MAxymilian
Members-
Posts
15 -
Joined
-
Last visited
MAxymilian's Achievements
-
tu jest link do dogomanii, bo ten tenat byl juz tu poruszany jestem tylko pośrednikiem w sprawie ; [url]http://www.dogomania.pl/threads/31124-Schron-KIELCE-mini-goldenka-GAFA-odesz%C5%82a-za-TM[/url] mail kontaktowy w razie czego - proszę pisać: [email]kieleckamordownia@gmail.com[/email]
-
Setki tysięcy bezpańskich zwierząt zalegają latami w schroniskach. W tym ponad 90 bernardynów i tych, które miały nimi być. Jedne mają szczęście, gdy trafią do dobrego schroniska, takiego, które zasługuje na miano tej nazwy. Inne trafiają do Kielc. Wojewódzkie miasto Kielce może poszczycić się jednym z najgorszych schronisk w całym kraju. Tam wolnotariusze mają zakaz wstępu, by cała prawda o tym miejscu nie ujrzała światła dziennego. Puste miski z wodą w środku lata. śmierdzące popsute jedzenie, którego nie chcą jeść, więc ze schroniska wychodzą szkielety. Masowe zagryzienia, gdyż psy dobierane są w sposób nieumiejętny, choroby zwierząt, nie leczenie ich, masowe usypianie.... TO SCHRONISKO W KIELCACH DYMINY. Przedstawione poniżej zdjęcia ze schroniska są drastyczne. Osoby o słabych nerwach proszone są o nieoglądanie ich. Bohaterką tego reportażu jest...szczęściara Agatka (w późniejszym terminie przedstawimy również historię Dimy - prawie bernardyna wyciągniętego również z tej mordowni). Bernardynka wyciągnięta w ostatniej chwili przed śmiercią. Nie wiemy dlaczego się tam znalazła,ale mam nadzieję, że los jest mściwy i ukaże jej właściciela za to, że o mały włos by nie przeżyła. Agatka była przerażona. Chora trafiła do schroniska. Chora bo nie widziała. Jej przerośnięta trzecia powieka i zapalenie oczu spowodowały, że nic nie widziała a co za tym idzie przeraźliwie się bała. Pracownik nie był na tyle wyrozumiały i nie świecił inteligencją i za jej agresję lękową skazał ją na pewną śmierć MORBITAL - w boksie dla psów agresywnych. Agatka wpadła w depresję, chciała umrzeć. Na szczęście znalazły się osoby, które na to nie pozwoliły. Dziewczyny wsiadły w samochód, przejechały kilkadziesiąt kilometrów i wyciągnęły ją z obozu zagłady. Agatka URATOWANA! Agatka okazała się kochanym i cudownym psiakiem. Psiakiem jakich mało. Niestety, stan jej zdrowia po wyciągnięciu z obozu zagłady pozostawia wiele do życzenie. Czeka ją operacja oczu (wcześniej opisany stan zapalny) i sterylizacja (początki ropomacicza). Koszty są adekwatne do jej wielkości i masy. Sterylizacja to koszt ok 400 zł, operacja oczu ok 400 zł. Najpierw musimy wykonać sterylizację. Agatka jest bardzo czuła na punkcie swoich oczu. Panikuje gdy ma mieć wlane kropelki lub zrobione badanie, dlatego w trakcie sterylizacji (w narkozie) przeprowadzone zostanie kompleksowe badanie jej oczu. Prosimy Was o pomoc. Pomoc suni wyrwanej z obozu zagłady. Suni, która już merda ogonkiem i kocha. Kocha tak samo jak każdy psiak, któremu uratuje się życie. Ale bez Waszej pomocy nie uratujemy ich za wiele. Nasze kieszenie nie dźwigną takich wydatków, których mamy sporo... Poszukujemy również wirtualnych opiekunów, stałych darczyńców, którzy pomogą nam ratować te, które już mamy oraz następne, które pomocy potrzebują. Organizujemy również bazarki, czyli aukcje charytatywne różnych rzeczy. Dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na ratowanie bernardynów. Większość bernardynów umieszczamy w płatnych hotelach. Koszt utrzymania to ok 500 zł miesięcznie + dodatkowe zabiegi. Jeżeli macie w domu cokolwiek, co jest Wam już niepotrzebne a nadaje się do sprzedaży prosimy o kontakt. (począwszy od zabawek, kosmetyków, akcesoriów firmowych a skończywszy nawet na przetworach domowych :) czy akcesoriach dla zwierząt) DZIĘKUJEMY! p.s przepraszam, nie wiedziałam, że trzeba być zalogowanym na face booku, żeby przeczytac wiadomość.
