Jump to content
Dogomania

Kira-F

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Occupation
    blogerka

Contact Methods

  • WWW
    http://cyber-girl.net

Kira-F's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. [quote name='Plicha']To super :) A co z tym domkiem, który chciał Biszkopcika adoptować? Nadal jest zainteresowany?[/QUOTE] Tak, ale z lekka zdezorientowany tym, co się dzieje. Fajnie byłoby, gdyby udało się coś ustalić.
  2. Dobra, czy ktoś wie o co chodzi? Do schroniska zadzwoniła dziewczyna z GL, która zajmuje się psami. Usłyszała podobno, że Mikołaj wcześniej brał jakiegoś Labradora, ale go oddał bo bał się o swoje małe dziecko - i dlatego nie chcą mu dać tego psa. Jest to bzdura, Mikołaj nie ma własnej rodziny, a o istnieniu tego schroniska dowiedział się ode mnie. Druga sprawa - podobno pies na filmie to RUDY (co jest ciekawe, bo on nie jest wcale rudy) - i nie było chętnych do jego adopcji. Co też jest bzdurą, bo chętny był, Mikołaj właśnie. Tego psa konkretnego chciał. Dyrektorka zgodnie z relacją, którą usłyszałam, powiedziała też podobno, że wolontariuszka, która wrzuciła ogłoszenie i film... pomyliła psy. I że już tam nie przychodzi. Wybaczcie, ale ta sprawa śmierdzi mi na kilometr. Czy ktoś z Was jest w stanie się zorientować na miejscu o co u licha ciężkiego chodzi? Bo ja sobie zaraz chyba druknę fotki psa i tam pojadę. Może Biszkopta po prostu JUŻ uśpili, a teraz jak się głośno zrobiło to próbują tuszować sprawę? Sorki, zdezorientowana jestem, a to, co się dzieje, to paranoja jakaś. Czy ktoś mógłby sprawdzić co tak naprawdę jest grane? Nikt się nie wypiera tego, że Biszkopt jest w schronisku,
  3. [quote name='Jola+Rani+Sari']Dziwi mnie kierunek tej dyskusji. Wydaje mi się, że jeżeli jest dom dla psa i człowiek, który chce z nim pracować, to trzeba dać psu szansę. Gdyby nie dano szansy Trotterkowi, z którym AnkaRa pracuje już 2,5 roku, to nie byłoby Trotterka. Wczoraj minęły 2 lata mojej pracy z Sarinką, która chyba nigdy nie pozbędzie się lęku przed obcym człowiekiem... Sari bardzo zmieniła sie w ciagu tych 2 lat. Nie jest już przerażonym psim nieszczęściem. Dostała od losu szansę i wykorzystała ją. Potrafi bawić się pluszakami, przychodzi na pieszczoty, toleruje obecność opiekuna w czasie jedzenia. Powoli, ale zmienia się na lepsze. Uważam, że Biszkopcik też zasługuje na swoją szansę :)[/QUOTE] Też tak myślę. Doprowadzenie Sońki do stanu używalności zajęło mi ładne parę lat, a i tak do tej pory pryska, a na każdego obcego na wszelki wypadek reaguje warczeniem i szczerzeniem zębów, dopóki nie upewni się, że nic jej nie zamierza zrobić. I co z tego? Od 10 lat mieszka ze mną, w domku, z ogrodem, codziennie biega za patykami i piłką, ma pełną michę, regularne szczepienia, swój fotel i towarzystwo do zabawy. Charakter ma wredny, ale ja też. Świetnie się zgrałyśmy. Czasami potrzeba po prostu, żeby swój trafił na swego ;-) Wredna Sonia trafiła na wredną mnie - i sobie ułożyłyśmy wzajemne stosunki, w życiu nie miałam tak bliskiej relacji z żadnym zwierzęciem. Biszkopt-samotnik trafił na Mikołaja-samotnika - i też myślę, że się dogadają. Ja chciałam tylko poruszyć jeden temat jeśli można... Różnica między schroniskiem a domem Mikołaja jest taka, że w tym drugim będzie miał "swojego" człowieka, przez cały czas tego samego. Będzie miał spokój i czas na to, żeby dojść do wniosku, że nie taki człowiek zły jak dotąd sądził. Sonia przekonała mnie, że to, że pies nie lubi obcych nie znaczy, że się do "swojego człowieka" nie przywiąże - bo to jest inna relacja, to już nie ktoś, kto wpada na trochę, ale stały element otoczenia. I ten element nie krzywdzi, więc