Witam!
Jestem tutaj pierwszy raz i od razu mam sporo pytań. W sumie to raczej szukam pomocy bo powoli czuję się bezradna. W zeszłym tygodniu adoptowaliśmy sunię 6 miesięcy ze schroniska. Psinka od razu nas zaakceptowała, gorzej z akceptacją innych ludzi i zwierząt... na spacerach bezpiecznie czuje się tylko na naszym podwórku, jak wychodzimy poza teren który już trochę zna zaczynają się kłopoty. Jest wystraszona, ogon podkulony, głowa kręci się na wszystkie strony gdyby nie smycz to pewnie dała by nogę... No i jak tylko słyszy głosy i widzi nadchodzących ludzi od razu chce wiać, wyrywa się ucieka na przeciwległy róg chodnika. Podobnie reaguje na inne psy, choć przeważnie się na nie rzuca, czasem ze strachu kładzie się na chodniku czasem płasko a czasem wywraca się na bok....Strasznie się tym martwię bo w sumie to bardzo fajny psiak w drugim dniu jak do nas przyjechała nie było już problemów z minami i zalewami w mieszkaniu , reaguje na słowa nie wolno i zostaw...Powoli zaczyna bawić się jak szczeniak. Martwi mnie jednak to co przeczytaam w "mądrych" książkach.... Ze pierwszych 12 tygodni jest decydujące w życiu psa. Czy faktycznie tak jest???? I czy raczej nasza BUKa będzie psem który boi się wszystkich i wszystkiego?? Bardzo liczę na jakieś wskazówki i rady... Co można robić?