-
http://www.facebook.com/album.php?aid=39021&id=100000604226186&fbid=154825264547613 na powyższym linku znajdują się drastyczne informacje dotyczące traktowania zwięrząt w kieleckim schronisku dla zwierząt. BArdzo, bardzo prosimy o POMOC JAKĄKOLWIEK I ZAINTERESOWANIE SIĘ WĄTKIEM POZDRAWIAM CIEPŁO max
-
Dobrze.Spróbuje ostatni raz cos naspiać sensownego. Prosze sobnie odpowiedziec na jedno pytanie - czy ktos kto z miasta wyprowadza sie na surową wies jest bez pomysłu na życie?chyba musi miec cos w "zanadrzu" zeby nie zginąć na "prowincji" bo tu zycie jest dosc surowe i inne.Trzeba to lubiec.Tak łańcuch jest zdecydowanym problemem, który się zmniejszył - dzieki Wam zdałam sobie sprawe takk do konca, jak wielki.MOje psy jednak nie wisiały nigdy na łancuchu cały dzien bez kontaktu z nami, czy bez wychodzenia. JEST TO TYMCZASOWA I PRZEJSCIOWA SYTUACJA..................Łańcuch to też jest słowo, ktore od razu jest interpretowane w pewien sposób,wcale sie nie dziwie - sama wczesniej tak reagowałam na to słowo i psa na łancuchu. PASTUCH TEN NIESZCZĘSNY PASTUCH hahaha no z tym juz pisałam,ze PORADZIŁA MI TO PEWNA PANI,KTORA TEZ SIE UDZIELA TU NA FORUM Z WIELKIM POWODZENIEM, JEST MILE WIDZIANA I OCENIANA PRZEZ WAS- ostatnio to nie wiem, bo nie zaglądałam tu długo.Więc prosze dajcie mi juz spokój z tym pastuchem i czytajcie dokładnie co o nim napisałam.Z wszelkimi wątpliwościami ZAWSZE udaję się do ludzi, których uważam, że wiedzą wiele więcej ode mnie - tak jak i do Was.Fora jak i gadu gadu mają tę nieszczęsna wade, że łatwo sie jest na nich kłócić, bo zbyt szybko i pewnie interpretuje sie wszystko. NIE MOŻECIE BYC TAK PEWNI SWEGO, tak samo jak i ja.NIe znamy sie nie wiemy jak sie funkcjonuje na co dzien jaka jest histori człowieka jakie jego motywy itd.Kiedys przeczytałam tu na forum dyskusje dotyczaca wystaw i hodowli gdzie grupa osób kłóciła się z jedna pania hodowczynia i pomyslalam sobie - no banda debili , która ma psy i głosi zasady o miłosci,ale to przeciez nie prawda.To ocena krzywdząca dla Was i to jest zrozumiałe. Co jeszcze - kiedy zaczęłam terapie rzeczywiscie psy zeszły troche na bok.Ale teraz juz sie to zmnieniło - tez m.in dziekuje Wam za to, że mnie tak pojechaliscie - to jest wlasnie ten kubeł zimnej wody.POzytywny. Metody pani Fennel - jak PISAŁĄM moze są dobreALE NIE DLA MNIE. CZasami ludzie mają kisiel zamiast mógzu i zbyt dosłownie interpretuja pewne regóły,nie wiedziałam do konca jakie porcje sie stosuje przy stosowaniu pięciu minut.Nie bede pisac o metodzie bo to bezsensu.Np. na huskiego działa metoda stada, bo jest on bardzo hierarchiczny, na akite nie, bo to "kotopies":))))I stąd te wszystkie pokręcenia. Z bieganiem u huskich............no to jest osobny temat i forum osobne. Jest pewna pułapka z huskimi.Ale to już inna rasa i inna historia. Co tam jeszcze no...nie