Dobry wieczór.
Na ulicy Henryka Siemiradzkiego na balkonie ktoś zostawił dużego psa. Na miejscu byłam od 8 - 21 i około 50 osób oglądało straszny widok z okna - mieliśmy naprzeciw zajęcia. W tym czasie pies cały czas był na tym balkonie , właścicieli brak. Była ulewa pies cały mokry, bez żadnego zadaszenia , bez jedzenia, stał biedak i mókł. Potem leżał na gołym , mokrym betonie opierając nos o szybę i co chwilę wychylał się przez barierkę jakby czekał na pana. Wieczorem już tylko wył i próbował wyskoczyć z balkonu przez szczeliny między kratami ale tam bardzo wysoko jest - balkon leży jakby na dobudówce - niby I piętro , jednak to pierwszy balkon od dołu, poniżej nic nie ma. Na próżno łudziłam się, że właściciele za moment wrócą... Nikt zmarzniętego psa nie zabrał do domu na noc. Nie wiadomo jak długo już tam przebywa i w ogóle o co chodzi :angryy::-( Boli mnie, że sąsiedzi nie reagują. Jeśli właściciele go nie chcą to powinni go oddać, a nie męczyć. Pies wyraźnie cierpi i bardzo się bał, denerwował, chodził już pod wieczór niczym lew po klatce i wciąż do połowy ciała wychodził na gzyms. Może spaść!
Wstrzymałam się przed dzwonieniem na straż ponieważ mogą jedynie pogorszyć sytuację i pies skończy gorzej - na przykład zamkną go w piwnicy !! Po zajęciach obeszłam ten teren. Chciałam się dowiedzieć co to za mieszkanie. Trzeba wejść na podwórze obok pubu i od razu po prawej jest ten balkon - nie ma tam żadnej bramy, można swobodnie wejść.
To jest zaniedbanie i to poważne. Niedługo przyjdą upały i pies może nadal tam będzie bez wody w słońcu całe dnie.
Nie wiem jak pomóc temu stworzeniu :( Boję się, że interwencja może pogorszyć sytuację tego psa. Ale nie może tak być, że zwierze mieszka na balkonie bez schronienia, być może nawet wody nie ma i w każdej chwili może wypaść. To sadyzm.
Czerwona plama na zdjęciu to balkon z psem
[URL=http://efotek.pl/][IMG]http://gfx.efotek.pl/images/422s50q0ecyu7f09z65s.png[/IMG][/URL]