Trzyma się całkiem dobrze, nawet lepiej niż dobrze
Apetyt jest, humor też niczego sobie, chyba odrobinę też przytyła. Ponad tydzień temu dostała zastrzyk przeciwbólowy, bo przez jeden dzień była nieco niespokojna. Bałam się, że cierpi, bo mało tego dnia spała. Po zastrzyku nie zauważyłam żadnej zmiany, więc raczej niepokój nie był związany z bólem. Od tego momentu nie dostaje niczego na ból. Kichanie już sporadyczne, modzel wygląda lepiej. Utrata podstawowych zmysłów trochę daje nam popalić, bo teraz wilgoć w powietrzu to dla niej informacja o burzy, której się boi, choć nawet deszczu nie ma. Poza tym śpi spokojnie w każdej możliwej pozycji, oddech nieprzyśpieszony, tarmosi swoje pluszaki po moim powrocie, dotyk brzucha nie wywołuje u niej widocznego dyskomfortu. Choroby w ogóle po niej nie widać. Stolec oczywiście nadal w kolorze musztardy, ale tu poprawy nie mam się co spodziewać. Zastanawiam się kiedy właściwie powinnam powtórzyć badania krwi i USG. Nikt w lecznicy o tym nie wspominał, a ja też nie pomyślałam, żeby o to zapytać.
Póki co, jest dobrze, więc żyć się chce. Od totalnego załamania, do wiary, że może przed nami więcej czasu niż początkowo wszyscy zakładali. Już wygrałyśmy miesiąc od pierwszych wyników!