wiem.Zmieniła sie historia z psami.Od dwóch dni są szczęsliwe, biegają.Moj JOszi - bo tak sie nazywa akita, znowu sie ze mną droczy, bawi i "śpiewa" z rana jak sie budzi- glośno ziewa, że juz czas z nim wyjść.Nie ucieka z kuchni. Znalazł wczoraj kość którą przytargalismy do domu i wybuchło z tego całe zamieszanie....nie groźne/TAK TRZEBA UCZYC SIE JESZCZE RAZ UCZYC NIE TYLKO OD PSÓW ALE TEZ OD LUDZI.A mając psy - tak, oczywiscie od psów. W nianki dla psów moge wierzyc u kilku procentowej grupy ludzi,ale nie u wszystkich.>.................. Bardzo WAs pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za rady. Max:))
-
Dziekuje za linki i za porady. Moj dzien który opisalam wygladał tak przez ostatni miesiac kiedy stosowała metode z książki"zapomniany jezyk psów".To wszystko było automatyczne, bo starałam sie przestrzegac reguł. Wyszło z tego jakies wojsko.Zanim zaczęłam stosowac konsekwetnie ta metode, wczesniej czytałam o niej i nie udawalo mi sie jej przestrzegac , bo a to pogłaskałam psa a to piecminut ni e minelo.Itd. rozpiesczalam psy i wydawalo mi sie,ze to przez to uciekaja. Niewazne.Poza tym człowiek który chodzi np. do pracy chyba nie zatrudnia nianki, która bedzie pilnowac psa kiedy pana nie bedzie w domu.................................................ze zdrowiem jest tak,ze czasami czlowiek nie planuje a zachoruje z dnia na dzien, choc jest młody pełen energii itd. i jest to wtedy jak huragan,ktory wali dom i czlowiek traci swoje plany i tak dalej, musi sie podporządkować. Z tą anielka tak to wygląda.Mieszkamy na wsi-surowej wsi.nie ma opiekunów, ani domów pomocy, ani behawiorystów ani innych rzeczy, które powstały w ostatnim dziesięcioleciu, przywiezione z zagranicy. To super,ze sie zwiększa wiedzę i tak dalej.Ale jak z tego wybrnąc skoro jest tyle metod, tyle zachwalanych podręczników............... wczesniej moje psy traktowalam "tradycyjnie" i najlepiej na tym wyszlam.Z tymi z psami zaczelam kombinowac, bo wydawalo mi sie, ze to bedzie dla nich najlepsze. Nieznajomośc tematu - może tak być, ale nie do konca. Z problemami na szczęscie moge sobie poradzic pisząc na chocby takie forum gdzie dostane kibel zimnej wody na łeb i odwrócę sytuacje. Szczerze mówiąc nie mam juz co pisac więcej, bo tłumaczenia i tak nic tu nie dadzą/Dla Was jest łańcuch, brak ruchu i generalnie degradacja.......................................bez płotu za to z prądem i brakiem odpowiedzialności. Chciałam napisać tylko, że NAPRAWDE DZIEKUJE ZA WSZYSTKIE ODPOWIEDZI, pomogły co najwazniejsze. Nie mam co juz pisać właściwie, bo wszystko będzie nie tak a lac wode to własciwie nie ma nikt czasu ani chęci/. p.s Mam bardzo wolny internet ktory nie odbiera Youtube....tu taki koniec świata. POzdrawiam Maxymilian
-
" historyjka o Hachiko to nie wszystko.[/QUOTE]" Nie wiem naprawde kto to jest Hachiko?
