Kilka miesięcy temu pisałam tutaj szukając domu tymczasowego dla mojej suczki, poradzono mi wtedy od razu szukać domu stałego. Postanowiłam jednak dać nam szansę i nie oddawać jej, przestałam szukać. Niestety, moja sytuacja nie tylko nie uległa poprawie, robi się coraz gorzej... Nie chcę tutaj opisywać historii swojego życia prywatnego, napiszę tylko, że po rozwodzie przeprowadziłam się do matki z dzieckiem i psem. Mama ma 2 pokoje, 2 dzieci nieletnich, psa + na to wszystko ja, moje dziecko i pies... Po pierwsze nie stać mnie na jej utrzymanie, na opiekę weterynaryjną. Zupełnie inaczej było mieć psa, gdy miałam męża, osobę, która zapewniała nam wsparcie finansowe, osobę, która opiekowała się dzieckiem, gdy ja wychodziłam z psem na dłuższe spacery itp. W tej chwili pracuję na stażu za 700 zł + alimenty... Nie wystarcza mi pieniędzy do końca miesiąca, a i mojej mamie się nie przelewa, więc dodatkowe 2 osoby + 25-kg pies są dla niej dość dużym obciążeniem finansowym. Inny problem jest taki, że po przeprowadzeniu tutaj Nora wróciła do swoich starych nawyków... wchodzenie na kanapy, które niszczy (rozdrapując stopniowo coraz mocniej), drze pościel - rozdrapując i układając sobie, w kuchni "inspektuje" szafki, a gdy zostaje w domu sama (z kundlem mamy) to nie ma dnia, żeby czegoś nie zniszczyła mojemu rodzeństwu... Nora kiedyś tu mieszkała, była psem mojego brata, który wyjechał do Niemiec i nie mogąc zabrać jej ze sobą, chciał oddać do schroniska. Wtedy wzięłam ją ja, mieszkała z nami w mieszkaniu mojego męża. Tam było w porządku, niczego nie niszczyła, oduczyłam ją "skakania po szafkach" i wchodzenia na kanapy (próbowała to robić tylko jak nikogo nie było w domu). Tutaj wszystko jej wróciło... Ojciec powiedział, że jeśli nie znajdę jej domu, to odda ją do schroniska... Nie chcę, żeby trafiła do schroniska, nie chcę oddawać jej komukolwiek. Nie zależy mi na pozbyciu się jej natychmiast. Chcę, żeby trafiła gdzieś, gdzie będzie jej lepiej, do kogoś, kto zapewni jej odpowiednie warunki... Tutaj nie jest nam łatwo z różnych względów, o których nie chcę pisać na forum publicznym. Ja sama również chciałabym wyjechać za granicę (Anglia), więc tym bardziej muszę zapewnić psu dom, a mama jej nie weźmie, czego wcale nie ukrywa... Nora ma 5,5 roku, nie jest sterylizowana, nigdy nie miała szczeniąt. Jest bardzo łagodna do dzieci, lubi dzieci, tyle tylko że nie wie, co to delikatność, przez co dziecięce zabawy z nią zwykle kończą się płaczem. Nigdy nie próbowała ugryźć mojego syna, cokolwiek by jej nie robił. W kontaktach z psami bywa różnie. Z kundlem mojej mamy potrafi się dogadać, chociaż zdarzają się ostre spięcia. Z psami z klatki ma na pieńku chyba ze wszystkimi. Najważniejsze, że nie rzuca się pierwsza na psy, co najwyżej staje w bezruchu i żadna siła nie jest w stanie jej ruszyć z miejsca. Warczy lub szczeka dopiero wtedy, gdy "przeciwnik" zaatakuje.
Nie jest to dla mnie łatwa decyzja, więc proszę o nieocenianie. Biorąc psa nie planowałam, że się rozwiodę i wyląduję prawie że na ulicy, że nie będę miała pracy, za to zostanę samotną matką, która jakoś musi sobie radzić... Długo dojrzewałam do tej decyzji, a zwlekanie z dnia na dzień jest po prostu bez sensu...
[URL=http://img219.imageshack.us/i/dscn2145e.jpg/][IMG]http://img219.imageshack.us/img219/2975/dscn2145e.th.jpg[/IMG][/URL]
Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]