Tak to ja ta straszna Magda, która przyjęła przekręta. Czas chyba na małe sprostowanie.
Pies trafił do mnie brudny, śmierdzący, potargany i miał pełno supłów, dosłownie dredy mu się porobiły. Gdy spytałam właściciela, kiedy go kąpał ostatni raz powiedział, że jak go brał, czyli ok 3 lata temu. Zgroza jak na psa domowego. Więc z pomocą sąsiadki go wykąpałyśmy i chciałyśmy wyczesać ale miejscami nie było szans, więc obciełyśmy supły.
Pies biegał po mieszkaniu i po ok 10 minutach stawał pod drzwiami i zaczynał drapać i piszczeć. Wołałam go przychodził i po kilku minutach to samo. Drapać nie mogłam mu pozwolić - nie moje mieszkanie, żeby niszczył. Tak więc wzięłam go do pokoju, zamknęłam drzwi, było to samo. Musiałam wstawać i odciągać go od drzwi albo krzyczeć. Cała noc nie przespana. Pomyślałam trudno odeśpię w dzień, ale nadal albo drapał albo szczekał jak słyszał kogoś pod drzwiami a u mnie jest tak stale, ponieważ nade mną i pode mną jest agencja nieruchomości.
Koło południa przyznam szczerze powiedziałam dość, za jaką karę ja mam nie spać zawalać naukę , prace domowe i wszystko poświęcać dla nie mojego psa. Głowa mi już pękała.
Pisałam smsy do właściciela i do Ewy. Właściciel bez odzewu a Ewa pisała ciągle to samo :"daj mu szanse" ale ja nie miałam na to siły. Od pół roku leczę się na depresje , muszę się wysypiać , odpoczywać i nie wolno mi się denerwować. A byłam zmęczona, niewyspana, prawie wycieńczona i do tego ten ból głowy. Napisalam Ewie że moje zdrowie jest ważniejsze dla mnie niż obcy pies.
Godzina 16.00 a ja od południa próbuje przekonać Ewę i właściciela, żeby zabrali psa. Chciałam go zawieźć na paluch ale pomyślalam wyjdę z nim na dwór i wezwę straż miejska zabiora psa do schroniska i wreszcie pojde spac. Tak zrobiłam. Czekałam na straż miejską prawie 2h i nic. Poszłam z psem do domu ale znowu drapie, ja już zmarznięta - o nie nie wyjde na dwór. Otworzyłam drzwi -wybiegł. I poszłam spać. O 18.30 przyszła Blanka ( nowa tymczasowa opiekunka zna Blankę - niesamowuty zbieg okoliczności). Zadzwonił właściciel i powiedział że przyjedzie po psa. Poszłyśmy go szukać był przed blokiem. Wzięłam go na klatkę i tam czekałyśmy na własciciela. Przyszedł. Jak go zobaczyłam pomyślałam skoro on tak wyglada co dziwić się psu. Powiedział mi wiele niemiłych słow i poszedł.