MagdalenaP
Deleted-
Posts
13 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MagdalenaP
-
Opalik - nie umarł na metrze kwadratowym posadzki...
MagdalenaP replied to APSA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
http://www.dogomania.pl/threads/180357-ODDAM-NA-RZECZ-POMOCY-ZWIERZAE-TOM-Warszawa -
Przecież zwierze to nie człowiek, nie potrafi powiedzieć, że jest chore, że coś mu dolega.
-
Dodam tylko że nie rozumiem jak można przez 3 lata nie wziąć zwierzaka do weterynarza? Tym bardziej jak się zwierzaka znajdzie. Ja wzięłam w czwartek ( z tego co pamiętam to chyba był czwartek) kotka z bardzo dobrego schroniska, gdzie badają i leczą koty. W piątek zabrałam go do weterynarza, żeby go zbadał, zobaczył czy wszystko jest w porządku i chociażby, żeby zapytać czy czegoś nie potrzebuje np. szczepień.
-
Witam, tak przypadkiem trafiłam na ten wątek. Ten pierwszy filmik to wspaniała robota. Powinnaś pracować w reklamie. Ja się aż rozpłakałam. Niestety nie mogę pomóc choć bym chciała. Wzięłam 3 dni temu kota ze schroniska i okazało się dziś że choruje. A leczenie wiadomo kosztuje. Trzymam kciuki za oba pieski i za was dziewczyny.
-
Chwileczkę, zanim ,wypuściłam psa to prosiłam i właściciela i wolontariuszy aby tego psa wzięli ode mnie, ale nie traktowali tego poważnie. Nie było żadnych deklaracji że go zabiorą a zanim go wypuściłam zadzwoniłam po straż miejską, żeby poi niego przyjechali. A po tej nauczce zgodzę się wziąc na tymczas koty tylko wtedy osoba dająca mi koty podpisze ze mną umowę, że w razie mojej rezygnacji odbierze koty w ciągu 12 h od mojego zgłoszenia i że po tych 12h ona odpowiada za te zwierzaki.
-
rozumiem ze byłam odpowiedzialna za psa ale ten kto oddaje psa na tymczas powinien od razu zdeklarować że zabierze psa i tyle mam do powiedzenia. Już rozumiem dlaczego ludzie nie chcę być domem tymczasowym i nie chcą pomagać. Możecie mnie umieszczać gdzie sobie chcecie. Jak macie ochotę to też możecie przekonać właścicielkę kociego azylu, żeby mi nie przywoziła małych kociaków na tymczas jak będzie wysyp. Zadeklarowałam się że pomogę i będę brała te kociaki.
-
Wszystkie Murzynki w nowych domach! Dziękuję za pomoc!
MagdalenaP replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
zgubiłam się, ile tych kotów potrzebuje domu tymczasowego i jak daleko mieszkacie od Wawy? -
he he nie wiedziałam, że to był dzień kota. To był zupełny zbieg okoliczności. Czekałam na niego od tygodnia ale dopiero wczoraj właścicielka schroniska mogła mi go przywieźć.
-
Po tej sytuacji zrezygnowałam z bycia domem zastępczym. I nawet nie dlatego, że nikt nie chciał zabrać ode mnie tego psiaka ale dlatego, że dostałam w międzyczasie wiadomość na gg, że skoro go wzięłam to za niego odpowiadam i że jak się nie znajdzie albo mu się coś stanie to powiadomią TOZ i kogoś tam jeszcze, nie pamiętam. Straszyli mnie jakimiś karami, kiedy pies już dawno był w domu. Napisali, że skoro wzięłam go z własnej woli to odpowiadam za niego tak jak właściciel. Więc więcej tego nie zrobię. Za to od wczoraj mam KOTKA : [url]http://www.kociswiat.org.pl/index.php?ac=animalDetales&animal=57[/url] . Wzięłam go na stałę i jestem chyba nawet bardziej szczęśliwa od niego.