można poczuć się bezpieczniej. W schronisku tak się nie da ze względu na warunki - psów jest dużo, ludzi mało, otoczenie mało przyjazne... A co do możliwości ucieczki - to ja na podstawie swojego doświadczenia z pryskającym psem, nie wychodziłabym przez jakiś czas z Biszkoptem na dwór. Ani na smyczach, ani tym bardziej luzem na ogród. Najpierw podstawowe zaufanie, dopiero potem wspólne wyjścia, coraz dłuższe. Bo szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie jak by to miało wyglądać - wypuścić go na ogród i potem co, łapać siłą i ciągnąć do domu...? Przecież to dokładna odwrotność spokoju i poczucia bezpieczeństwa...
  4. [quote name='millarca']Widzisz, pies NA PEWNO kiedyś zakończy życie niezależnie od tego, czy go się uśpi, czy nastąpi to w sposób naturalny. Według mnie znacznie ważniejsza jest jakość życia niż jego długość. Pies, który ucieknie najprawdopodobniej zginie w męczarniach - zostanie postrzelony przez myśliwych, potrącony przez samochód, rozchoruje się i nie otrzyma pomocy weterynaryjnej, itd. Wcześniej czy później najprawdopodobniej czeka go wielogodzinna agonia w bólu. Albo zostanie schwytany przez hycla i skończy jeszcze gorzej. Na pewno ludzie nie pozwolą mu żyć sobie spokojnie na wolności.[/QUOTE] Zgadzam się, że jakość bywa (bo nie zawsze jest) ważniejsza. Nie zgadzam się jednak z tym, że siedzenie w kącie schroniska, cały czas w zamknięciu - jest tą "wyższą jakością" w stosunku do możliwości swobodnego biegania po lesie. "Najprawdopodobniej" to nadal nie to samo co "na pewno" - jedyne "na pewno" zaś jest w przypadku uśpienia. To takie trochę "zabijemy go, bo możliwe, że za jakiś czas ktoś go zabije" - wybacz, nie zgadzam się z takim podejściem. Tak, może i kiedyś wpadnie pod samochód albo zastrzeli go myśliwy. Ale wtedy jego ostatni dzień będzie swobodnym bieganiem po lesie i wygrzewaniem się na słońcu, a nie kuleniem się ze strachu w kącie. I to właśnie moim zdaniem jest lepsza jakość życia. Może skrzywiona jestem, bo swego czasu pomieszkiwał u mnie wilk. Taki pół-klasyczny, chyba mieszaniec z owczarkiem niemieckim, ale ewidentnie wilk. Pomieszkiwał to najlepsze określenie, bo nigdy nie został na stałe. Wpadał przez parę lat, czasami nawet sypiał ze mną w łóżku, ale zostać na stałe nie chciał nigdy. I nie był nieszczęśliwy.
  5. [quote name='millarca']Nie chcę nikomu wylewać kubla zimnej wody na głowę, ale jeśli prawdą jest to co napisałyście wcześniej: Ja bym się poważnie zastanowiła, czy uśpienie nie jest dla Biszkopta najlepszym wyjściem. Pamiętajcie, co spotkało Rudkę, a była o wiele bardziej zsocjalizowana niż Biszkopcik: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/173615-Polsko-pomA-A-PrzyA-AE-cz-siAE-do-poszukiwaA-Rudki-Ona-moA-e-byAE-wszAE-dzie[/URL][/QUOTE] Hej. Na początek się przywitam może ;-) Robicie tu naprawdę mnóstwo dobrego, dzięki że jesteście! Specjalnie się zarejestrowałam żeby zadać to jedno pytanie - bo nie za bardzo rozumiem: Dlaczego uśpienie miałoby być lepsze niż potencjalna ucieczka...? Mam niejasne wrażenie, że zabicie psa nijak nie może być dla niego lepsze niż zwianie na wolność i życie tak jak żył wcześniej. Ok, BYĆ MOŻE coś mu się stanie. Ale to BYĆ MOŻE. Jeśli się go uśpi - to NA PEWNO ZDECHNIE. Gdzieś się mylę...? PS. To ja jestem "ta z GL", która Mikołaja znalazła. Też wzięłam sobie psicę-panikarę. Do tej pory co jakiś czas udaje jej się prysnąć, chociaż jestem coraz lepsza w szybkim "odławianiu", zazwyczaj już parę metrów dalej. Poza tym jednak nic jej nie jest, w tej chwili np. kłóci się z drugą psą o sznurek do zabawy... Dlatego nie rozumiem tego twierdzenia powyżej w cytacie...
×
×
  • Create New...