Jestem tylko jedną z wielu osób podczytujących wątek, ponieważ Grall chwycił mnie za serce, mimo iż nigdy go nie widziałam na żywo, a wiedzę o jego losach czerpię tylko z tego wątku. Moje przemyślenia na ten temat:
Kiedy pojawiły się pierwsze wzmianki o możliwości zastosowania tego urządzenia u Gralla - wtedy wydawało się iż jest dla niego niemalże być albo nie być - gdyby udało się sprawić, że bedzie kontrolował czynności fizjologiczne o ile łatwiej byłoby znaleźć mu domek... Ale skoro udało sie znaleźć domek, i to wspaniały domek, gdzie jest akceptowany i kochany jako pieluszkowiec, to taka terapia (nawet gdyby mogłaby być skuteczna, co jednak jak pisze wyżej Salibinka wcale nie jest oczywiste) nie jest już taką koniecznością i można by nawet zrozumieć nowych właścicieli gdyby nie chcieliby skorzystać. I tak mają innego psa z tym problemem, więc chyba nie robi im różnicy czy jeden pieluszkowiec, czy dwa (a z reportażu wynikało, że nawet trzy :) ) Pozostaje jeszcze kwestia Darii, która bardzo się postarała, żeby dać Grallowi szansę, ale przecież najważniejsze teraz jest że Grall właściwie już tej szansy nie potrzebuje...
Tak to wygląda z mojego puntu widzenia, choć jestem tylko jedym z wielu podczytywaczy wątku.
W każdym razie jeszcze raz chciałam napisać wszystkim osobom, które przez osatnie lata opiekowały się Grallem oraz pomogały mu w każdy inny sposób (czy to sponsorując karmę, dowożąc słomę, załatwiając to urządzenie, ogłaszając, itp.), że jesteście WSPANIALI. I nawet jeśli są miedzy Wami konflikty, których ślad zostaje na tym forum, to nie szkodzi. Wszyscy jesteśmy ludźmi, a relacje miedzyludzkie zazwyczaj nie są czarno-białe. I tak jesteście wspaniałe, kazda z osobna i wszystkie razem. Ale najlepsze jest to, że Grall ma cudowny dom.