-
Płochliwe w takim sensie,ze bardzo trzeba uwazac co sie przy nich robi, bo bardzo szybko się zrażają.Moj pies też nie reaguje na samochdy, tiry, szczeka na samoloty.Nie boi się na dorosłe psy które szczekają reaguje spokojem.Na inne psy nie reguje agresją.Był socjalizowany w Chorzowie. Lubi dzieci, chociaż właściwie moj pies lubi ludzi.jest to tak, ze kiedy widzi obcych to wita sie znimi kręci tyłkiem a potem wszyscy znikają.Jeśli jest na dworze to ciągle węszy szuka ważnych spraw.Huski biega jak wsciekły a akita po prostu szuka :) Wiem, że z tym prądem to byłaprzenośnia.Odpowiedzialam przenośnia:P Łańcuch to była ostateczność, bo wcześniej były inne rzeczy takie jak linka tasmy jakies inne historie ale psy je poprzegryzały.Ile czasu spędzają z nami a ile na łancuchu?Właściwie pół na pół czasami jedną trzecią na łańcuchu a reszte w domu.Prosze sie tak nie rzucac jak na łancuchu - na interncie trudno jest do konca napisac o problemie tak by go faktycznie dobrze przedstawic i nie skazic interpretacjami. Miałam problem od miesiąca z psem ponieważ zmieniłam sposób traktowania go - odkąd zaczął uciekać,przeczytałam Fennel i pomyslałam, że po protu źle traktuje psa.Że nie ma on we mnie autorytetu i dlatego ucieka.Mam dobry kontakt z psami. Nie tłamszę nikogo psychicznie.Po prostu zawiniłam stosując metodę ktorą znalazłam w książce a którą pewnie dobrze stosować pod okiem kogoś kto ją zna dobrze by wiedział jakie "proporcje"muszą byc stosowane. I zmieniłam postępowanie-efekt stał się odwrotny, dlatego napisałam na forum, bo nie mogłam dojść do tego co sie stalo.Czy psy po protu się buntują czy są smutne bo źle je traktuje.Okazało się, że źle je potraktowałam. [U][U]O współistnieniu.Ze mną też współistniejecie.[/U][/U]Ze wszystkim sie wpółistnieje czy kosztuje 2000 czy nic.To wszystko istnieje.Ale jeśli sie ma pieniadze, mozna po prostu wybrac psa ktory odpowiada naszym oczekiwaniom.jeśli ich nie spełnia to nie dlatego, ze coś z nim nie halo tylko dlatego,ze gdzies sie popełiło błąd. Psy obecnie są z nami w domu, wszystko sie wyluzowało.Dostają znowu dużo uwagi, nie ma stosowania pięciu minut ani takich histori. Wyszalaly sie na sniegu a teraz spia. Pozdrawiam wszystkich max
-
Dobrze.Przeczytałam uważnie wszystkie wypowiedzi, za kóre dziękuje - w szczególności panie Darius.Tak rzeczywiscie wiekszośc rzeczy brzmi z mojej str.jakbym była wybitnym egoistą.Panie Darius Pana informacje są wyczerpujące i pomocne za co dziekuje.Behawiorystów w poblizu nie ma. Zmieniałm dzisiaj taktyke i odstawiłam metody jean Fennel.Efekty przyszly szybko.Byc moze ta metoda jest doba.Nie dla mnie.Dziekuje Karjo2.Płot bedzie wysoki. jesli chodzi o ten nieszczesny łancuch - PISALAM ZE PSY SA W DOMU NIE SA CALY DZIEN NA LANCUCHU JAK BURKI NA WSI,JEST TO SYTUACJA PRZEJSCIOWA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Rozmawialismy z hodowca huski, ktora mowilam,ze tez poczatkowo jej pies musial troche poczekac na ogrodzenie, bo zmienila miejsce zamieszkania i nie bylo jej stac od razu na plot. PSY WYCHODZA NA SPACERY.Z huskim przeciez bysmy zwariowali, gdyby nie biegal/Z tym bieganiem tez sa rozne opinie ale o tym jest juz na innym forum. W lecie psy normalnie biegaly ze mna przy rowerze.Ale terAZ NIE MA TAKIEJ OpCJI - SNIEG JEST PO KOLANA, MAM CIEZKIE PROBLEMY ZE ZDROWIEM.Chodze z nimi na pola. To fakt,ze jestem egoista, ze chcialam psy.Chciałam je bardzo.A Was co skłoniło do tego by miec psy????Opieka nad psami ktore sa warte 2000zl?Gdyby opieka to chyba