[quote name='mimiś']Zoja, nie panikuj.dzwoniłam do pana. Cyguś zrzygał sie w samochodzie bez fantazji, ale pan twierdzi,że w domu już ok - obwąchuje kąty-"zwiedza". Pan zapewnia,że pies bedzie u niego miał jak w puchu..poprosiłam Pana o mozliwość krótkiej wizyty juz jutro[synek pojedzie]-pan odniósł sie pozytywnie,.poczekamy co wywiad doniesie.będzie dobrze.[/QUOTE]
I już po wizycie:
Pan który przygarnął Cygana mieszka na strzeżonym osiedlu, przy którym znajduje się łączka- dobre miejsce na spacery. Mieszkańcy osiedla są animal friendly- sporo osób ma pieski, a na samym osiedlu zauważyłem wystawione miski z karmą oraz mlekiem, a także beztrosko przechadzające się koty.
W nowym domku Cygana panuje porządek, a jego opiekun zdaje się być odpowiedzialnym człowiekiem. Przez kilkanaście lat żył z yorkiem, a po jego śmierci zdecydował się adoptować Cygana "żeby w domu nie było pusto i żeby miał do kogo wracać". Poza tym stwierdził, że decyzja o adopcji została przez niego przemyślana i jest świadom odpowiedzialności jaka na nim spoczywa. Sam Cygan przysłuchiwał się naszej rozmowie z zainteresowaniem- co jakiś czas robił wypady w celu obwąchania mnie, ale zaraz wracał do swojego opiekuna. Widać było, że czuje się przy nim bezpiecznie.
Póki co, Cygan aklimatyzuje się i nabiera pewności siebie. Idzie mu to dość sprawnie- już zdążył pierwszy raz naszczekać na panią sprzątaczkę- co prawda przez zamknięte drzwi, ale jednak.
Podsumowując- piesek trafił do dobrego domu, do człowieka, który opiekował się wcześniej psami i będzie mu poświęcał dużo uwagi.