Na reszcie będzie biegał i biegał, rozpędzał się i hamował, tak jak zdrowy pies.... za tęczowym mostem.
Nie zapomnę momentu gdy go zobaczyłam w boksie w Dopiewie... nieporadnie próbował wstać, przewracał
się we własnych odchodach. Znaleziony przy jakimś strumyku. Skąd się tam wziął?
Miał szczęście, że trafił na tylu ludzi, którzy go pokochali, umożliwili mu pobyt u Gosi,
rehabilitację, leki. Koniec życia przeżył godnie !
Mam nadzieję Biguś, że kiedyś do Ciebie dołączymy.