bardziej psy ze schroniska...... Tu tez jedziecie po róznych hodowlach, gdzie okazuje sie ze zdjecia na necie sa sliczne a rzeczywistośc brutalna.Np. Jakas pani trzymala psy w bloku - kilka psow razem w bloku na powierzchni 75m czy cos takiego, ktos inny trzymal psy w stodole na sianie....no rózni są ludzie:))) \TeRAZ historia byla inna bo zaczelam sama stosowac metode Jean Fennel i mialam problem. Odstawilam dzisiaj ta historie i zobaczlam ze sa zmiany.Prawdopodobnie bylam zbyt spieta i dlatego psy zareagowaly natychmiast takim wlasnie zachowaniem.Bez czego nie doszlabym bez odpowiedzi KArjo2. Pani o której pisalam nie bede wymieniac nazwiska.Szanuje ja bardzo bo zajmuje sie psami od dłuzszego czasu. Nikt mojego psa nie przywiazuje do szafki.ani do kibla ani do innych rzeczy..................i nie podlacza sie ich do pradu.Powiedziałam-TEN PASTUCH TO JEST COS NAD CZYM SIE ZASTANAWIAM!!!!!!!!!!!!A NIE CO POSIADAM I STOSUJE. Chodzi o to by nie popelniac bledów.One sie zdarzaja... W opisach nie pisze,ze pies ma bardzo ale to bardzo wrazliwą nature.Trzeba samemu do tego dojśc. Psy sa wrazliwcami,ale Akity sa nadwrazliwcami. Sa bardzo plochliwe, o czym nie pisalo tam gdzie czytalam....PIsze natomiast,ze psy byly wypaczone przez walki i dlatego ktos kto chce je posiadac musi byc zdecydowanym czlowiekiem itd.poza tym o huskich tez nikt nie pisze, ze potrafia wyc 4 dni kiedy wczesniej mialy za duzo uwagi a potem to sie zmienia....Samo życie. Dajcie juz spokoj z tym lancuchem, bo na nim psy nie wisza ani nie sa caly dzien. PISALAM TEZ ZE WCZESNIEJ MIALAM DWA PSY,ktore byly ze mna zzyte i z ktorymi łaczyla mnie milosc.To, ze slowa sa jak babel i nie przekaze sie intencji na internecie slowami,rzecziwscie mozna pominac milczeniem. Ma pan racje Panie Darius,ze bicie psów po takim wyczynie jest tylko zaprzeczaniem samemu sobie i wysyłaniem do psa blednej informacji. Stalo sie i nie odstanie.Ponisoly mnie nerwy bo to byla ktoras ucieczka z rzedu i mialam juz potwornie dosc calej tej histori. byl to oczywiscie moj blad, czego jestem swiadoma.itd. Dziekuje za wszystkie odpowiedzi,zycze duzo zdrowia i milej niedzieli max
-
Do P. Karjo2 Nie wiem czy odpisałam wczesniej - tak wiedzielismy na co sie porywamy.Duzo czytalismy o tych rasach.Jednak w praktyce zawsze wychodza jakies inne historie.Postawienie kojca nie jest problemem.Ale psy na razie mieszkają z nami w domu.Na wiosne sytuacja sie zmieni.Pracuje z psami osobno. wygląda to tak, ze oba sa w pomeszczeniu ale tresujemy jednegoo z nich.Potem jest zmiana. Ucze psy chodzić przy nodze, stawać i siadac.Potem komenda lezeć i zostan. Ogródek czy zaplanowany trawnik nie jest dla mnie problemem...huski przecież slyną z tego, że kopią.PO prostu - mam teraz chwilowo zawirowanie z terenem, mieszkamy w nowym miejscu od kwietnia. Jest duzo pracy i to wszystko nas przerosło. moze to i głupie sie wydawac posuniecie- kupno psów tak szybko,ale nie sądzilismy ze sprawy przybiora taki obrót.\
-
Pani Matagi ! Dlaczego Pani pisze w ten sposób?Nie każdy ma "komfortowe" warunki od razu - to znacyz pieknego domu z ogrodzeniem i tak dalej.To rzeczywiscie wspaniałe mieć takie coś, a nie posiadanie tego przeciez nie oznacza jakiejś dramatycznej historii. Przecież wsrod ludzi z tego forum są i ci którzy trzymaja te psy w bloku..........................czy to nie gorsze od łańcucha? O elektrycznym ogrodzeniu napisała mi Pani ktora jest hodowcą akit i w ten sposób poradziła sobie z uciekającymi psami. Jest - według