Sarunia pojechała do nowego domu. Ludzie, którzy ją zabrali spędzili u mnie całe popołudnie, zabrali ją na spacer, Sara wróciła szczęśliwa. Wyszła z nimi ponownie, widziałam, że czuje się przy nich bezpiecznie.Nowi właściciele zawsze mieli psy, osą w traumie po ciężkiej chorobie i śmierci 14 letniego przygarniętego kundelka, wzbudzili moje zaufanie, dlatego zgodziłam się,żeby ją zabrali. Pomyślałam, ze nie muszę oglądać miejsca , w którym Sarunia spędzi resztę życia, bo gorszych warunków niż w moim domu mieć penie nie będzie, za tydzień pojadę zobaczyć jak się Sunia czuje, Podpisałam umowę adopcyji tymczasowej. Wierzę i czuję, że Sarusia ich pokocha i pragnę tylko żeby oni pokochali ją tak mocno jak ja :-(
Serce mi pęka i chyba zaraz dostanę zawału :-(
Dam znać, co sie z Sarą dzieje
Teraz jestem w szoku i nie bardzo jestem w stanie napisać coś więcej
Dzięki wielkie za wsparcie i pomoc dla wszystkich
Dobrej nocy
Sylwia:-(