwił. To znak, że nikt się nim nie zajmuje, tym bardziej w tygodniu. Chociaż żeby mu tam jakiś daszek postawili, matę/koce i jedzenie dali to już by było coś. Chociaż to żadne życie dla tak dużego psa, męczarnia. A na mądralę wygląda. I tak dobrze, że zimę przeżył. Dzięki, Dineh.
  7. Pies nadal na balkonie. Nie wiem które to mieszkanie , szłam na wyczucie, nie byłam pewna czy to są właściwe drzwi, nikt nie otworzył. Chciałam popytać sąsiadów w tej sprawie ale również nikt nie otwierał żadnych drzwi na tym piętrze. Prawdopodobnie lokatorzy byli w pracy. Zabrałam ze sobą lornetkę i ubłagałam żeby stróż otworzył salę wykładową w kamienicy naprzeciw. Na balkonie stało coś , co wyglądało jak biały garnek - był pusty. Pies pewnie jest bardzo wychudzony, czego nie widać bo wygląda jak sznaucer olbrzymi , jest długowłosy. Wygląda na bardzo młodziutkiego. Patrzył na mnie przechylając główkę jak szczeniak. Niestety nie mam możliwości aby jeździć codziennie do Poznania i się tam dobijać. Mąż mówi, że nie mam uprawnień aby działać w sprawie tego biedaka. :( Ma rację. Nie mam nawet wiedzy jak w takich przypadkach postępować i rozmawiać. Mogę tylko pogorszyć sytuację tego zwierzęcia. Najbardziej boje się , że pójdzie właśnie np. do piwnicy i tam umrze z głodu bo o nim zapomną. Tu przydałyby się działania prawne i ktoś znający się na takich przypadkach z wiedzą jak działać by nie pogorszyć. Nie wiem już. Może panikuję za bardzo i nie dzieje mu się żadna krzywda? Chociaż jego widoku w tej ulewie i wycia nie zapomnę długo.
  8. Dobry wieczór. Na ulicy Henryka Siemiradzkiego na balkonie ktoś zostawił dużego psa. Na miejscu byłam od 8 - 21 i około 50 osób oglądało straszny widok z okna - mieliśmy naprzeciw zajęcia. W tym czasie pies cały czas był na tym balkonie , właścicieli brak. Była ulewa pies cały mokry, bez żadnego zadaszenia , bez jedzenia, stał biedak i mókł. Potem leżał na gołym , mokrym betonie opierając nos o szybę i co chwilę wychylał się przez barierkę jakby czekał na pana. Wieczorem już tylko wył i próbował wyskoczyć z balkonu przez szczeliny między kratami ale tam bardzo wysoko jest - balkon leży jakby na dobudówce - niby I piętro , jednak to pierwszy balkon od dołu, poniżej nic nie ma. Na próżno łudziłam się, że właściciele za moment wrócą... Nikt zmarzniętego psa nie zabrał do domu na noc. Nie wiadomo jak długo już tam przebywa i w ogóle o co chodzi :angryy::-( Boli mnie, że sąsiedzi nie reagują. Jeśli właściciele go nie chcą to powinni go oddać, a nie męczyć. Pies wyraźnie cierpi i bardzo się bał, denerwował, chodził już pod wieczór niczym lew po klatce i wciąż do połowy ciała wychodził na gzyms. Może spaść! Wstrzymałam się przed dzwonieniem na straż ponieważ mogą jedynie pogorszyć sytuację i pies skończy gorzej - na przykład zamkną go w piwnicy !! Po zajęciach obeszłam ten teren. Chciałam się dowiedzieć co to za mieszkanie. Trzeba wejść na podwórze obok pubu i od razu po prawej jest ten balkon - nie ma tam żadnej bramy, można swobodnie wejść. To jest zaniedbanie i to poważne. Niedługo przyjdą upały i pies może nadal tam będzie bez wody w słońcu całe dnie. Nie wiem jak pomóc temu stworzeniu :( Boję się, że interwencja może pogorszyć sytuację tego psa. Ale nie może tak być, że zwierze mieszka na balkonie bez schronienia, być może nawet wody nie ma i w każdej chwili może wypaść. To sadyzm. Czerwona plama na zdjęciu to balkon z psem [URL=http://efotek.pl/][IMG]http://gfx.efotek.pl/images/422s50q0ecyu7f09z65s.png[/IMG][/URL]
×
×
  • Create New...