mnie, bardzo dorbym hodowcą, dużo mi pomogła w temacie, ale jak pisałam-nie moge dłużej obarczac tej Pani problemami czy pytaniami.Jest to zwyczajny nietakt.Pomyslałam o forum, bo są tu przecież znawcy rzeczy.Prosze o porade a nie o to by ktoś przyjął psy pod swój dach. Wydawało mi się,że jeśli posiadałam dwa psy wcześniej, przeczytałam dużo na temat rasy, ze moge śmiało posiadac takiego psa, poniewaz mam silny charakter i - jak pisałam, szukałam psa ktory będzie do mnie przywiązany. Chciałam wziąśc psa ze schroniska,ale ponieważ dużo wcześniej pracowałam z jakimiś patologiami chciałam mieć coś zdrowego zupełnie innego. W każdym opisie jest - ze akita słynie znieslychanego przywiązania. Duzo poswiecam temu psu czasu.Obu zreszta.Są piekne i absorbujące, ale okazuje się, że akita jest trudnym dla mnie psem. Nie do konca potrafie odczytac to co mi pokazuje i dlatego prosze o pomoc by nie popełniac wiecej błędów. Czy to własnie nie od Was hodowców czy długoterminowych właścicieli spodziewac sie pomocy by inni ludzie mogli równie komfortowo wychowywać psy? Pani przeciez mnie nawet nie zna a ocenia Pani w ten sposob? Ciesze sie ze Pani lubi ptaki - ja tez je kocham. Kocham tez moje psy.Wczesniej miałam prolem z huskim, bo pies równiez okazal sie nieco inny niz to co opisywano,po prostu zawsze jest inaczej niz tego chcemy. Udalo nam sie jednak i mamy z nim swietny kontakt.Teraz mamy chwilowy problem z akitą i szukam rozwiązania. Poza tym - tak - pierwszy raz jak psy uciekly dostało im sie w dupe, bo nerwy mi pusciły.Długo musiałam je szukac i trwało to kilka godzin.Na dodatek kiedy mnie zobaczyly bezczelnie zamerdaly ogonem i przybiegł tylko huski....W nastepnej sytucji nic takiego nie miało miejsca. Zawolalam psa podeszł do mnie i razem wrócilismy do domu. Po co jechać człowieka zamiast po prostu pisząc coś na temat tego wątku napisać coś co pomogło by mi rozwiązać problem. Oglądałam to forum zanim jeszcze miałam psa.Miała lekką niechęć by cos tu napisac, bo ludzie tutaj lubią po sobie jechać.Wierzę jednak, ze wśród tego znajdzie człowiek coś dla siebie.Na tym polega szukanie i pomoganie. Pozdrawiam serdecznie Max
-
Chodzi o "pastucha".Mysle o zainstalowaniu pastucha, niestety bede musiała coś zrobić bo nie wypłace sie z tych kur.POza tym boje sie, ze ludzie na wsi otrują mi psy w koncu jak to było w przypadku mojego wujka,którego pies uciekał na wieś i zjadał kury............aż w koncu ludzie go otruli. .Nie wiem do konca czy rzeczywiscie zamontujemy tego rodzaju historie.Ale mysle nad tym jakie zastosować rozwiązanie. pozdrawiam
-
Zanim kupiłam psa długo sie zastanawiałam co i ja. Czytałam na temat akit dużo - własciwie obleciałam wszystkie str. jakie były-hodowlane str.czytałam historie. Wczesniej miałam dwa psy. Urzekło mnie w tych psach to, ze pisano o nich, że są wyjątkowo oddane, że potrzebują silnego charakteru.....Czemu kupilismy psy bez ogrodzenia przy domu?cóż historia dość prosta-po ciężkim okresie w życiu bardzo chciałam czegoś dla siebie-bardzo chciałam znowu mieć psa. I tak się to stało.a propos ogrodzenia - miało byc zrobione w tym roku, zastała nas zima i finanse..niestety przerosły nasze oczekiwania. Przeczytalismy dużo na temat tresury psa itd.i najbardziej trafiła do nas Jean Fennel. Jednak na początku popełniłam bardzo duzo błędów - wcześniej miałam dorosłe psy - a tu po raz pierwszy dwa szczeniaki. I jak na ironie losu na samym początku spotykałam ludzi, którzy mnie straszyli akitą, że są to psy bardzo trudne, że trzeba