[quote name='*Monia*']Chora to może być niewysterylizowana suczka np. na ropomacicze, raka sutka (mojej koleżanki suczka właśnie ma guzy na sutkach). Z pilnowaniem też różnie bywa, bo wystarczy moment nieuwagi, suńka się wymknie i co wtedy? Ciąże urojone również obojętne dla organizmu nie są.
Mam jedną wysterylizowaną suczkę i drugą przed pierwszą cieczką. Hexa na brak macicy nie narzeka, a wręcz się z tego cieszy bo cały rok bez ograniczeń możemy jeździć wszędzie i cieczka żadna nas pod namiotem nie zaskoczy (zmywaliśmy się migiem, bo wiejskie burki nam obsikiwały wszystko :angryy:). Na Shiny cieczkę już sprzęt cały zebrałam: lina 10m, flexi 8m, tabletki chlorofilowe, spray na zabicie zapachu i gustowne majty :lol:. Normalnie jak bym się na wojnę szykowała :evil_lol:, ale tak to jest jak wokół pełno kawalerów niekastrowanych puszczanych luzem. Nawet jak się ma swoje podwórko to nie można się czuć bezpiecznie bo psy w tym czasie bardzo pomysłowe i skoczne się robią :roll:.[/QUOTE]
kazdy kij ma dwa końce, myśląc logicznie twoj metoda jest całkiem dobra dla nas ludzi, bo wygodna i bezproblemowa nie trzeba za suczką się uganiac, wkładac jej podwójnych majciochów i dzierżyc kija w ręce. Ale z drugiej strony żal mi byłoby troche suni, bo wkońcu sterylizacja to jednak operacja a nie zabieg kosmetyczny i jest poważnie obciążona ryzykiem, całkiem pod nakozą i nie jest dokonca obojętny dla zdrowia i w 100%bezpieczny, no chyba ze jest inaczej.
*Monia* pewnie powiesz bo mój pies...jednak z dwoja złego chyba wybrałabym opcje tydzień w towarzystwie kija majt na kłudkę i odstraszacza niż modlić sie aby z tego wyszła cało.