Tęsknię za Tuniaczkiem... i tak się szybko zacierają wspomnienia z nią, niestety najżywsze są te z jej choroby, przywołuje te jak jeszcze nie było tak źle i dzisiaj mi się przypomniał taki obraz - z pierwszych dni jak u mnie była i uczyła się wskakiwać na łóżko - brał rozbieg z korytarza i ładowała sięod razu na poduszkę, strasznie to było śmieszne, a ona taka szczęśliwa... i była takim przytulakiem do mnie, bo innych ludzi się bała... bardzo się związałyśmy ze sobą... i takie momenty jak wskakiwała na kanapę się przytulać... jak kotek... mam nadzieję Tunieczko jesteś spokojna, bo tęsknię tu za Tobą, bardzo... i brakuje mi spacerków trzy razy dziennie i że trzeba wyjść nawet jak nie chce się wyjśc...