Witamy,
po pierwsze nie trzeba nas uświadamiać o chorobach, sterylności, bo swoją drogą oboje jesteśmy ratownikami medycznymi i nie sugerujemy się opinią jednego lekarza, nie pisalibyśmy tutaj i w ogóle nie poruszali tego wątku, gdybyśmy uprzednio nie skonsultowali tego z innymi lekarzami-to dla Waszego spokoju. Po drugie sama się wychowałam w domu z dwoma psami, kotem, kozą, kurami i kogutem-mój tato jest lekarzem weterynarii (na śląsku), więc jednocześnie dopieszczałam zwierzątka na lecznicy-moim marzeniem od zawsze było, żeby moje dzieci również wychowywały się ze zwierzętami, jest mi bardzo przykro, że okazało się to niemożliwe. Z własnego zawodowego doświadczenia wiemy, że lepiej nie ryzykować-możecie się z Nami nie zgadzać-trudno-taki mamy zawód, że swoje wiemy;) sami nie tworzyliśmy i nie tworzymy sobie sterylnego świata, więc tym bardziej nie robilibyśmy tego Maleństwu, nie jest to wątek o zainteresowaniach, ale jesteśmy nadal aktywnymi harcerzami i do pory narodzin synka to były rajdy, góry, wspinaczka etc.-teraz czas trochę przystopować. Niestety chcieć, a móc jest różnica.
Tak, Maksia mamy od poprzednich właścicieli-był bardzo zaniedbany, miał bardzo zagrzybiałe uszy i ważył 51kg-teraz 38, przez wcześniejsze zaniedbanie teraz trzeba średnio raz na dwa miesiące rozpoczynać całe leczenie od nowa, u nas w Lesznie biorą sobie za to średnio 50-100-150zł od wizyty, na którą chodziliśmy co drugi dzień. Próbowaliśmy poruszyć kręgi znajomych, ale niestety nikogo nie zmusimy na siłę do przygarnięcia Maksia...moi rodzice również nie mogą go wziąć, gdyż sami mają jednego labradora, z którym Maks się nie dogaduje za dobrze, mimo, że spędzili miesiąc ze sobą, więc to też odpada.
Napisaliśmy tu z prośbą o pomoc, a nie o pouczanie, więc troszkę się opanujcie z pochopnymi wnioskami, ale nie mamy o to żalu, bo w końcu się nie znamy;)