Sofę to ja dyskretnie czymś okryję i udam niewidomą i nierozgarniętą po przyjściu do domu, tym bardziej, że nasz milusiński nie wybrał sobie tej w salonie. Skoro jemu to wylegiwanie się na zakazanym terenie przynajmniej przez jakis czas wybija z głowy inne "twórcze " pomysły, to ja już wolę sprzatać kudły z sofy.
Dzisiaj zostawiłam go z gumową zabawką, do środka której upycha się smakołyki. Pochłonął wszystko z prędkością swiatła, ale nie zdołał jej zdemolować, a że pachniała przyjemnie to jeszcze po moim powrocie do niej wracał.
Mam jeszcze kilka pomysłów na pozostałe dni tygodnia, tylko co dalej? Chcisłabym być tak kreatywna jak nasz Loluś.