-
gdybym sama go zawiozła schronisko nie dostało by za niego kasy a jak straż miejska przywiezie to schronisko dostaje od miasta 900 zł dlatego tak chciałam zrobić. A poza tym prosiłam się od rana żeby ktoś go zabrał. A właściciel zjawił sie o 21.00. Co do regulaminu nie czytałam go ale ok usunę to mi to bez różnicy. Tylko teraz dzięki Tobie reszta nie będzię miała szansy poznać prawdy o właścicielu psa.
-
Acha wcześniej rozmawiałam z jego matką. Bo prawda jest taka, że on wprowadził sie do matki po tym jak stracił pracę. Matka powiedziała, że zgodziła się go przyjąć do domu ale bez psa i że i tak ma dla niego bardzo dużo cierpliwości i serca. Powiedziała że to nie pierwszy i nieostatni pies jakiego on wziął ze schroniska i jakiego potem oddał. Nie wiem ile w tym prawdy ale wydaje mi się że dużo. Nie myślcie też sobie że to grafik komputerowy po studiach. Może po jakimś technikum - najwyżej. A jak wygląda?. Nieogolony, przywdziany w łachmany i potrzebujący dentysty. Taki robol z budowy. Dlaczego nie napisał nic o szczepieniach itd. - proste nigdy nie był z nim u weterynarza i nie szczepił go.
-
Tak to ja ta straszna Magda, która przyjęła przekręta. Czas chyba na małe sprostowanie. Pies trafił do mnie brudny, śmierdzący, potargany i miał pełno supłów, dosłownie dredy mu się porobiły. Gdy spytałam właściciela, kiedy go kąpał ostatni raz powiedział, że jak go brał, czyli ok 3 lata temu. Zgroza jak na psa domowego. Więc z pomocą sąsiadki go wykąpałyśmy i chciałyśmy wyczesać ale miejscami nie było szans, więc obciełyśmy supły. Pies biegał po mieszkaniu i po ok 10 minutach stawał pod drzwiami i zaczynał drapać i piszczeć. Wołałam go przychodził i po kilku minutach to samo. Drapać nie mogłam mu pozwolić - nie moje mieszkanie, żeby niszczył. Tak więc wzięłam go do pokoju, zamknęłam drzwi, było to samo. Musiałam wstawać i odciągać go od drzwi albo krzyczeć. Cała noc nie przespana. Pomyślałam trudno odeśpię w dzień, ale nadal albo drapał albo szczekał jak słyszał kogoś pod drzwiami a u mnie jest tak stale, ponieważ nade mną i pode mną jest agencja nieruchomości. Koło południa przyznam szczerze powiedziałam dość, za jaką karę ja mam nie spać zawalać naukę , prace domowe i wszystko poświęcać dla nie mojego psa. Głowa mi już pękała. Pisałam smsy do właściciela i do Ewy. Właściciel bez odzewu a Ewa pisała ciągle to samo :"daj mu szanse" ale ja nie miałam na to siły. Od pół roku leczę się na depresje , muszę się wysypiać , odpoczywać i nie wolno mi się denerwować. A byłam zmęczona, niewyspana, prawie wycieńczona i do tego ten ból głowy. Napisalam Ewie że moje zdrowie jest ważniejsze dla mnie niż obcy pies. Godzina 16.00 a ja od południa próbuje przekonać Ewę i właściciela, żeby zabrali psa. Chciałam go zawieźć na paluch ale pomyślalam wyjdę z nim na dwór i wezwę straż miejska zabiora psa do schroniska i wreszcie pojde spac. Tak zrobiłam. Czekałam na straż miejską prawie 2h i nic. Poszłam z psem do domu ale znowu drapie, ja już zmarznięta - o nie nie wyjde na dwór. Otworzyłam drzwi -wybiegł. I poszłam spać. O 18.30 przyszła Blanka ( nowa tymczasowa opiekunka zna Blankę - niesamowuty zbieg okoliczności). Zadzwonił właściciel i powiedział że przyjedzie po psa. Poszłyśmy go szukać był przed blokiem. Wzięłam go na klatkę i tam czekałyśmy na własciciela. Przyszedł. Jak go zobaczyłam pomyślałam skoro on tak wyglada co dziwić się psu. Powiedział mi wiele niemiłych słow i poszedł.