Witam,
Mam w domu 1,5 rocznego Malamuta(od razu dodam ze nie posiada rodowodu). Piesek jest ulubieńcem całej rodziny, niestety od niedawna reaguje gwałtownie na pojawienie sie całkowicie obcej osoby u drzwi albo w ogrodzie. Zdazyło sie ze ugryzł obca osobe która weszła na teren ogrodu wowczas kiedy nie było nikogo z domowników na zewnatrz(w tym przypadku jestem przekonana ze obcy wykonał jakis ruch w strone psiaka poniewaz tłumaczył ze ma takiego samego ale jego nie gryzie) jednak drugi raz zaatakował przy mnie osobe która nawet na niego nie spojrzała. powachał jej reke i cos sie mu nie spodobało:/ zareagowałam b szybko krzykiem ze nie wolno i zasłoniłam ciałem przybysza;P Edi chciał wykonac atak ponownie jednak zwatpił ale troche zwarczał...
Przeczytałam pare postów nt agresji tej rasy jednak wszedzie pisze ze to wyraz proby dominacji jednak czy w przypadku obcej osoby to równiez wyraz dominacji z jego strony ??? Dodam ze przychodzi do nas jedna obca pani która Ediego zna od "dziecka" i daje sie jej nawet pocałowac. W domu pozwalamy mu na duzo ale zna podstawowe zasady
Mój chłopak mowi ze robi to dlatego ze nie pozwalam mu na spacerach wyładowac agresji na innych psach .Ja jednak mysle ze powod musi byc inny.mysle tez ze kastracja jest nie konieczna i ozna zaradzic takiemu zachowaniu w inny sposób
Z góry dziekuje za wzystkie podpowiedzi jak poradzic sobie z tą Bestią;)