witam, mam ogromny problem z moim psem.
jest to mieszaniec owczarka z leonbergerem(łagodna rasa), 4-letni samiec.
dobrze wychowany, jest wobec mnie bardzo posłuszny. od małego jest w ogrodzeniu na podwórku(mieszkamy na wsi, dom jednorodzinny, ogromny teren do biegania dla psa). jest czesto wypuszczany, uważam, ze dobrze mu sie zyje. w drugim ogrodzeniu mamy sukę owczarka, była tu juz przed tym psem. kiedy był szczeniakiem mieliśmy problemy kiedy suka miała cieczkę, wył, a nawet zniszczył ogrodzenie i wyszedł. kolejnymi razami czasem sobie tylko poszczekał w nocy. od dwóch tygodni jest poprostu katorga. suka miała cieczkę, ale nie wiem czemu psu zaczęło definitywnie "odwalać". wyje i szczeka cały czas(głównie nocą), jest bardzo nerwowy, a od niecałego tygodnia nawet nie chce jeść. suka chyba nie ma tak długo cieczki, prawda? dostał juz dzisiaj porządna dawkę leków uspokajających, jest lepiej, od czasu do czasu sobie zawyje, ale nie można cały czas psa faszerowac lekami! nie wiem co mogę zrobić, zeby poprawić ta sytuację. nie można go dopuścić do suki bo ona liczy już sobie trochę lat( jakieś 15-16) więc mogłaby zdechnąć nim by się oszczeniła.wspomnę, że mamy od jakichś 3 tygodni małą (1,5 miesięczną) suczkę, ale jest ona na razie w domu. ja się nią nie zajmuję tylko brat, więc pies raczej nie jest o nią "zazdrosny"? juz żeby nie wypuszczac go na podwórku przy tej suce, biorę go na długie spacery po polach itd, jest teraz śnieg co on bardzo lubi, moze się naprawdę wyszaleć, ale chyba nawet to go dostatecznie nie męczy.. nigdy wcześniej nie mieliśmy z nim takich problemów, z tego co czytam, wiele osób pisze o kastracji. czy to jedyne wyjście??
czy może on się tak zachowywać z innych powodów??