Ja pracuję z moim psiakiem bardzo podobnie - smaki, pochwały, czasem klikamy klikierem i jest super. Bardzo fajnie nam się współpracuje i jest kochanym szczeniakiem. To fakt z tym głuchnięciem - mogę wołać, gwizdać, piszczeć, tupać nogami, uciekać w drugą stronę i nic, jestem niewidzialna dla niego. Ale po dłuższej chwili, gdy uzna za stosowne podbiega do mnie, siada przede mną i czeka na nagrodę dumny i zadowolony z siebie.
Nigdy na niego nie krzyczę, nie karcę że późno przyszedł, żeby kojarzył że zawsze jak wróci to coś fajnego dostanie. Pokazuję mu że wracanie do mnie się opłaca.
Gdyby nie to że on biegnie się witać ze wszystkimi (a nie czarujmy się samoyedy są cudne ale nie każdy jest miłośnikiem psów i nie musi lubić być tak wylewnie witany i zapraszany do zabawy przez wielkiego psiaka) to nie przeszkadzałoby mi to że nie reaguje od razu na gwizdek.
Decydując się na samoyeda wiedziałam że to niezależne, dumne psiaki i mogę mieć chyba tylko cichą nadzieję że z wiekiem dojrzeje i nie każdy widziany człowiek będzie dla niego na tyle ciekawy żeby do niego biec ile sił w łapach.