je krotko trzymać, a najlepiej na szkolenia...bo inaczej pies będzie "zabójca".No i dopiero telefon do hodowcy - żeby sie uspokoić itd.no i sie uspokoilismy.Wyzluzowalismy itd.Wszystko było w miare dobrze do momentu kiedy zaczęły sie te ucieczki.Zaczęlismy bardziej przykładać sie do tego, żeby psy były konsekwentniej wychowywane, bo troche je rozpieszczalismy - oczywiscie nie to zeby właziły gdzie sie im podoba czy spały na łóżku, ale było inaczej.Od jakiegoś miesiąca jest po prostu masakra.Pies jest obrazony, nie chce podchodzić, nie daje sie pogłaskać, ledwo co reaguje na komendy.Jest strasznie ale to strasznie obrazony.NIeufny..no po prostu pomocy! JAk wygląda moj dzien - wstaje rano ok.5 i ide z psami na dwór.Psy śpią osobno na kocykach w korytarzu.PO powrocie są z nami w kuchni i czekają na jedzenie które dostają ok8smej, ok.9-10 ide z nimi na spacer na pola żeby sie wybiegały, po 20-30 min wracamy do domu i albo idą na dwór albo zostają w domu. ok.16stej psy wracają do domu i jedzą,a potem albo je szkolimy chwile, albo ktoryś idzie na dwór itd. ok,19stej psy są już w domu i najczęściej sie z nimi bawimy, albo je czeszemy, zabiegi pielęgnacyjne....w ciągu dnia też sie bawimy z psami. to nie jest tak, że są sobie zostawione same.Ale litości - nie moge całego czasu poświęcić psom, bo mam dość dużo obowiązków. Nie wiem co robić.Nie chce psom robić matrixa i testować na nich kolejnej metody wychowywania, ucieczki dla huskich są naturalne. zamierzamy zrobić elektryczne ogrodzenie czy coś innego.NIe wiem jeszcze.Prosze nie myslcie ,ze psy mają źle.One z nami wszędzie jeżdżą, są traktowane jak członkowie rodziny, poprostu gdzieś popełniamy stale ten sam błąd i nie wiem gdzie/ Pozdrawiam wszystkich dziekuje za odpowiedzi maxymilian
-
Witam wszystkich Jestem świeżo na forum.Wczesniej pisałam z jedną Panią która ma hodowle. BAdzo mi ona pomagała, ale nie chce jej zamęczać swoimi problemami. Chciałam Was poprosić o rade. MAm dwa psy od roku - huskiego i akite.Psy się uwielbiają,bawią się ze sobą itd. Akita jest przyjaźnie nastawiona do obcych bardzo lubi ludzi, wita sie z nimi i jest ok. Problem dotyczy naszych relacji.Nasz pies ciągle się zachowuje tak jakbyśmy go męczyli, jakby mu źle było z nami.Ciągle jest jak obrażony, robi wielką łaske, kiedy się go tresuje,lub prosi, żeby do nas podszedł. Od jakiegoś czasu stosujemy metode Jean Fennel "zapomniany język psów", oprócz tego szkolimy psy 15-20 min. w domu.Właściwie tą metodę stosujemy od samego początku - od kiedy mamy psy.Teraz jednak bardziej konsekwentnie. Oba psy są wyprowadzane na spacery, bo na razie częśc czasu spędzają na lańcuchu a część w domu.Wiem, wiem...trzymanie psa na łańcuchu kojaży się z jakąś straszną rzeczą.Ale my kochamy nasze psy.Na razie musi tak być bo nie mamy ogrodzenia, a psy muszą być troche na dworze.Wiadomo.Tak ja mówię - psy są wyprowadzane na sacery.Miałam chwile przerwy, bo mam problemy zdrowotne i psy były wyprowadzane przez ok miesiąc trochę rzadziej,ale teraz wszystko wróciło do normy. Co jeszcze- Akita ciągle patrzy jak tu uciec. Uciekli kilka razy z huskim, źle sie to skonczyło - złapali kury i mielismy nieorzyjemności.POza tym wiadomo - uciekanie zawsze jest ryzykowną rzeczą. Huski jest z nami zżyty a akita nie. Co robić.Prosze o pomoc.Zależy mi na tym by pies czuł się komfortowo z nami i chciał tu być a nie patrzył ciągle spodełba, lub ze smutkiem na to co sie dzieje dookoła. POzdrawiam serdecznie i dziekuje za jakiekolwiek informacje maxymilian