witam,
zwracam się o pomoc w znalezieniu nowego domu dla naszego psa. Nasza trzyletnia córka od pół roku choruje na choroby związane z układem oddechowym. W styczniu miała niewydolność oddechową i trafiła na intensywną terapię, potem był 3-tygodniowy pobyt w szpitalu. Po wyjściu zachorowała i miała ponownie duszności. Wszystko wskazuje na astmę. Lekarze zalecili pozbyć się w domu wszystkiego, co może powodować ciągłe nawroty duszności i świszczenia w płucach, w tym przede wszystkim psa.
Problem polega na tym, że nasz pies nie jest łatwy do przygarnięcia i nie wiem, czy jest w ogóle szansa na znalezienie w takiej sytuacji kogoś, kto weźmie go do siebie.
Pies - Kapsel jest zwykłym kundlem. Ma ok. 40-50 cm wysokości, jest czarny, podpalany, jamnikowaty. Wzięłam go ze schroniska w 2001 r. jako szczeniaka. Powiedziano mi wówczas, że ma 3 miesiące i wpisano "na oko" datę urodzenia 2 listopada 2000r. Od początku pies był bardzo energiczny i zawsze mocno pobudzony. Niestety nie umiałam sobie z nim poradzić. Kilkakrotnie w sytuacjach konfliktowych pies potrafił mnie ugryźć. Weterynarze radzili "stoczenie wojny", aby przejąć dominację. Pomimo prób, nie udało się. Sytuacja zmieniła się, kiedy do domu wprowadził się mój narzeczony. Na samym początku pies też go parę razy pogryzł. W końcu zaakceptował sytuację. Nie tyle chodziło o nową osobę, ale o to, że musi się podporządkować. Co jakiś czas dochodziło do spięć między nimi - jak to wytłumaczyła treserka, którą kiedyś zaprosiliśmy na rozmowę- pies niby zaakceptował nowego pana, ale jednak dalej próbował co jakiś czas przejąć dominację w domu. Mnie pies nie uważał za swojego "pana", tylko za osobę, która daje jedzenie i picie. Po paru latach pojawiło się w domu dziecko. Nie było w zasadzie agresji, jednak parę miesięcy temu, kiedy córka zaczęła się interesować bardziej psem raz chapnął ją i lekko drasnął w mały palec. Po tej sytuacji udałam się z psem do weterynarza, który jest psim psychologiem. Stwierdziła, że pies jest cały czas w stanie pobudzenia i ma zaburzoną równowagę. Dostał leki, które miały go uspokoić, czyli psychotropy. Przez jakiś czas rzeczywiście się uspokoił, ale też czasami chodził po prostu osowiały, nieobecny, jak "naćpany". W którymś momencie zaprzestałam więc podawać leki. Nie bez znaczenia dla jego pobudzenia jest jego alergia. Pies ma stwierdzoną alergię na roztocza i kurz, prawdopodobnie też pokarmową. Jeśli nie dostaje odpowiedniej karmy (najlepiej reaguje na Hill's Ultra Allergen Free), to drapie się i gryzie. Wtedy trzeba podawać mu encorton - czyli sterydy. Przez alergię pies notorycznie linieje. W domu jest dużo sierści i cięzko nad tym zapanować (to może być właśnie zagrożeniem dla naszej córki, bo może ona łykać tę sierść).
Kapsel jest przez cały czas szczepiony, jest wykastrowany. Kastracja miała na celu osłabienie agresji wobec innych psów. Niestety nic się nie zmieniło, dlatego jeśli na spacerze ma być puszczony luzem musi być w kagańcu.
Moi rodzice nie mogą wziąć psa, bo są u nich wnuki (dzieci mojej siostry), które są silnymi alergikami, poza tym często przebywają poza domem. Muszę więc szukać innego miejsca.
Jestem gotowa zapewniać właściwą karmę (opakowanie starcza na 2 miesiące). Pies jest we Wrocławiu. Kontakt do mnie [EMAIL="spirea@tlen.pl"]spirea@tlen.pl[/EMAIL] 605 693 195
dziękuję z góry za pomoc