Miziana to ona jest ciągle :-)nawet jak coś robię w kuchni to co jakiś czas podchodzi i rad nie rad trzeba ją po przytulać :-)Zamówiłam w sklepie kości wieprzowe dla Sabci,dałam jej poszłam po aparat żeby zrobić zdjęcie jednakże kiedy wróciłam kości już nie było hi hi hi!!!!!Codziennie jest zabierana do mojej siostry(jak wspominałam wcześniej ma ogrodzony ogród)aby mogła się wyszaleć. Nie położy się spać w pokoju w którym nikogo nie ma,więc spaceruje od jednego pokoju do drugiego.Wczoraj siostrzenica przyszła po nią o 20:30 i wzieła ją na spacer wróciły prawie o 22 a Sabcia tryskała radością.Wyobrażam sobie jak bardzo p.za nią tęskni dlatego jak coś to zapraszam w odwiedziny:-)