wracajac do sprawy sarny, wydaje mi sie,ze nie tyle co zostalby schwytany, obezwladniony i zadosc uczynionoby sarence ale fakt,ze nie czulby sie bezkarny. Po prostu by sie przestraszyl, a podejrzewam,ze odczuwa sie w swietle prawnym niewinny i tyle mu mozecie. poza tym sama ujelas,ze najchetniej zadzwonilabys na policje,ale nie posiadalas w tej chwili telefonu, wiec jak ?
i moze dorzuce od siebie co do kolejnej bestii asty i poszkodowanych. Zapewne jak wielu poprzednikow rowniez uwazam, ze nie psa wina. To wlasciciel odpowiada za jego bezpieczenstwo a takze za otoczenie na ktore wplywa pies. O rodzicach ciezko mi sie wypowiedziec. za pewne zostawiajac dziecko na placu nie sadzili,ze to cos nieodopowiedniego co zaszkodzi a wrecz zabije ich dziecko. teoretycznie na plac pies wstepu nie ma, ba powinien byc na smyczy i w kagancu. No ale wszystkiego przewidziec nie mozna, rownie dobrze pedofil mogl dziecko zabrac na male kotki do piwnicy. Karac sadem bym nie karala, sami sie pokarali wlasna glupota, stracili jedyne dziecko i na sumieniu bedzie zawsze.
a inna sprawa jest,ze ludzie w temacie psow i behawioru sa na wiedzy zerowej. jedni chca dobrze i traktuja psy jak ludzi = psy nieszczesliwe, drudzy nie opiekuja sie w ogole = psy nieszczesliwe , a nie wielu (glownie sa to ludzie, ktorych po prostu jest to zainteresowaniem, pasja ) siega po lekture i robi z psa porzednego obywatela :)
Co do asty, krotko sie wypowiem. Sadze,ze moze miec predyspozycje do dominacji badz agresji ale wszystko pozostaje w rekach wlasciciela